To już jest koniec

Tym razem, niestety nie udało się. Dziś ostatecznie się potwierdziło, ale ja już wczoraj wiedziałam. Poszłam na badanie krwi dla formalności. Pielęgniarka zapytała czy boję się pobrania, bo wyglądam na zrezygnowaną. Powiedziałam, że po prostu znam wynik. Jak na ironię chyba zrozumiała, że pozytywny i dlatego się martwię...

Więcej zarodków nie mamy i więcej prób nie podejmiemy. To tylko potwierdziło, że nasza córeczka jest niesamowitym cudem. Była maleńką morulką. Tylko ona była na tyle silna żeby z nami zostać. Martwię się tylko, że będzie jedynaczką. Jak ją wychować żeby nie była egoistką.

W pewnym sensie odczuwam też ulgę, że to był ostatni zarodek, że o nikogo już tam nie muszę się martwić. Jesteśmy we trójkę. Kiedy dziś mijali nas ludzie na spacerze, tak sobie myślałam, że pewnie wyglądamy na szczęśliwą małą rodzinkę, a tymczasem w naszych sercach taki smutek. Wiem, że to chwilowe, bo i tak to wielkie szczęście, że już nie musimy się starać.

Jestem silna, ale smutno mi, że już nigdy nie urodzę, że jedyny i ostatni raz w życiu miałam taką kruszynkę, że jedyny raz karmiłam piersią, że to wszystko co minęło już nigdy nie będzie mi dane. Mam 34 lata i to koniec marzeń o dwójce lub nawet trójce dzieci. Wiem, że i tak mam wiele, ale jakoś tak trudno już przestać marzyć. W projekcie naszego domu są dwie sypialnie dla dzieci. Teraz będzie trzeba znaleźć dla jednej z nich inne zastosowanie. To drugie dziecko zawsze było w planach. Teraz życie to zweryfikowało. Ale co zrobisz, jak nic nie zrobisz...

Teraz w zamian doszło nowe zmartwienie, postępująca endometrioza. Profesor zaleca założenie wkładki. Tylko, że to jest dla mnie takie definitywne rozwiązanie. Jakoś nie potrafię się pożegnać z tą częścią mojej kobiecości. Bez tego nie zostanie mi już nawet cień nadziei na jeszcze jeden, może nawet większy cud. Przecież nadzieja nie umiera tak łatwo. Nie wiem co zrobię, ale chyba jeszcze się trochę pomęczę zanim podejmę decyzję.

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika Magia13

Przytulam wirtualnie

nie byłam w takiej sytuacji, bo nam żadne zarodki nie zostały. Też chciałabym mieć jeszcze jedno dziecko, a my wiemy, że kolejna stymulacja nie dla nas, choć teoretycznie mogłoby się udać naturalnie. A w projekcie domu też są dwa pokoje dla dzieci. Cuda się zdarzają. Warto marzyć.

3 lata starań
3xIUI
XI 2015 I ICSI-SET. 31 dpt :love:
04.08.2016 - Olga na świecie.

Portret użytkownika nynyny

:-(

Bardzo mi przykro. Trzymaj się i nie daj ponieść smutkom.

2014-2015 -> 3 pełne procedury, 5 x ET, 7 zarodków, aż w końcu...
02.2016 r. urodziła się nasza Kruszynka :love:

05.2017 r. - crio, 10 dpt bHCG 200.. :-)

Portret użytkownika Darka28

Ja się tego tez obawiam...

Pozostał nam tez tylko jeden zarodek po którego wracamy w sierpniu. Ja tez mam 34 lata. Nie mamy pieniędzy na kolejne in vitro. Jak się nie uda to tylko będziemy liczyć na cud. Tylko z ta nadzieja ze nic nam nie dolega, ale nigdy nie byłam w ciąży naturalnie. My tez mamy prawie 4 letnia córeczkę i bez niej nie wyobrażam sobie naszego życia. Tempo jego wzrosło stukrotnie. Z jednej strony mi pozostaje nadzieja ze się uda, a z drugiej już bym chciała wiedzieć nawet najgorsza wiadomość ze zarodek się nie przyjął i czeka nas życie w trójkę.

Darka

Portret użytkownika Renca

Kochana, masz DOPIERO 34 lata

Kochana, masz DOPIERO 34 lata i ciągle szanse na tę wymarzoną dwójkę czy trójkę. Trzymam mocno kciuki.

Portret użytkownika atkagfd

Tak to prawda to dopiero 34

Tak to prawda to dopiero 34 lata ☺️ Jeszcze jesteś w grze !!!!

2 x IUI
3 IUI odowalna
pazdziernik 2016 ciąża biochemiczna, 5 tc :(
luty 2017 ICSI:(

Portret użytkownika AgataTofik

:(

Bardzo mi przykro :( tule mocno

2010 r. 13 tc [*]
2011 r. 9 tc cp[*]
2013 r. 8 tc cp[*]
2015 r. IMSI :(
2016 r. IMSI :D

30.12.2016 r. Anastazja :D

Blastuś na zimowisku :)