2 transfer in vitro

Za drugim razem też było źle.
Mąż choć obiecywał że nie będzie się wtrącał wywierał na mnie presję że mam leżeć. Sam pracował od rana do wieczora, było mu źle bo byłam samotna.Nie było nikogo kto by ze mną posiedział i odwrócił moją uwagę.
Wybrałam się na spacer to mąż miał do mnie pretensje że nie leżę. A przecież można żyć normalnie tylko bez wysiłku.
Po tych lekach puszczały mi nerwy.
Czepiałam się o wszystko nawet o ustawienie meblii kazałam przestawiać.Głupie wiem ale wtedy już świrowałam z tego wszystkiego.
Oczywiście znowu się nie udało.
Płacz, depresja , nie chciałam wychodzić z domu.Pewnie u was też są takie dni.U mnie to trwało miesiące.
Wychodziłam gdy musiałam, nienawidziłam każdej kobiety w ciąży, nie mogłam patrzeć na dzieci takie małe. W gruncie rzeczy tak mam do tej pory. Ten widok rozwala mnie na kawałki.
Cdn

0
Twoja ocena: Brak