kurs

Odliczamy już dni, niewiele ich jest.
Od testów czas zleciał jak szalony- mieliśmy intensywne lato.
Bardzo mocno zżyliśmy się (zwłaszcza mój mąż) z drugą córką mojego brata- ma już 1,5roku. Pamiętam dzień kiedy moja bratowa zadzwoniła do nas z informacją,że jest z nią w ciąży a my leżeliśmy w sypialni i żegnaliśmy się z naszym kropkiem, rozpoczynałam krwawienie po kolejnym transferze.Dziś ta dziewczynka na widok T biegnie w jego stronę jak szalona i oplata maleńkimi rączkami szyję i całuje w czoło. Mój,mój- tak do niego mówi.
Dziś stojąc na progu wejściowym do kursu jestem spokojna, nie nakręcam się. Niewiele rozmawiamy o tym co będzie, ale zdarza nam się mówić do siebie o tym,że np trzeba będzie zrobić to czy tamto w domu, no bo jak już dzieciaki będą z nami to...
Auta też nie zmieniamy, bo lepiej zobaczyć jakiej wielkości nam będzie potrzebne.

Czasem cofam się w czasie do początków,ale Nie pamiętam dokładnie uczuć, staram się ich nie przywoływać. Nie oglądam już zdjęć zarodków ani nie analizuję kolejnych podejść. Chyba zamknęłam ten etap. Dziś już nie wyobrażam sobie jakie mogły być moje dzieci, te które odeszły za wcześnie ale myślę o tym jakie będą te które do mnie przyjdą.

A więc czekamy. Słychać już tykanie zegara: tik, tak... one gdzieś tam są i czekają tam a ja tu i mam nadzieję,że nie będziemy czekać długo

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika kingapolak7

cudownie <3

Pięknie napisane...wzruszyłam się :*

20 lat walki :bobas:
9 transferów :(

To nie my damy Ci życie,
ale to życie da nam Ciebie :love:

[b][u]czekamy na :telefon:
[=#FF5050]