Dziecko w klinice niepłodności

Siedzę w klinice kilka dni temu, a tu wchodzi para z malutkim dzieckiem, wszyscy z poczekalni oczy w podłogę, ja w książkę którą czytałam ale ciężko mi się było skupić. Z jednej strony ok daja świadectwo że się udało i przyszli po rodzeństwo, a z drugiej strony to taki nietakt. Tym bardziej że oni taką popisowkę robili.Przekazywali sobie to dziecko cały czas, mimo że było spokojne wszystko pokazywali, gaworzyli do niego i pokazywali bajki w telefonie.Ogólnie dziecko było spokojne a rdzice starali się skupiać na sobie uwagę. Złapałam wzrok jednej dziewczyny z poczekalni i miała łzy w oczach,kurczowo trzymała rękę męża który gapił się w podłogę. Powinni pomyśleć też o innych i skoro sami przez to przechodzili wiedzą jakie uczucia mamy my którym jeszcze się nie udało i że jesteśmy na karuzeli gdzie w jednej chwili chce się przutulac niemowlaka a w drugiej jak się go widzi albo kobietę w ciąży popadamy w rozpacz. Ludzie czasem serio nie myślą

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika Darka28

Ja tez byłam 2 razy..

Z moja córka wówczas 3 letnia i później 4 letnia, ale nie mieliśmy wyjścia. Mąż podpisał dokumenty i poszedł z nią na spacer. Wiem jak to boli, ale niestety niektórzy ludzie jak osiągną cel to jeszcze specjalnie dobijają innych ,, my już mamy a wy jeszcze nie”. Niestety trzeba to przetrwać :(

Darka

Portret użytkownika Biała wilczyca

;)

To był popis i totalny brak klasy,taktu i empatii.
Może nie mieli z kim zostawić tego dziecka,ale chociaż mogli się normalnie zachować.Sama widzisz na swoim przykładzie że można zachować się z taktem. Ale niestety są też ludzie o małym rozumku.Mogli np powiedzieć.w poczekalni coś w stylu ludzie waczcie o swoje dziecko z całych sił. Nam tez było trudno ale się udało jak widać. Sytuacja by była zupełnie inna. Ale oni woleli zrobić popis ....głupoty

To niesamowite jak my kobiety potrafimy walczyć o dziecko ile potrafimy znieść porażek. Upadamy, mamy depresje, a potem znowu stajemy do walki o marzenia

Portret użytkownika czwojdziak

Czytam Twojego bloga od

Czytam Twojego bloga od jakiegoś czasu.
Bardzo mocno cierpisz I ja Cię w tym cierpieniu doskonale rozumiem. Ale może warto trochę zmienić perspektywę poglądu na niektóre kwestie. Tu na pamietnikach dziewczyny też się chwalą swoimi dziećmi...
Nie zrozum mnie źle Ale może warto wybrać się na terapię. Inaczej się "zagryziesz" nieplodnoscią. Ściskam Cię mocno.

06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
02.2018 Nowy etap OA.

Portret użytkownika Biała wilczyca

Odp

Masz trochę racji, ostatnio jest gorzej a zaczęłam pisać od kiedy dowiedziałam się o ciąży w bliskiej rodzinie. Dlatego mam takiego doła trochę większego niż zwykle.
Ale jednak ostatnio jest lepiej , bo szykujemy się do AID i jestem pełna nadziei że się uda. To ogólnie nasza pierwsza inseminacja bo od razu podchodzilismy do in vitro przez wyniki męża.
Za ok 2 tygodnie zabieg i boję się czekania , a jeszcze bardziej boję się że się nie uda.
Mimo dobrych przeczuć zawsze jest ta niepewność.
Jeżeli teraz się nie uda probujemy znowu więc o tyle mam dobry konfort psychiczny.
Tak mam w sobie wiele bólu bo straciłam kilka lat na inną chorobę i mam poczucie straconego czasu.
Do tego byłam daleko od radzimy a teraz zamiast korzystać na 100% czas na nimi ja ze swoimi uczuciami uciekam od rodziny i jest mi z tym strasznie źle.Psycholog u mnie się nie sprawdzi bo nie będę słuchać tego by zrezygnować lub odpuścić. Szkoda mi czasu na gadanie z którego nic nie wynika.Nie cierpię kiedy ktoś analizuje moje życie a było bardzo trudne od dziecka.Zresztą zawiadłam się na ludziach którzy zawodowo mają pomagać, pani której się zwierzyłam nie uwierzyła mi i jeszcze bardziej mi zaszkodziła.
Skupiam się na swoim celu,sama wychodzę z dołka nie pierwszy raz zresztą. Miałam już taką depresję że pół roku nie wychodziłam z domu.
Poradzę sobie i tym razem sama bez psychologa.A co do bólu to jest nieodłączną częścią osób które walczą o dzieci.

To niesamowite jak my kobiety potrafimy walczyć o dziecko ile potrafimy znieść porażek. Upadamy, mamy depresje, a potem znowu stajemy do walki o marzenia

Portret użytkownika czwojdziak

Wszystko zaczyna się w

Wszystko zaczyna się w głowie...
Będę trzymała za Ciebie kciuki.

06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
02.2018 Nowy etap OA.