Opakowanie na dziecko czyli ciąża po terminie

Temat: 
Nasze historie

Kiedy wiesz, że twój poród jest po terminie - kiedy wszyscy pytają Cię, co ty tu jeszcze robisz i kiedy wreszcie urodzisz. Wtedy z królewny w ciąży zamieniasz się w opakowanie na dziecko.

Twój życiowy rytm, a z nim związany rytm dziecka, twoje odczucia, jeżeli się na nie w ogóle odważysz, twoja intuicja, naturalny cykl - wszystko przestanie istnieć, gdy siedem dni minie od jakiegoś matematycznego terminu porodu, który jest tylko statystycznym wynikiem i nie ma się nijak do twojego biologicznego zegara.

Podczas ciąży jesteś podmiotem, mamą, która ma maleństwo w brzuszku, dba o swoje i jego zdrowie. Dogadzają Ci i przynoszą pyszności, spełniają zachcianki. Wierzą, że Twój organizm najlepiej wie, co dobre dla dziecka i ufają w to, że twoje ciało jest mądre i doskonale współgra z dzieckiem. Ale kiedy mija matematyczny termin, nagle stajesz się pojemnikiem ze śluzą, która trzeba otworzyć sztucznie.

Właśnie jestem w takim zupełnie dziwnym i obcym dla mnie momencie. W ciąży, przed terminem, były zapewnienia - kobieta wie, co jest jej i dziecku potrzebne, ona to czuje. A teraz jest: Musimy mieć czas na wywoływanie porodu, bo najpóźniej dziecko musi się urodzić tego i tego, dlatego procedury każą zgłosić się na oddział i poród indukować. Mówię, że czuję się dobrze, dziecko się rusza prawidłowo. Słyszę zdecydowane „Nie”, to nie ważne, jak ja się czuję, co myślę, jak to odczuwam. Ważny jest termin i nie ma odwrotu. Dla dobra dziecka.

Niewiarygodne, że zdrowo prowadzona ciąża, bez powikłań, bez komplikacji, u zdrowej kobiety nie może być donoszona do naturalnego rozwiązania, tylko dlatego, że przyjęte są jakieś statystyczne normy, jakieś matematycznie wyliczone daty, których należy nagle przestrzegać.

Standartowo przyjmuje się koniec 42 tygodnia za finał ciąży, niektóre szpitale mają procedurę, by już tydzień po terminie indukować poród. Są ku temu ważne przesłanki. Zdrowie dziecka i matki. Szczytne idee, które ukrywają zupełną arogancję dla indywidualnych kobiecych ciał ich cykli ich rytmów życia.

Ani narodzin, ani śmierci nie da się przewidzieć. Nie ma takich terminów. A jednak?
Jeżeli chronimy i szanujemy życie od poczęcia, to czy moglibyśmy używać medycznych sprzętów i technologii, by one uwzględniały zachciankę pozostania malutkiego życia w łonie matki i tylko monitorować pracę jego serca, ilość wód płodowych, stanu łożyska? I z szacunkiem oraz pokorą podejść do czasu, który natura wyznaczyła małemu człowiekowi, by się narodził. Czy nie byłoby to mądrzejsze i bardziej humanitarne niż jakiś termin, który mija absurdalnie, a kobieta ląduje pod kroplówka i poród jest wywoływany sztucznie.

Procedury, które uwzględniają sam mechaniczny poród, ale nie zwracają uwagi na mamę i jej dziecko są złe, nawet jeżeli działają pod sztandarem pięknych idei i wspaniałych haseł.

Poród się spóźnia, a kobiety wpadają w panikę, bo minęła data. Nikt nie myśli o tym, że takiej daty nie ma. Mija coś nie dającego się człowiekowi przewidzieć precyzyjnie. Bardzo chciałabym urodzić naturalnie, dostałam jeszcze trzy dni, potem już muszę iść do szpitala. Jak mam to wytłumaczyć takiej sile, jak siła życia, że nie ma na co czekać, statystyka wyznaczyła jej spotkanie. Koniec i już!

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika nikus

Re: Opakowanie na dziecko czyli ciąża po terminie

Cytuję za "Położnictwo praktyczne i operacje położnicze" W. Pschyrembel, str. 133:"W przypadku prawdziwych przenoszeń płód jest poważnie zagrożony. Wskutek pogarszania się wydolności łożyska wraz z wydłużaniem się czasu przeterminowania zwiększa się umieralność okołoporodowa". Do śmierci płodu może dojść pomiędzy kolejnym KTG, USG czy amnioskopią. Medycyna nie jest doskonała. Natura jak się okazuje również. Nie każdej kobiecie dane jest urodzić siłami i drogami natury, tak jak nie każdej dane jest naturalnie zajść w ciążę. Mam nadzieję, że już urodziłaś i że dzidzia jest zdrowa.
Pozdrawiam.