zgoda na ciasteczka

Etap 1

Pierwszy kryzys za nami, wczoraj w pracy (zresztą jak każdego dnia ostatnio) siedziałam w internecie i szukałam wszystkiego co tyczy się adopcji. Schorzenia, zaburzenia, etc...
Znalazłam film " Nikola- historia prawdziwa". Obejrzałam go w pracy z dźwiękiem na słuchawkach tak,że T nie wiedział co akurat oglądam.
Film opowiada historię dziewczynki 6 lat z FASD od momentu porodu do momentu adopcji.

Potem w domu po kolacji jakoś tak zapytałam T czy on wie co to dokładnie Fas...
No wie teoretycznie.
Włączyłam mu ten film. Oglądał i milczał i wycierał nos. Ja obok siedziałam i łzy jak grochy ciekły mi po policzku.
Po filmie było takie kilka minutowe milczenie.
Zaczął T. Mówił ja we mnie narastała normalnie agresja, złość, żal,smutek i wszystko inne nie koniecznie pozytywne.On płakał, bo serce mu pękało ale nie wie czy dałby radę...
Przecież wie, jest świadom,że będzie ciężko, ale nie wiedział,że może być aż tak ciężko.

Moje negatywne emocje w ciągu kilku minut minęły.Podeszłam, usiadłam mu na kolanach i tuliłam i głaskałam go.
Rozmawialiśmy potem jeszcze długo o tym filmie i o tym co może być.
Opowiedziałam mu o tym czego się dowiedziałam z książek, artykułów i rozmów z ludźmi,którzy już mają dzieci w domach.

Mój mąż- facet z którym przeszłam więcej niż z kimkolwiek innym, człowiek z którym po wczorajszym dniu upewnił mnie swoim zachowaniem,że jest właściwą dla mnie częścią mojego życia.

Powiedział mi na samom końcu tylko tyle,że "Miłość jest bardzo potrzebna ale czasami to za mało. Że on teraz po tym co zobaczył musi rozeznać się dookoła nas gdzie są jacy specjaliści od dzieci, które mogą mieć zaburzenia, problemy- bo jeśli już nasze dziecko, dzieci będą z nami to na szukanie będzie za późno i wtedy już należy działać".
Nasz pierwszy kryzys adopcyjny odsłonił nasze prawdziwe obawy.
Mamy jeszcze czas,żeby to przepracować.
Dobrze,że ta rozmowa odbyła się teraz a nie za np rok jak np zadzwoniłby "ten telefon".

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika yennefer23

wiesz ze to raczej nie jest loteria?

w znanych mi OA zawsze w trakcie szkolen i przed kwalifikacja, w serii pytan dotyczacych preferencji, jest tez seria takich ktore maja okreslić Wasze oczekiwania. w tym rowniez te negatywne - czyli jakiego dziecka / dzieci nie chcecie adoptowac. jezeli rozwazacie adopcje dziecka z FAS, to faktycznie niezbednym byloby najpierw uzyskac jak najwiecej wiedzy w temacie, glownie pomocy, terapii, zycia z dziecmi z FAS(D). bo tu witamina M nie wystaczy, tu konieczna bedzie bardzo ciezka praca. jezeli zas wiecie ze to nie jest Wasza droga, to zwyczajnie nalezy to wyartykulowac.

pamietaj, ze nic nie musicie.

proces adopcyjny nie jest loteria. to ma byc Wasz wybor, przemyslany, pewny.

Kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno

Portret użytkownika czwojdziak

Ja jestem gotowa. T

Ja jestem gotowa. T potrzebuję czasu. Jego obawa dotyczy tego, że nie będzie wstanie pomóc I będzie bezradnie patrzył na cierpienie dziecka.
Nie myślał, że może być to tak przebiegać.
My wiemy I jesteśmy w pełni świadomi, że nie będzie jak w filmie .

Jego strach to nie jest czy adoptować tylko jak to zrobić, żeby nie narobić więcej szkód u dziecka.

06.06.2003 Obustronna amputacja jajowodów
2014-2016 5 IVF Na krótką chwilę dotykaliśmy nieba...
02.2018 Nowy etap OA.