Refleksja

Cześć!
Co prawda jestem dzisiaj po 24 godzinnym dyżurze, więc to co piszę może nie do końca trzymać się kupy, ale mam nadzieję ,że wybaczycie.
Przegladalam Wasze wpisy dziś , właściwie przed chwilą, bywają tygodnie, że w ogóle nie myślę o Bocianie, ale przychodzi taka chwila, że wracam tu wciąż i wciąż. Dzisiaj czytałam moje wpisy od 2012 roku, bo już tyle tu jestem. Czytałam o tym jak jeden jedyny raz się nam udało, ale przypomniałam sobie też późniejsze wpisy, poronienia, niepowodzenia. I tak sobie myślę , że to już tyle lat a ja tkwię w miejscu, serio.... Stan mojego rozżalenia, niepowodzenia się z losem nic się nie zmienił. Nadal nie mogę patrzeć na kobiety w ciąży, na dzieci do 1 roku życia. No nie mogę, siedzi to we mnie tak głęboko. Niby w moim życiu wiele się zmieniło, dziecko już w zerówce (stale chore jak to w grupie dzieciaczków), chodzę do pracy, idę dalej.. ale nie wiem teraz sama czy przed sobą nie udaję, że niby wszystko jest dobrze, idzie do przodu, lata mijają, ale w środku pozostał ża, tęsknota za tym, czego nie uda mi się już osiągnąć. To już tyle lat a mnie boli brak kolejnych dzieci, tych wymarzonych braci i sióstr dla mojego ziemskiego synka.
Zaraz święta , w marketach ogrom ludzi, program 500+ robi swoje, rodziny na zakupach - z trójką , czwórka dzieci. Czemu to nie może być takie proste dla mnie , no czemu??! Boże im wyszło, patrzę tak czasem - idzie matka, dzieci 4, jedno prowadzi drugie, młodsze w ciuchach po starszych, smarki z nosa idą i żyją te dzieci. A moje w brzuchu były dbanie, wymodlone i nie żyją, nawet nie zachodzą w ciążę, tyle lat i nigdy się naturalnie nie udało. No żal. W sercu bol, jakbym je traciła wczoraj, każda miesiączka jak kop w dupę - jakby organizm chciał powiedzieć , że ciąża mi się nie należy, że nie jestem dość dobra, że inni sa bardziej godni, a mi zostało tylko patrzenie. Mały czasem wraca z zerówki, opowiada o siostrach/braciach kolegów z grupy. I zawsze myślę : komu tak bardzo przeszkadzało by to że jednak miałabym przy sobie moje dzieci, czy to Bóg mnie tak nie cierpi, czy ktoś źle mi życzy, a może zła kobieta ze mnie i mi się nie należy.
Jak Wy sobie radzicie z tą myślą? Czy w ogóle macie takie myśli? Jak się pogodzić , bo na cud już nie liczę.... Jak żyć nie myśląc, nie zazdrościć podświadomie, nie czuć rozrywania serca na milion kawałków. Terapie nie pomagają , właściwie mało dały, tyle co nic.Moze już jestem takim ciężkim egzemplarzem, który nigdy nie będzie szczęśliwy?

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika Magia13

Jestem na etapie godzenia się

Nie pytam,dlaczego ja. Staram się odkryć pozytywne aspekty posiadania tylko lub aż jednego dziecka.ciąże bliższych i dalszych zbajomych nadal wywołują ukłucie w sercu. Còż...trzeba się z tym pogodzić.

3 lata starań
3xIUI
XI 2015 I ICSI-SET. 31 dpt :love:
04.08.2016 - Olga na świecie.

Portret użytkownika Alicjaaaaa

Ja zawsze chciałam mieć dużą

Ja zawsze chciałam mieć dużą rodzinę. Przynajmniej trójkę dzieci. No i córkę. Mam dwóch synów i jestem szczęśliwa. Bogu dzięki, że było dwóch na raz, bo chybabym nie zniosła tego wszystkiego znowu. Teraz wiem, że jeśli moja córka jakimś cudem pojawi się na świecie tak po prostu, jak większość dzieci, bez ciężkiej walki, to będzie cudownie. Ale jeśli tak się nie stanie, to nie zrobię już nic. Bo resztkę sił muszę poświęcić moim chłopakom. Tobie życzę albo siły do walki, albo akceptacji tego, co jest.

Starania od czerwca 2012 r.
Endometrioza + słabe nasienie
05. 2011 r. - laparoskopia
10. 2016 r. - IMSI (3 zarodki, 2 podane, nie udało się)
03. 2017 r. - laparoskopia 2
05. 2017 r. - IMSI 2 (2 zarodki, 2 podane, 12 dpt beta 312,5 i są 2 serduszka!)

Portret użytkownika MeganM

Rozumiem

Rozumiem Cię tak dobrze. Moja córka skończyła 3 lata i tak marzyłam o rodzeństwie dla Niej. Próbowałam, dbałam o siebie i nic z tego . Na naturalny cud nie mam co liczyć a mąż ma już dosyć tej nierównej walki , która odbija się na nas finansowo i psychicznie. To tak bardzo boli i nie wiem jak sobie z tym poradzić.

Portret użytkownika MeganM

Rozumiem

Rozumiem Cię tak dobrze. Moja córka skończyła 3 lata i tak marzyłam o rodzeństwie dla Niej. Próbowałam, dbałam o siebie i nic z tego . Na naturalny cud nie mam co liczyć a mąż ma już dosyć tej nierównej walki , która odbija się na nas finansowo i psychicznie. To tak bardzo boli i nie wiem jak sobie z tym poradzić.

Portret użytkownika Motyl16

Twoje słowa są moimi myślami.

Twoje słowa są moimi myślami. W swojej głowie zawsze będę niepłodna. Poczucie niesprawiedliwości, zazdrości rozbija mi serce. Wczoraj, chyba tylko po to aby się dobić, oglądałam zdjęcia usg dzieci, moich skarbów, które są w niebie. Płakałam okropnie, bo tęsknię za nimi strasznie. Za tymi marzeniami, które pielęgnowałam zgfy były w moim brzuchu:jakie będą, do kogo podobne. I mimo tyłu lat, boli tak samo.

Czego Tobie życzyć, sobie? Chyba tego, aby cieszyć jednak z tego co mamy. Bo to dużo...
Mój bezmiar szczęścia właśnie wybudza się z drzemki...

2014-ciaza naturalna (*6tc)
pwcj,mutacja MTHFR 1298C, nt,
Salve KD-dwa transfery na nie,
2017-leczenie immuno... MLR 14,3%,
2017-ciaza naturalna (*11tc),
2.1.2018-transfer dwóch Zarodków KD,beta 11 dpt:765 i 4.9.2018-Syneczek.