o tym co czuję

Do końca kursu zostały dwa spotkania+ rozmowa z psychologiem.
W grudniu kwalifikacja.
Idę wraz z małżonem tą drogą od lutego, każde z tych spotkań mnożny przde mną miliony pytań, staram się zadawać je na tych spotkaniach ale nie uzyskuję odpowiedzi.
Odnoszę wrażenie,że wiem coraz mniej.
Jak bardzo chciałabym przejść to wszystko z pozytywnym wynikiem... jak bardzo mocno chciałabym móc już poznać swoje dzieci.
Czuję w sercu olbrzymią tęsknotę. Widzę u Tomka takie wielkie pragnienie tego,żeby to się już dokonało.
W moją głowę wkradają się takie myśli,że jeśli jednak się nie uda i trzeba będzie już na dobre pogodzić się z tym,że zostaniemy sami z weekendowym gwarem dzieciaków mojego brata?

Mimo,że w odnoszę wrażenie,że w ośrodku wszystko przedstawione jest w czarnych barwach ja jestem optymistycznie nastawiona na wszystko. Przecież znam siebie i swoje możliwości, wiem jak mocno potrafię walczyć o sprawy dla mnie ważne.

Leczenie niepłodności nauczyło mnie pokory i cierpliwości- droga adopcyjna zrobiła to razy dwa...

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika MalaMi87

Właśnie tego nie rozumiem...

Właśnie tego nie rozumiem... Dlaczego ośrodki adopcyjne zniechęcają do adopcji... Ja rozumiem, że trzeba sprawdzić przyszłych rodziców czy kierują nimi uczciwe przesłanki, czy się na rodziców adopcyjnych nadają i czy są wystarczająco zdeterminowani ale oni też są tylko ludźmi i ośrodek powinien ich wspierać, a nie zniechęcać. My już dwa razy podchodziliśmy do tematu ale panie w ośrodku zwyczajnie nas odstraszyły...

Portret użytkownika Ewunia1111

Może to zależy od konkretnego

Może to zależy od konkretnego OA..? Bo w naszym nikt nas nie straszył. Owszem, mówiono nam, z czym możemy się spotkać, ale nikt nie próbował nam wmówić, że napewno będzie tylko źle.

Czwojdziak, podczytuję Twojego bloga od dłuższego już czasu i bardzo Wam kibicuję. Mam nadzieję, że czas zleci Wam szybko i niedługo zatęsknicie za chwilą ciszy.
MałaMi, życzę odnalezienia najlepszej dla Was drogi do Waszego dziecka. Trzymam za Was kciuki dziewczyny!

26.08.16 zadzwonił TEN telefon!
Mamy córeczkę!

Portret użytkownika czwojdziak

Nie mogę nazwać tego

Nie mogę nazwać tego straszenie,wiem,ze muszą przygotować nas na najgorsze,bo to,że będzie cudownie to wiadomo.
Ale poza fas są jeszcze inne sytuacje, o których wiem z innych źródeł A o których się nie mówi.
Bardzo już tęsknię I to chyba tak na mnie działa...

06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
02.2018 Nowy etap OA.

Portret użytkownika łosica

Niektóre ośrodki

Niektóre ośrodki przedstawiają wszystko w czarnych barwach, inne nazbyt optymistycznie. Trzeba mieć świadomość, że kurs kursem a życie życiem. Nie wiem, czy da się przygotować na to, co będzie potem. U mnie pomimo kursu, przeczytanych książek, wielu pytań i wątpliwości wyszło i tak zupełnie inaczej. Wiem, że nie miałam jak się na to przygotować. Musiałam działać na bieżąco. Sama procedura wykończyła mnie psychicznie i fizycznie, ale wiem, że było warto. Minęło już kilka lat od adopcj. Moje dziecko, to najlepsze, co mogło mnie w życiu spotkać (poza mężem oczywiście ;). Aczkolwiek uważam, że procedura adopcyjna, podejście ludzi do ludzi jest masakryczne. Z drugiej strony widziałam jakie okazy się trafiają (mam tu na myśli kandydatów) i trochę się nie dziwię, że tak to działa.