Rzecznik Praw Dziecka... nie adoptowanego

Kochani Moi,
W poprzednim wpisie przytoczyłam sytuacje naruszenia dobra dzieci adoptowanych (oraz ich rodziców) polegające na umieszczaniu ich danych osobowych oraz zdjęć w na portalach społecznościowych.
Ze swojej strony stoczyłam kilka batalii online, skutkiem jest, że na jednej z grup usunięto posty z danymi osób niepełnoletnich.
Rozmawiałam też z kilkunastoma osobami szukającymi wyjaśniając jakie efekty może przynieść ich działalność. To były strasznie trudne rozmowy, po jednej z nich długo nie mogłam zasnąć :( Kilka osób udało mi się przekonać.
Napisałam także w tej sprawie do Rzecznika Praw Dziecka z prośbą o reakcję na zjawisko, które staje się coraz bardziej masowe - posty udostępniane są setki razy.
Odpowiedź poniżej. Ja osobiście zdurniałam.
Generalnie tajemnica adopcji jest fikcją w dzisiejszym świecie, bo nikt nie ma zamiaru jej chronić.
Głęboko współczuję wszystkim, których dzieci dane fruwają po sieci. Myślę, że każdy RA powinien być przygotowany na to, że w każdej chwili do jego drzwi mogą zapukać członkowie rodziny biologicznej dziecka - rodzeństwo, rodzice, dziadkowie, ciotki, wujkowie. A nawet nowy mąż czy nowa żona biologicznego rodzica, bo i takie historie są.

Mail od RPD:

"Warszawa, 27 lipca 2017 r.

ZSS.XXX.676.2017.KT

Pani
XXX

XXX@gmail.com

Szanowna Pani,

w odpowiedzi na Pani list elektroniczny z 13 lipca 2017 r. do Rzecznika Praw Dziecka przedstawiam następujące informacje.

W przypadku przysposobienia mamy do czynienia z zasadą tajności – tajemnica adopcji co do zasady ma gwarantować, że nikt postronny nie uzyska informacji na temat przysposobionego.

Jest to wyrazem szczególnej troski o dziecko, które z uwagi na swoją niedojrzałość fizyczną oraz umysłową wymaga opieki, w tym właściwej ochrony prawnej, zarówno przed jak i po urodzeniu.

Stąd podstawowym i najważniejszym celem procesu przysposobienia jest ochrona dziecka i jego dobra. Przez fakt przysposobienia, stwierdzonego postanowieniem sądu, dochodzi do nowego ukształtowania sytuacji prawnej dziecka, która wymaga odzwierciedlenia w akcie urodzenia poprzez ujawnienie w nim tegoż faktu oraz zerwania więzi z rodziną biologiczną dziecka. Dlatego rozumiem wyrażoną przez Panią obawę o ujawnienie wbrew woli rodziców adopcyjnych
tożsamości dziecka.

W tym miejscu należy jednak podkreślić, że Konwencja o prawach dziecka przyjęta przez Zgromadzenie Ogólne Narodów Zjednoczonych dnia 20 listopada 1989 r. (Dz. U. z 1991 r. Nr 120, poz. 526, z późn. zm.) w art. 8 gwarantuje, że Państwa – Strony podejmują działania mające na celu poszanowanie prawa dziecka do zachowania jego tożsamości, w tym obywatelstwa, nazwiska, stosunków rodzinnych, zgodnych z prawem, z wyłączeniem bezprawnych ingerencji. Ponadto należy mieć na uwadze stanowisko Europejskiego Trybunał Praw Człowieka, który uznał, że wiedza o swoim pochodzeniu jest czynnikiem o ogromnym znaczeniu dla rozwoju osobistego człowieka i zasługuje na ochronę (Godelli przeciwko Włochom, wyrok z dnia 25 września 2012 r.,Izba (Sekcja II), skarga nr 33783/09).

Reasumując w przedstawionej przez Panią sprawie prawo do zachowania tajemnicy adopcji znalazło się w konflikcie z prawem do wiedzy o swym pochodzeniu.

Warszawa, 27 lipca 2017 r.

Nie można też pominąć prawa małoletnich do ochrony ich danych osobowych oraz ochrony dóbr osobistych, o czym poniżej.

Wizerunek osoby to dane osobowe, co oznacza, że jego przetwarzanie jest możliwe po wyrażeniu zgody osób (rodziców lub opiekunów prawnych dziecka), których te dane dotyczą.

Zatem osoby, które uważają, że poprzez publikację ich zdjęcia w Internecie naruszone zostało ich prawo do ochrony danych osobowych, mogą korzystać z uprawnień wynikających z przepisów ustawy z dnia 29 sierpnia 1997 r. o ochronie danych osobowych (Dz. U. z 2016 r. poz. 922).

Niezależnie od ochrony przewidzianej w tych przepisach, wizerunek pozostaje pod ochroną prawa cywilnego. Zgodnie bowiem z art. 23 ustawy z dnia 23 kwietnia 1964 r. Kodeks cywilny (Dz. U. z 2017 poz. 459, z późń. zm.) należy on do kategorii dóbr osobistych i osobie, której wizerunek bezprawnie rozpowszechniono, przysługują roszczenia, o których mowa w art. 24 Kodeksu cywilnego. W przypadku, gdy publikacja nastąpiła bez zgody osoby albo rodziców lub opiekunów prawnych dziecka, wówczas można zażądać zaniechania dalszego rozpowszechniania wizerunku,
usunięcia zdjęć ze strony internetowej lub złożenia oświadczenia o odpowiedniej treści i formie (tzn. przeprosin). Ponadto jeśli naruszenie prawa do wizerunku było zawinione, sąd może przyznać odpowiednią sumę pieniężną tytułem zadośćuczynienia za doznaną krzywdę lub – na wyraźny
wniosek – zobowiązać sprawcę, aby uiścił odpowiednią sumę pieniężną na wskazany cel społeczny.

Ewentualnych roszczeń z tytułu naruszenia dóbr osobistych można dochodzić na drodze sądowej.

W związku z powyższym, można żądać zaniechania działania naruszającego dobra adoptowanych dzieci na zasadach przewidzianych w ustawie o ochronie danych osobowych lub Kodeksie cywilnym.

Wyrażam przekonanie, że powyższe wyjaśnienia okażą się wystarczające.

Z poważaniem

Dyrektor Zespołu Spraw Społecznych i Prawa

Administracyjnego

Katarzyna Czaj-Trzcińska"

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika łosica

ehh

Smutne... Wywody jak dla osoby, która nie ma pojęcia o adopcji.
Ale najbardziej uderzyło mnie to zdanie "Reasumując w przedstawionej przez Panią sprawie prawo do zachowania tajemnicy adopcji znalazło się w konflikcie z prawem do wiedzy o swym pochodzeniu."
Wg mnie nie ma tu mowy o żadnym konflikcie. To, o czym piszesz, to prawo do zachowania tajemnicy adopcyjnej przed światem (obcymi ludźmi), a nie prawo do zatajenia przed dzieckiem faktu adopcji. Zamieszczanie starych danych nijak się ma do prawa do wiedzy o swoim pochodzeniu. Rozumiem (i popieram), że dziecko ma prawo poznać prawdę o pochodzeniu, dowiedzieć się czegoś o rodzinie biologicznej, itp. itd. Ale czym innym jest upublicznianie danych dziecka przez osoby, które w świetle prawa nie są już żadną rodziną (ustanie więzi wynikających z pokrewieństwa). To wyłącznie od dziecka powinno zależeć, czy chce poznać RB, czy chce ich szukać. Narzucanie mu takiej wiedzy bez jego zgody i bez zgody jego rodziców z całą pewnością tylko szkodzi. Uczeni jesteśmy, aby przygotowywać dziecko, oswajać je z tym, że nie urodziło się w naszej rodzinie. Stopniowo, adekwatnie do wieku rozmawiamy z dzieckiem. A tu nagle ktoś w taki sposób udostępnia całemu światu to, na co my pracujemy latami.
Nie chciałabym, aby dane mojego dziecka w imię prawa do wiedzy o swoim pochodzeniu zostały umieszczone w internecie i żeby postronne osoby w taki sposób zidentyfikowały moje dziecko.
No i na sam koniec. Jasne, dochodźmy swoim prawna drodze sądowej. No super extra rozwiązanie. Tylko, że szanowna Pani z biura RPD już nie napisała,że wiąże się to z ujawnieniem swoich danych osobowych. I ciach, nasz adres, imię, nazwisko i parę innych wędruje do osoby pozywanej. Super ochrona, nie ma co.

Portret użytkownika Miniula

Łosica, właśnie z powodów, o

Łosica, właśnie z powodów, o których piszesz, powaliła mnie ta odpowiedź na kolana :(
Moje dziecko wie, że nie ja je urodziłam, samo o tym mówi swobodnie, małe jest.
Ale nie wyobrażam sobie, że jego rodzina biologiczna umieszcza jego dane na FB. Nie dlatego, że Miniek nie ma prawda do wiedzy o sobie, ale dlatego, że nie cały świat musi wiedzieć o adopcji.
Ostatnio trafiłam na ogłoszenie, że facet szuka swojej chrześnicy, która ma 12 lub 13 lat...

Cuda czasami przybierają formę, jakiej się nie spodziewaliśmy, o jaką nie prosiliśmy, jaka może nas niekiedy przerażać. Ale nadal są cudami, odpowiedzią na nasze modlitwy... A może po prostu wynikiem naszej pracy...
Miniek już Miniulowy :love:
[b]Nela81[