30 tc

Mam 38 lat i myślałam, że już nigdy nie będę w ciąży, a tu po 17latach udało się. To już 30tc , moje maleństwo waży ok 1,60kg i teraz dopiero powoli dociera do mnie ,że w końcu zostanę mamą . Radość jest większa od strachu który był tak silny ,że ni pozwolił mi się cieszyć z ciąży . Moja historia zaczęła się właśnie 17 lat temu, kiedy zaliczyłam z moim mężem (wtedy chłopakiem)tz,, wpadkę,,. Pomimo młodego wieku cieszyliśmy się z tego ,że zostaniemy rodzicami ale niestety w 20tc dostałam krwotoku i poroniłam .Po roku okazało się, że znów jestem w ciąży, ale i tym razęm się nie udało. Zaczęło się od plamienia w 19tc wylądowałam w szpitalu i tu okazało się , że serduszko mojego maleństwa przestało bić. Po tym co się stało , nie chciałam być w ciąży , dopóki nie poznam przyczyny poronień, chodzenie od lekarza do lekarza , robienie mnóstwa wyników, uporanie się ze strachem przed kolejna utratą zajęły nam ok 10 lat. Kiedy już stwierdziliśmy , że pora spróbować , może się uda donosić ciąże, nie myśleliśmy ,że będziemy mieć jakikolwiek problem z zajściem w nią , a tu proszę niespodzianka rok starań i ciąży brak. Zaczęliśmy robić badania i okazało się ,że jest guz(adenomioza) na macicy ok 7cm . Po jego usunięciu miało być już łatwo zajść w ciążę ale nie było. Trafiliśmy do kliniki leczenia niepłodności , jedna inseminacja ciąży brak . Więc Pani doktor stwierdziła ,że teraz to tylko in vitro. Podeszliśmy do pierwszej stymulacji z wielką nadzieją , było ok 10 pęcherzyków ale udało się pobrać tylko 2 komórki z czego tylko jedna się zapłodniła , niestety ciąży brak . Zmieniliśmy klinikę i tu okazało się ,że moje AMH to tylko o,6 postanowiliśmy jeszcze raz spróbować na własnych komórkach, tym razem pobrano ich aż 8 , radość nie trwał długo bo zapłodniła się tylko jedna, została podana ciąży brak . Decyzja spróbujemy ostatni raz na komórkach dawczyni. Rozmrożono 8 komórek ale niestety nie zapłodniła się ani jedna . Straszna rozpacz co dalej , czy to już koniec !! I chyba dzięki ,,BOGU,,klinika uznała ,że to wina komórek i w pakiecie otrzymaliśmy kolejne 8 . Tym razem zapłodniło się aż 4 , podano 2, 2 zamrożono. Tym razem moje podejście przed transferem się zmieniło, na luzie a wręcz z brakiem jakiejkolwiek nadzieji na to ,że tym razem uda. ALE SIĘ UDAŁO. To już 30tc . Mam do siebie żal , że od początku nie potrafiłam się nią cieszyć . Owładną mnie straszny strach ,że i tym razem mogę stracić moje maleństwo . Im bliżej porodu tym większa jest radość od strachu. Opisałam moją historię może któraś z was po jej przeczytaniu stwierdzi ,że warto walczyć bo cuda się zdażają. Ja już nie mogę doczekać się kiedy przytulę moje szczęście.

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika Laura81

Serdecznie gratuluje :) Duzo

Serdecznie gratuluje :) Duzo zdrowka dla dzieciatka i mamy :)

starania: prawie dwa lata
endometrioza, niedoczynosc tarczycy
12.12.12 przyszedl na swiat nasz synek :)
od listopada 2015 starania o jeszcze jeden cud ......

Portret użytkownika AgataTofik

:)

Super :) serdecznie gratuluje :)

2010 r. 13 tc [*]
2011 r. 9 tc cp[*]
2013 r. 8 tc cp[*]
2015 r. IMSI :(
2016 r. IMSI :D

30.12.2016 r. Anastazja :D

Blastuś na zimowisku :)