Czekanie i nerwy

Zauważyłyście już że ciągle czekacie i się stresujecie? A to by miesiączka nie przyszła, a to w ciele doszukujecie się zmian , albo czekacie na kolejną wizytę w klinice czy badania i wyniki.
Te 2 uczucia towarzyszą nam przez cały czas starań o dziecko.W każde święta czy urodziny te same nadzieje że do następnych się uda.
Najgorsze jest to że się nie spełnia, a ten stes i rozczarowania ciągle w nas siedzą.
Przez to wszystko czujemy się jeszcze gorzej.
Czytałam kiedyś że ludzie tacy jak my te wszystkie rozczarowania przeżywają jak poważną chorobę lub śmierć kogoś bliskiego.Ja zaczęłam teraz brać ziołowe leki na uspokojenie, ale nie bardzo działają. W nocy nie śpię, w dzień nie mogę sobie znaleźć miejsca, na filmach nie mogę się skupić.Jedyne wytchnienie od myśli daje książka, czytam teraz nałogowo by nie myśleć o staraniach,porażkach i bólu. Teraz czekam na wizytę w PARENS w Rzeszowie - chcemy podejść do AID
ps trzymajcie kciuki

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika magda2828

Stres i obawy

Tak to już chyba jest u osób, które przeżywają trud niepłodności- ciągłe nerwy i obawy. Najpierw wyniki badań, zabiegi, później cały okres ciąży okupiony strachem, później poród ( co lepiej: siłami natury czy dla bezpieczeństwa cesarskie cięcie)..a później ciągły lęk o dziecko..ja ciągle nie potrafię odnaleźć radości macierzyństwa, obawy i strach ciągle z tyłu głowy.
Trzymam za ciebie kciuki, dużo siły i wsparcia w bliskich życzę- bardzo się przydaje.

Portret użytkownika Biała wilczyca

Dziękuję, rodzina wie o

Dziękuję, rodzina wie o inseminacji, ale nie o tym że to będzie AID.
Za kilka dni mamy 1 wizytę w klinice.
Bardzo się denerwuję,mam przeczucie że się uda , a jednocześnie boję się że jeśli nie wyjdzie będzie większa derecha. Biorę witaminy już różne i zdrowo jem ,ale nie umiem zapanować nad stresem.
Co do ciebie to musisz chyba zwyczajnie wyluzować i tochę zapomnieć o tym wszystkim i cieszyć się rodziną.
Edit
Widzę że nie masz żadnych wpisów, opwiesz mi swoją historię?
A może masz jakieś rady dla mnie?

To niesamowite jak my kobiety potrafimy walczyć o dziecko ile potrafimy znieść porażek. Upadamy, mamy depresje, a potem znowu stajemy do walki o marzenia

Portret użytkownika magda2828

droga

Nasza historia jest niestety dość długa...kilka lat starań o dziecko. Po drodze kilka inseminacji, trzy próby in vitro, trzecia (ostatnia) udana, nie wiadomo właściwie co jest przyczyną problemów z zajściem w ciąże (niepłodnosc idiopatyczna)..w międzyczasie miałam robione zabiegi na jajnikach, które miały niby coś poprawić a tylko spowodowały mocno obniżoną rezerwę jajnikową, mąż miał zdiagnozowane żylaki powrózka. Ale wyniki miał całkiem dobre..u mnie być może niewielkie problemy z endometrium a co za tym idzie- z implementacją zarodka..eh, po drodze trafiałam na tak różne opinie lekarzy- każdy miał inną diagnozę- jeden mówił, że to być może policystyczne jajnki (bez badań), inny że mam zrosty w macicy i nigdy nie będę mieć dzieci, inny że to endometrioza itd...długa to była droga, ale na szczęście się udało...
Dla mnie najbardziej pomocne było wsparcie mojego męża (wtedy jeszcze nie męża) i to, że on się nie załamywał po każdej takiej błędnej diagnozie i "stawiał mnie do pionu".
Tobie tez życzę dużo siły i wytrwałości i tego, żeby Twoja droga do upragnionego dziecka nie była taka długa i pokręcona jak nasza:-) Trzymaj się ciepło, powodzenia :-)

Portret użytkownika Biała wilczyca

Ehhh nasza droga też jest

Ehhh nasza droga też jest długa,
w końcu choć to długo trwało podjęłam decyzję o AID , choć mąż już dawno proponował.
Ja wiele lat się łudziłam że jak wrzucę na luz to stanie się cud.
Ale teraz jestem w momencie gdzie znowu nie mogę oglądać tv , nie korzystam z FB , nie chodzę za bardzo w miejsca gdzie są małe dzieci.
Myślałam że mam to wszystko za sobą, ale ciąża w rodzinie spowodowała silny nawrót tych okropnych uczuć.
.
Bardzo dziękuję za wsparcie. Liczę już dni do czwartku i mam nadzieję że za miesiąc podejdziemy już do AID

To niesamowite jak my kobiety potrafimy walczyć o dziecko ile potrafimy znieść porażek. Upadamy, mamy depresje, a potem znowu stajemy do walki o marzenia