Kolejne wydarzenia

Na pewno wiecie jak to jest jak ktoś ze znajomych ogłasza ciążę, a wam serce pęka z żalu.
W tym przypadku siostra męża więc nie da się unikać.
3 tygodnie przepłakałam już.Nie idę tam bo po 1 nie potrafię a po 2 wiem że ona jest bardzo emocjonalna i nie chcę by straciła dziecko z nerwów.
Targają mną sprzeczne emocje bo ją lubię. Jak ja mam sobie z tym poradzić? Nie umiem się cieszyć jej szczęściem, kiedy jestem rozerwana na kawałki jakby mi serce wybuchło.
Nie potrafię sobie z tym poradzić w żaden sposób.
W tym miesiącu mąż nalegał by próbować znowu.Błagałam Boga o ciążę, mówiłam żeby zakończył moje męki.Prosiłam na kolanach ze łzami.Nie posłuchał.Nie wiem czy wogóle istneje, jeśli tak to dlaczego mnie tak doświadcza.Nie rozumiem dlaczego takie babska zachodzą w ciążę i usuwają by nie stracić figury, albo zabijają dziecko.
Bóg i jego sprawiedliwość!!!!
Jedyną ulgę przynoszą mi spacery w odludne miejsca i płacz, kiedy nikt nie widzi i nie słyszy.

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika MalaMi87

Też mam czasami takie myśli.

Też mam czasami takie myśli. Potrafię pogrążyć się na samym dnie rozpaczy. Wydaje mi się, że moje życie jest bezwartościowe, a cały świat jest przeciwko mnie. Są takie dni. Potem, żeby wstać przypominam sobie wszystko co dobrego mnie spotkało w życiu i za co mogę być wdzięczna Bogu. Niezbędne są drogi naszego losu ale mówię sobie, że mogę zrobić co w mojej mocy, a nie zmienię tego na co nie mam wpływu. Być może nie mam dziecka, bo Bóg ma dla mnie inny plan. Może lepszy? Świat jest pełen dobra i nie kończy się ono na dzieciach. Trzeba tylko je dostrzegać

Portret użytkownika Biała wilczyca

Odp

Fajnie że potrafisz to zaakceptować, ja nie.Przestaję wierzyć w Boga,nie wyobrażam sobie życia bez dziecka.
Nie umiem cieszyć się już niczym.
Dla mnie życie jest puste i bez sensu gdy nie ma się kogo kochać.
Owszem kocham męża, ale to dla mnie zbyt mało.Ja potrzebuję radości dziecka i zamieszania które wywołuje w domu i życiu.Nie potrafię żyć kiedy jest tak pusto.

To niesamowite jak my kobiety potrafimy walczyć o dziecko ile potrafimy znieść porażek. Upadamy, mamy depresje, a potem znowu stajemy do walki o marzenia

Portret użytkownika MalaMi87

Czy ja to akceptuje? To chyba

Czy ja to akceptuje? To chyba za mocne stwierdzenie. Jestem chora i nie mam wyboru. To, że się położę i będę płakać nic nie zmieni. Tylko zniszczę sobie życie. Mimo, że nie jestem matką to ciągle jestem, oddycha, żyję i staram się, żeby to życie było jak najlepsze. Czasem nie daje rady i upada. Tak samo jak Ty. Miałam takie same myśli jak Ty. Łącznie z tym, że zastanawiałam się, czy powinnam być z moim mężem, bo lekarz powiedział nam, że z kimś innym mielibyśmy dzieci...
Masz dwie drogi. Albo zaczniesz dbać o siebie i swoje szczęście, albo się polozysz i będziesz płakać i patrzeć w sufit. Ja też płakałam i też patrzalam w sufit całymi tygodniami aż w końcu postanowiłam wstać. Czasami trzeba. Na początku było cholernie ciężko. Nie mogłam być w jednym sklepie z kobietą w ciąży. Po prostu z niego wychodziłam. Ale z czasem zrozumiałam, że to nie wina tych kobiet, że one mogą a ja nie. Powoli zaczynałam to akceptować i teraz jest już całkiem znosnie. Wydaje mi się, że przełomowe dla mnie było odkrycie, że jestem pełnowartościowym człowiekiem nawet jeśli nie mam dzieci.

Portret użytkownika Biała wilczyca

Odp

MalaMi.
Ja właśnie jestem na etapie takim że nie znoszę kobiet w ciąży.
Niestety ten etap trwa już kilka lat.
Nie wiem jak mam znieść ciążę w bliskiej rodzinie.Na razie się izoluje ale to nie może trwać wiecznie.
To dla mnie bardzo trudny okres.

To niesamowite jak my kobiety potrafimy walczyć o dziecko ile potrafimy znieść porażek. Upadamy, mamy depresje, a potem znowu stajemy do walki o marzenia

Portret użytkownika MalaMi87

Wiem to bardzo trudne. Ale

Wiem to bardzo trudne. Ale wiesz, to że ktoś jest w ciąży to nie znaczy, że mu się wszystko układa i nie ma problemów. Może dla tej nieznajomej ciąża jest tragedia bo ma męża pijaka? Albo jej dziecko jest chore? Może ta ciąża jest wynikiem długoletniego leczenia?
Tego nie wiemy. Może za pół roku będę w ciąży i spotkasz mnie na ulicy? Będziesz czuła do mnie nienawiść, a przecież za mną jest historia 5letniego leczenia i ciąża z AZ.
Czy mówisz otwarcie o swoim problemie czy ukrywacie waszą niepłodność w tajemnicy?

Portret użytkownika Biała wilczyca

Odp MalaMi

Bardzo ci dziękuję za rozmowę.
Dajesz mi inne spojrzenie na wiele spraw.
Wie tylko mój tato,rodzice i siostry męża.Myślę że gdyby problem leżał po mojej stronie to mówiłabym o tym otwarcie, ale ze względu na męża nie mówimy nikomu więcej.

To niesamowite jak my kobiety potrafimy walczyć o dziecko ile potrafimy znieść porażek. Upadamy, mamy depresje, a potem znowu stajemy do walki o marzenia

Portret użytkownika MalaMi87

Cieszę się, że mogę Ci

Cieszę się, że mogę Ci chociaż trochę pomóc. Mój mąż bardzo długo nie chciał nikomu mówić o tym, że nie możemy mieć dzieci. Przez to narażeni byliśmy na pytania i liczne docinki, na które nie sposób było się bronić. Niepotrzebnie powstał temat tabu i poczucie wstydu. W końcu przełamalismy się, kiedy nasza koleżanka zaczęła w bardzo bezpośredni sposób mówić o swojej niepłodności. Dzięki Niej odważyłam się zrobić mój comming out i wtedy bardzo mi ułożyło. Otrzymałam dużo wsparcia ze strony otoczenia. Otwarcie opowiadam koleżankom jak wygląda procedura ivf i to jest bardzo ważne i potrzebne, bo informacje podawane w mediach są nieprawdziwe. Mam koleżanki, które były przeciwne ivf, a jak dowiedziały się jak to wygląda w rzeczywistości i że problem niepłodności nie dotyczy patologii tylko osób z ich środowiska, to zmieniły zdanie. Warto więc powiedzieć chociażby po to żeby odczarować złe opinie o ivf. Pozbylam się poczucia wstydu, bo to nie ja zawiniłam, po prostu jestem chora. Jedni są chorzy na raka, inni na cukrzycę, a ja na endometrioze i mam prawo się leczyć i mówić o swojej chorobie.
Jeśli mąż nie chce mówić, że to po jego stronie leży przyczyna, to przecież nie musicie tego mówić i tłumaczyć. Powiedzcie, że macie problem z zajściem w ciążę i tyle i nie musicie mówić o szczegółach jeśli nie chcecie. Tak na prawdę to na niepłodność choruje cała para, a nie jedna osoba z małżeństwa. W końcu kochacie się i braliscie ślub zakładając, że tylko ze sobą chcecie mieć dzieci. Siedzicie więc w tym razem na dobre i na złe. Mój mąż nigdy nie powiedział mi "przez Ciebie nie mogę mieć dziecka". Chociaż mógłby obdarzyć potomkami połowę wioski. Jestem Mu za to bardzo wdzięczna.

Portret użytkownika Biała wilczyca

Odp

Może masz normalne otoczenie.
My mieszkamy w małym mieście i ludzie wszystko wyolbrzymią i przękrecą a wiadomość tu krąży z prędkością światła.
Zresztą ja bym też nie znosła współczucia. W innych sprawach jestem energiczna,wesoła,trochę szalona i życzliwa zwłaszcza do starszych ludzi.
Ogólnie wszyscy chyba myślą że mi w życiu jest super.Nie pokazuję na zewnątrz tego jak mi źle. To co złe przeżywam w domu gdy nikt nie widzi poza mężem.
Bardzo pomaga mi mój pies,chodzę z nim na sacery w odludne miejsca i ryczę.
Często mnie rozwesela mój kochany świrek i gdyby nie on to bym chyba już była w psychiatryku.
Moi tesciowie teraz świętują od 2 miesięcy wiadomo że będą mieli dziecko w domu bo męża siostra jest w ciąży, a nikt nie zapytał nawet jak ja się z tym czuję.
Dopiero dziś mąż był u nich i zapytali gdzie się podziewam bo wszędzie mnie było pełno a teraz zniknełam.
Mąż im powiedział że mam doła.
Tkwię w miejscu i nie potrafię zrobić kroku naprzód.

To niesamowite jak my kobiety potrafimy walczyć o dziecko ile potrafimy znieść porażek. Upadamy, mamy depresje, a potem znowu stajemy do walki o marzenia

Portret użytkownika Alicjaaaaa

Ludzie mają problemy, o

Ludzie mają problemy, o których innym się nie śniło. Ci dzieciaci również. Pamiętam, jak było, kiedy pragnęłam dziecka, a nie mogłam go mieć. Czułam to samo, co Wy. Potworną pustkę. To było okropne, wykańczało mnie psychicznie. Ale z dzisiejszej perspektywy myślę, że są gorsze rzeczy. Np. strach o zdrowie i przyszłość swojego dziecka. Po 5 latach leczenia, dzięki IMSI urodziłam wcześniaki w 27 tc. Jeden z nich miał (ma?) bardzo poważne problemy zdrowotne. Pierwsze pół roku życia praktycznie przeleżał w szpitalu, przeszedł 7 operacji. Nie wiem, co przyniesie przyszłość, a statystyki mówią, że na 90% nic dobrego. Mój dzidziuś i tak prezentuje się super jak na to, co przeszedł, ale kilka razy w tygodniu bywamy w Ośrodku Wczesnej Interwencji, gdzie widzimy różne dzieci. Niektóre bardzo chore. Jedna dziewczynka ma niemal rok, a prawie nie rusza kończynami, nie utrzymuje kontaktu wzrokowego, jest trochę jak warzywo. Co z nią będzie za 20-30 lat? Brak dziecka jest straszny, ale chore dziecko… ja osobiście tego się zawsze bałam bardziej niż bezdzietności.

Starania od czerwca 2012 r.
Endometrioza + słabe nasienie
05. 2011 r. - laparoskopia
10. 2016 r. - IMSI (3 zarodki, 2 podane, nie udało się)
03. 2017 r. - laparoskopia 2
05. 2017 r. - IMSI 2 (2 zarodki, 2 podane, 12 dpt beta 312,5 i są 2 serduszka!)

Portret użytkownika Biała wilczyca

Odp

Współczuję ci.
Ja też bardzo się tego boję.
Rozumiem że ludzie mają też poważne problemy.
Tylko że sama wiesz jak jest trudno kiedy pragnie się dziecka a nie można.
Ja swojej dziury w sercu niczym innym nie zapełnię jak tylko dzieckiem.
Nic i nikt mi nie zastąpi wielkiej miłości do małego człowieka.
Tobie życzę by wszystko się ułożyło jak najlepiej.

To niesamowite jak my kobiety potrafimy walczyć o dziecko ile potrafimy znieść porażek. Upadamy, mamy depresje, a potem znowu stajemy do walki o marzenia