4 podejście, już po transferze

Długo mnie tu nie było... rok temu po nieudanym transferze popadłam w jakąś czarną dziurę z której trudno było mi się wydostać. Nigdy nie przeżyłam takiego braku kontroli nad swoim umysłem. Czułam że spadam i nie mam się czego złapać. Dziś rok po tamtych wydarzeniach jestem 3dpt pięknej blastocysty. Dzięki Bogu za relanium bo chyba nie dałabym rady przejść tych dni na trzeźwo, faszerują mnie tez nospa a transfer miałam na wlewie przeciwkurczowym - moja macica ma takią urode kurczy się sama z siebie. Dziś skontrolowali mi progesteron i estradiol - zwiekszyli do 3×2,lutinus, 3×2 estrdiol i 3×3 luteine podjezykowo. Ostatnio tez tak mialam po 1weryfikacji i mimo ze wiem ze to nic nie znaczy a beta tak czesnie nie ma prawa wyjsc zaczynam panikowac....czy ktoras z Was tez jest na tym samym etapie?

0
Twoja ocena: Brak