Niematka

Wg naszego lekarza (chyba juz 10 z kolei) mutacja MTHFR nic nie oznacza I nie wplyws na nasza nieplodnosc. Ja sie pytam, po kij bylo w takim razie robione to badanie? Po co je przepisywal? Tak jak prolaktyna, ktora po obciazeniu przekroczyla norme dziwsieciokrotnie - nic nie znaczyla. Nic nie znaczy endometrioza I zbyt wysokie fsh. Jestem mloda, ciaza powinna byc. Brak wnioskow z poprzednich porazek, brak badan, brak diagnozy. Pan Doktor tak jak wszyscy jego poprzednicy jest PEWNY, ze to wina zle przeprowadzonych stymulacji. Panie Doktorze,slyszalam to samo od poprzedniego Pana Doktora. Byl oewny swego, ze JEGO stymulacja bedzie LEPSZA. Widzialam jak.sie stresowal z kazdym kolejnym usg widzac mierny wynik staran.
Panie Doktorze chcialabym Panu wierzyc. Chcialabym, ze by mial Pan racje. Gdybym w to uwierzyla, moglabym gory przenosci. Ale we mnie nie ma nadziei. Czuje, ze sie nie uda. Czuje, ze kolejne ivf bedzie porazka. Czy w takim razie warto do niego podejsc tylko po to, zeby powiedziec ze podeszlismy 3 razy, ze zrobilismy WSZYSTKO? Mimo tego, ze wszystkie nasze zarodki obumarly I mielismy jeden transfer na dwa podejscia? Mimo tego, ze nie wierze w cud?
Przez ostatnie miesiace przeszlam dluga droge. Zaczelam na nowo zyc, wychodzic do ludzi I sie usmiechac. Nie zazdroszcze juz kobietom w ciazy. Patrze na inne dzieci z zyczliwoscia. Polubilam zycie we dwoje I czerpie z niego garsciami. Coraz trudniej mi pomyslec, ze ktos wszddlby w nasze zycie I zbyrzyl nasz porzadek. Nie chce rezygnowac ze swoich malych przyjemnosci I zjak naszych wyjazdow we dwoje. Jak to mozliwe, ze rok temu tak bardzo pragnelam dziecka, ze az czulam fizyczny bol. Teraz zastanawiam sie, czy maciezynstwo jest dla mnie. Gdyby to dziecko pojawilo sie samo, tak zwyczajnie jak w innych rodzinach, gdybym nie miala czasu na myslenie I bagazu przezyc na plecach, pewnie cieszylabym sie na maciezynstwo. A teraz? Sama nie wiem... moze za duzo przezyc? Moze cos we mnie umarlo?
Wbrew opinii lekarza chcemy podejsc za rok do AZ. To ostatni dzwon, inaczej zrezygnujemy z rodzicielstwa. Wczesnij myslalam, ze nie beda dla mnie mialy znaczenia geny, bo nie maja. Tylko jakos ciezko mi czuc radosc. Bywaja dni jak dzis, ze z niecierpliwoscia wypatruje przyszlej jesieni I mysle sobie jak to bedzie. Bywaja tez dni jak wczorajszy, kiedy zal mi, ze nasze zycie sie zmieni. Sa tez takie dni jak ten w zeszlym tygodniu, kiedy bylam na siebie zla, ze nie chce dalej walczyc o wlasne genetycznie dziecko. Ja zwyczajnie NIE MAM OCHOTY I robie sie samolubna na starosc.

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika Miniula

To ja Ci coś powiem. Zawsze

To ja Ci coś powiem. Zawsze chciałam mieć dziecko. I czuję potworny niedosyt, że "tylko" jedno, w dodatku "tylko" adoptowane, bo chciałabym jeszcze i jeszcze, tak co najmniej ze 2.
ALE wiem, że gdyby mój mąż nie wniósł w posagu dwójki dzieci z poprzedniego związku, potrafiłabym bez problemu żyć z nim we dwoje. Z tym konkretnym człowiekiem. Bo jest tyle rzeczy, które chcielibyśmy zrobić, a z których musimy zrezygnować, "bo dzieci".
I znam całkiem sporo bezdzietnych małżeństw, związków, które są spełnione i bardziej udane, dające więcej szczęścia niż tzw. pełne rodziny.
Konkluzja - rodzicielstwo nie jest wyznacznikiem udanego życia. Priorytety się zmieniają.
Powodzenia, cokolwiek zdecydujecie.

Cuda czasami przybierają formę, jakiej się nie spodziewaliśmy, o jaką nie prosiliśmy, jaka może nas niekiedy przerażać. Ale nadal są cudami, odpowiedzią na nasze modlitwy... A może po prostu wynikiem naszej pracy...
Miniek już Miniulowy :love:
[b]Nela8

Portret użytkownika łosica

powodzenia

Nie chcę udzielać Ci rad, ale czy myślałaś może o tym, żeby odwiedzić psychologa? Niepłodność/bezpłodność to jest element naszego życia i dobrze, aby był przepracowany nie tylko od strony medycznej, ale i duchowej (zwłaszcza, jeśli medyczna kuleje). W końcu do menopauzy jeszcze trochę czasu pozostało i kto wie, co Cię jeszcze spotka i do jakich wniosków jeszcze dojdziesz. Fajnie, że teraz jest jak jest, ale czy to jest trwałe, czy coś (np. kolejna próba) nie zaburzy tego, co udało Ci się osiągnąć?
PS. Mi lekarze powiedzieli, że 10-krotny wzrost prolaktyny po obciążeniu może mieć znaczenie, tak samo endometrioza. Ale to wyszło na sam koniec, gdy po raz x zmieniłam lekarza. Poprzednicy twierdzili, że jestem młoda i nie mam prawa mieć problemów. Tyle, że dziecka z tego i tak nie ma (nikt jednoznacznie nie stwierdził, co jest przyczyną). Poza tym nie czuję, że to jest jeszcze droga dla mnie, wysiadłam (może wciąż wysiadam) z tego pociągu i nie chcę wsiadać z powrotem. Nie uważam, żebym się poddała. Po prostu nie chcę wpadać w obsesję i walkę o biologiczne dziecko uczynić nadrzędnym celem mojego życia. Zwłaszcza, że jestem mamą poprzez adopcję i nie wyobrażam sobie, żeby mogło być inaczej.
PS 2. Nie jesteś samolubna. To jest Twoje życie i masz prawo czuć co czujesz, robić to, co daje Ci szczęście. I to powinno być oczywiste dla wszystkich, a niestety nie jest. Niestety w naszym społeczeństwie istnieje silne przekonanie, że kobieta, która nie urodziła dziecka nie jest kobietą wartościową/spełnioną/szczęśliwą itp. itd. a jeśli śmiesz twierdzić inaczej, to się mylisz.
Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Ci powodzenia.

Portret użytkownika madlen00

Mutacja oznacza wpływ na

Mutacja oznacza wpływ na płodnośc. Po pierwsze poprzez podniesiony poziom homesycteiny, która w nadmiarze wpływa na poronienia oraz brak zagnieżdzenia zarodka. Przez mutacje nie przyswwaja się syntetycznego kwasu foliowego, przez co zwieksza się ryzyko wad rozwojowych.Tak więc zbadaj kochana poziom homecysteiny, jęsli powyższony to trzeba przyjmować witamine b complex. Zawsze metylowany kwas foliowy. W ciązy( od transferu) hepayna, ze względu na zagrożenie zakrzepowe.Przyjmowanie heparyny wpływa na ukrwienie macicy, ułątwia zatem implantacje i utzymanie ciązy.
Mówie to wszystko dlatego, że sama mam ta mutacje i jestem po AZ:) Powoodzenia
Gdybys miała jakies pytania chetnie doradze( o ile bedzie to w mojej mocy

Mysle, że to normalne ze brak Ci sił, jestem w podobnej sytuacji. 3 in vitro, słabe zarodki, przy 3 nawet nie było transferu. Biłam sie z myslami czy walczyć dalej o genetyczne dziecko, czułam, że "odbieram" mojemu męzowi coś ważnego( chc tak naprawde nie wiadomo po czyjej stronie leży "wina"), ale teraz jestm po transferze AZ i czekam na wynik i nie mam już wątpliwości.. to mój zarodek i może będzie z niego moje dziecko. Oby. Rezygnacja to nic złego, to nie słabość to siła.

08.2016 - I invitro ( 2AA,1AB)
02.2017 -II invitro(1BB)
07.2017 -III ICSI (brak zarodków)
09.2017 AZ (3AA) 9t4d [*]
20.01.18 AZ- 4AA/3AA. 6dpt:72; 9 dpt:275; 11 dpt:840; 23dpt: 2 serca<3<3

Portret użytkownika mysiuniaa86

To normalne, że się wahasz. Z

To normalne, że się wahasz. Z jednej strony tyle walczyłas, że szkoda zmarnować ten czas i odpuścić, z drugiej strony ile można walczyć i stawiać czoło kolejnym niepowodzeniom. Twierdzisz, że teraz jest dobrze, na tyle ile dobrze może być we dwójkę, ale przecież to życie daje Ci szczęście, prawda? Pamiętam Twoje poprzednie wpisy, bo też jestem na bocianie od bardzo dawna i czułam Twój żal i rozgoryczenie, że znów nie wyszło, że miało być lepiej a nie było. Od pewnego czasu Twoje wpisy są weselsze, nie wiem czy pogodzilas się z tym wszystkim, czy już najzwyczajniej w świecie odpuscilas. Ja też utknelam na Bocianie, nie wiem nawet po co skoro od 8 lat jestem mężatką, a nigdy w ciąży naturalnej, tej łóżkowej nie byłam. Mam syna, już 4,5-latka, niby wiem, że nie ma szans na ciążę, niby wiem, że już nie mamy mrozakow, bo poronilam wszystko co we mnie wszczepiali po urodzeniu syna, niby wiem, że nie wrócimy już na tą drogę in vitro itp. Ale chowam rzeczy po małym, mam wózki, leżaczki, ciuszki, zabawki, sterty tego na strychu. Nie umiem się tego pozbyć, bo ... nie umiem Ci powiedzieć dlaczego i po co to trzymam, skoro wiem, że już nie będę mieć dziecka. Twoje wahania i moje zostawianie wszystkiego ma wiele wspólnego, mamy nadzieję, na cud, ale obie jesteśmy realistkami i czujemy jak to może się skończyć, niby jest dobrze, ale ... no właśnie to ale... Pozdrawiam MalaMi :-*

Starania od 2008r.
Laparotomia w 2009r. - endometrioza
3 X IUI - bez skutku
IVF - 26 luty 2013 synek Nikodem <3
24 lipiec 2014 - transfer
16 wrzesien 2014 Aniolku czuwaj [*]
07.01.2015 - transfer
23.01.2015 [*]
Dzis nie ma juz nas. Nastal koniec.