Boję się

Boję się, a nawet więcej, jestem przerażona,że znowu się nie uda.Kiedyś jakoś szybciej wychodziłam z dołków.
Teraz potrzebuję dużo czasu nawet miesiące. Boję się że w końcu tego nie wytrzymam i coś we mnie pęknie.
Jestem na skraju totalnego załamania, zaciskam zęby, mię śpię w nocy.Biorę jakieś tam ziołowe tabletli ale one średnio działają.
Boję że że nie będzie dziecka za to psychotropy będę jeść garściami.
Idą kolejne święta, a ja? A ja mam ochotę o nich nie pamiętać, przespać.
Nie chcę udawać że jest dobrze.
I tsk na codzień udaję przed wszystkimi, jak tylko widzę kogoś to jestem miła i uśmiechnięta, a potem wchodząc do domu wracam prawdziwa ja.
Czyli smutna zmęczona i samotna mimo wszystko osoba. Chowam się z tym moim bólem i łzami.
Nie umiem się poddać, dlatego jestem wilczycą, walczę do końca choć tyle mnie to kosztuje nerwów. Ciągle sobie powtarzam że teraz będzie już dobrze a za chwilę głos z tyłu głowy mi mówi taaaa......jasne czaruj się dalej.

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika artiz

W końcu się uda. Zobaczysz!

W końcu się uda. Zobaczysz! Dobrym sposobem jest "wyluzować" w okresie oczekiwania na wyniki. Wiem, że trudno, ale często pomaga.

Ciąża kobiety miesiąc po miesiącu.
Życiorysy, biografie, znani ludzie

Portret użytkownika Motyl16

Każde słowo przez Ciebie

Każde słowo przez Ciebie napisane jest moim. Szczerze powiedziawszy kolejne poronienie, nieudany transfer przybliżał mnie do stanu, o którym Ty piszesz. Do tej walki trzeba mieć siłę nadludzką i takiej trzeba Ci życzyć, więc życzę. I abyś weszła na swój Mount Everest... stamtąd są najpiękniejsze widoki.
Pozdrawiam Cię serdecznie.

2014-ciaza naturalna (*6tc)
pwcj,mutacja MTHFR 1298C,niedoczynność tarczycy.
Salve KD-dwa transfery na nie,
2017-leczenie immuno... MLR 14,3%,
2017-ciaza naturalna (*11tc),
2.1.2018-transfer dwóch Zarodków KD,beta 11 dpt:765.
4.9.2018-Syneczek.

Portret użytkownika Biała wilczyca

Odp

Bardzo dziękuję,pięknie to napisałaś.

To niesamowite jak my kobiety potrafimy walczyć o dziecko ile potrafimy znieść porażek. Upadamy, mamy depresje, a potem znowu stajemy do walki o marzenia

Portret użytkownika Biała wilczyca

Odp

Ehhh no właśnie te sprzeczne emocje są najtrudniejsze w tym wszystkim.
Z jednej strony trzeba wyluzować z drugiej uważać na siebie, a w dodatku w głowie syszę złośliwy głos i tak się nie uda poddaj się. Do tego dochodzą myśli że kiedyś faktycznie trzeba powiedzieć koniec. Ale ja jestem uparta chyba,albo tak bardzo mi jeszcze zależy.
Nie mogę zrozumieć dlaczego 3 transfery się nie udały skoro ja jestem zdrowa a problem jest po stronie męża. Teraz jesteśmy zdecydowani na AID.

To niesamowite jak my kobiety potrafimy walczyć o dziecko ile potrafimy znieść porażek. Upadamy, mamy depresje, a potem znowu stajemy do walki o marzenia

Portret użytkownika najna33

,

,

Portret użytkownika MalaMi87

Myśleniem, że masz się nie

Myśleniem, że masz się nie stresować stresujesz się jeszcze bardziej, że się stresujesz. Znam to z autopsji. Zamknięte koło. Myślę, że tak jak ja musisz dostrzec świat dookoła, bo życie to nie tylko dziecko. Inaczej się zadreczysz.

Portret użytkownika Biała wilczyca

Odp

Jakie to okropne że wszystkie musimy przez to przechodzić.
Mi pomaga choć chwilami zapominać o tym wszystkim mój szalony pies i książki. Czytam i nie myślę o naszej sytuacji.Nic innego nie jest w stanie odwrócić mojej uwagi.
Chyba dzięki temu jeszcze się jakoś trzymam choć jest kiepsko.
Jeszcze teraz liczyłam na inseminacje w grudniu a będzie dopiero w styczniu jak dobrze pójdzie i mnie nosi.
A ty MalaMi87 jesteś niesamowita.
Podziwiam vię że rąk sobie z tym wszystkim radzisz.

To niesamowite jak my kobiety potrafimy walczyć o dziecko ile potrafimy znieść porażek. Upadamy, mamy depresje, a potem znowu stajemy do walki o marzenia