Narodziny

Rożni ludzie rożnie obserwują mijający czas. Ci co mają dzieci mówią,że to po nich widzą jak czas leci a ja jak loguję się na bociana i widzę... 5 lat i ...
To wtedy uświadamiam sobie,że i dla mnie czas nie stoi w miejscu tylko płynie.
Chociaż tak na dobrą sprawę ja tego nie czuję.
Owszem wydarzyło się dużo, nawet bardzo.
Nawet kiedy patrzę na mój proces adopcyjny to dokładnie rok temu zgłosiliśmy się ośrodka a tu cyk i juz po kursie i kwalifikacji.

Tylko ja znowu w tym samym fotelu, w tej samej hurtowni i nawet komputer ten sam i bocian.
No bo gdzie się podziać kiedy wszyscy wokół zajęci właśnie własnymi dziećmi, swoimi troskami o przedszkola,szczepienia bądź inne sprawy związane z potomstwem.(?)
Dziś usłyszałam dwie historie.
Pierwszą rano przy kawie opowiedział mi mąż. Nasz klient, który ma w domu żonę po obustronnej mastektomii z naciekami na płucach w sytuacji patowej- spodziewał się wnuka.
Tylko,że spodziewał się go za jakieś 1,5 miesiąca...
Jego córka urodziła, wczoraj. Chłopiec w stanie bardzo ciężkim z nierozwiniętymi płucami. Córka naszego klienta również operowana wczoraj straciła macicę a co za tym idzie możliwość posiadania biologicznie innych dzieci. Kiedy mąż mi o tym mówił ja czułam jak wielka kula wypełnia mi gardło...Wiem co bedzie czuła ta dziewczyna kiedy dotrze do niej ta wiadomość...

A potem nastąpił obrót o 180 stopni...czyli druga wiadomość. Siostrzenica mojej bratowej urodziła dziś w nocy córkę. Zdrową, rumianą babeczkę(widziałam foty)to również bardzo mnie wzruszyło.
Od tej młodej (19 lat) mamy trzymającej w ramionach swoje nowo narodzone dzieciątko biło na tym zdjęci takie ciepło, taki spokój i taka-aż sama nie wiem jak to opisać- takie spełnienie(?)
Cieszę się, chociaż nie mam narazie jakoś siły w sobie ażeby zadzwonić z gratulacjami.

Wczoraj do pozna siedziałam u mojej mamy, rozmawiałyśmy o mojej "ciąży adopcyjnej", moja mama dużo mnie pytała o to jak się teraz z tym mam i jak wyobrażam sobie to czy tamto(konkretnie pytania zaczęły się od wystroju pokoi do szczepienia dzieci, taki przestrzał)
A ja jedyne o czym myślę to to,żeby przytulić i odpłynąć z moimi dziećmi w objęciach chociaż na chwilkę w taką błogość ja ta młoda mama.
Marzę o tym by chociaż móc je dotknąć już, poczuć zapach, oddech.
Zeby chociaż mieć możliwość widzieć jej już, wtedy będę spełniona i ja. I coraz bardziej wierzę w to,że to się stanie- muszę tylko poczekać.
Ale poczekam, czas płynie...

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika yennefer23

jaki piekny post ...

az mi sie zrobilo cieplo na sercu. dziekuje bo przypomnialo mi, po co to wszystko. mnie umeczonej mamie (tez ado) dwojki. powodzenia i krotkiego okresu oczekiwania!

Kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno