Endopozytywna, bo wstążki są nie tylko różowe

Łącze kropki mojego życia, jak te obrazki w dzieciństwie. Wychowałam się na wsi, żyłam ekologicznie :) niedzielny rosół z kury wolnej i dziobiącej co chce, mleko prosto od krowy, swoje mięso, owoce z sadu, chleb pieczony cudownymi rękoma babci słodycze raz w tygodniu i to ciasto pieczone w sobotę, sama do siebie uśmiecham się na wspomnienia o tym, więc czemu całe życie na coś chorowałam. Wieczne przeziębienia, zapalania krtani, zapalanie a węzłów kreski i chłonnych i najgorsza ze wszystkich endometrioza, bo najwięcej mi zabrała DZIECKO.
Szukam i kopię głębiej, rola umysłu, emocji, relacji z innymi to wszystko przekłada się na to kim jestem. Całe życie chciałam być idealna, prymus w szkole, przykładana córka, przyjaciółka, dziewczyna, później żona no i nie wychodziło, ta chora ambicja. Najtrudniej przyznać się przed sobą, że nie daję rady. Próbowałam wyrwać tatę z alkoholizmu, bo był cudownym ojcem (mężem mniej, nie mnie to oceniać), nigdy nie krzyczał, nigdy nie uderzył. Nienawidziłam tych jego ciągów, zdarzały się około cztery razy w roku i wtedy zaczynała się koszmar tak bardzo się o niego bałam, a z drugiej strony chciałam,żeby zniknął. Jak czuwałam przy nim kiedy umierał na raka, wybaczyłam wszystko, trzymałam go za rękę non stop, mówiliśmy sobie, że się kochamy, powtarzał mi, że jestem jego skarbem.... Tak bardzo mi go brakuje, choć niedługo minie trzy lata od jego śmierci, dla mnie to jakby było wczoraj.
Za dwa miesiące po tacie odszedł mój najukochańszy pod słońcem dziadek, ten,który uczył przyrody, różańca, jazdy konnej i tak cierpliwie splatał mi te moje pokudłaczone wiecznie włosy.
Później dowiedziałam się, że mam endometriozę i decyzja o ivf, poronienie. Drugi protokół, dwa transfery brak implantacji w dniu odebrania negatywnej bety, telefon o śmierci babci. Ciągle myślałam ile jeszcze i to jeszcze przyszło kolejne nieudane ivf i kolejne straty tych moich małych ciąż.
Żyję w ciągłej żałobie, ale ostatnio czuję się dużo silniejsza niż kiedykolwiek. Nie muszę być idealną Ewą, daję sobie możliwość na bycie sobą, bo jak nie teraz to kiedy. Pracuje nad przebaczaniem, wdzięcznością, pozbywaniem się stresu w połączeniu z odpowiednią dietą, odżywianiem i suplementacją,wierzę w to.
Bo ta cała niepłodność to wypadowa tych wszystkich problemów, jest ich skutkiem nie przyczyną. Anna Gaurynowicz napisła "PROBLEM: endometrioza -PRAWDOPODOBNA PRZYCZYNA: brak poczucia bezpieczeństwa, rozczarowanie i frustracja, zastępowanie miłości własnej słodyczami, obwinianie siebie NOWY WZORZEC MYŚLOWY: Jestem silna i porządana. Cudownie jest być kobietą. Kocham siebie i jestem spełniona."

"Działać bez działania
żyć bez przymuszania
dawać, otrzymywać, nie wyrywać chwilom

Przemijanie w zgodzie
uratuje mnie
dziś wiem

Nie wolno Ci się bać, wszystko ma swój czas
Ty jesteś początkiem do każdego celu "

Moja kochana Mela Koteluk

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika MalaMi87

Kochana jak Ty to robisz, że

Kochana jak Ty to robisz, że się podnosisz. Ja już nie man siły. Siedzę w pracy i płaczę:(

Portret użytkownika EwkaMarchewka1985

:*

MałaMi przestałam z tym wszystkim walczyć. Żyję dniem dzisiejszym, codziennie wieczorem myślę co dobrego zdarzyło się dzisiaj. Miałam etapy kiedy wyłam, nie, nie płakałam, ja wyłam i serio myślałam, że powinnam nie żyć i powiedziałam stop doszłam do ściany, do swojego psychicznego dna. Choć boję się przyszłości, choć wiem, że milion razy jeszcze upadnę to ten milion pierwszy się podniosę, bo przy życiu trzyma mnie ciekawość co jeszcze się wydarzy. Godzę się na niepłodność. Przytulam Cię wirtualnie i trzymam za rękę, jesteś wspaniałą mamą w sercu, mamą bez dziecka, jeszcze.... znajdziesz Swoją drogę MałaMi. Przyjdzie czas, że będzie lepiej, jeszcze będzie pięknie, jeszcze będzie normalnie.

U mnie dobrze...
We mnie źle.....

Portret użytkownika aranha35

Prawo do słabości

Czasem mam wrażenie,że życie to pikuś w porównaniu z wojnami jakie toczymy w naszych głowach.Chcemy być idealne na każdym polu i kiedy to się nie udaje pikujemy, w przepaść z prędkością światła.
Największa sztuka to wygrzebanie się z bagna zwanym ,,perfekcyjność".
Poluzujmy gumę w gaciach, dajmy sobie prawo do słabości, błędów i bycia nieidealną.Odpuśćmy sobie czasem.
Niestety może być tak,że na końcu tej drogi nie będzie czekał pyzaty dzidziuś ale to nie znaczy,że nasze życie będzie mniej ważne, nieszczęśliwe i bez sensu.
Dojście do ściany paradoksalnie często przynosi ukojenie i znalezienie nowej drogi,innej, nie znaczy gorszej..

enjoylittlethings.pl

Portret użytkownika EwkaMarchewka1985

:*

Oj nie wygodnie jak gumka się wpija hehehe :)Wolę żyć niż ciągle umartwiać sie, bo fajnie jest się cieszyć z pójścia do kina, dobrego jedzenia, wycieczki, lampki czerwonego wina itp. co kto lubi, byle sprawiało choć odrobinę radości. Ja bardziej niż pewna jestem, że u mnie tej pyzy nie będzie, bić się z losem już nie chcę, co komu pisane.

U mnie dobrze...
We mnie źle.....