nadzieja uplywa razem z mijajacym czasem

Temat: 
Nasze historie

Tą stronę polecił mi mój lekarz, czytam ja codziennie z zapartym tchem. Właśnie ona podsunęła mi pomysł aby napisać moja historie.
Jestem mężatką od 3 lat, staramy sie o dziecko cały ten czas i nic, zero, nie widać tych dwóch upragnionych przez nas kresek. Mój lekarz powiedział ze jest wszystko oki, wyniki świetne moje i męża. Ale ja czuje, ze jest coś nie tak z moim ciałem, nie mam regularnego krwawienia, potrafię go nie mieć przez 6 miesięcy, dostaje go jedynie wtedy gdy wywołam luteina, ale ile tak można. Najbardziej boli mnie to, że wszyscy w około pytają sie mnie kiedy będziemy mieć dziecko, a mnie jest ciężko każdemu mówić, że jak będzie to będzie, a tak naprawdę chciała bym wykrzyczeć że staramy sie a ja nie mogę mieć dzieci. W tym wszystkim mam oparcie w swoim mężu,, który podtrzymuje mnie na duchu, kocha mnie taka jaka jestem i nawet powiedział, że nigdy mnie nie zostawi, nawet jak nie będziemy mieć potomstwa. Dziękuję, że mogłam napisać ten artykuł.

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika cyna

Re: nie wolno tracic nadzieji!!!!!

Ja czekalam 7 dlugich lat.To bylo ciezkie doswiadczenie,przeszlam 2 operacje i dowiedzialam sie,ze jedyna szansa jest sztuczne zaplodnienie.Po drugiej prubie udalo sie i mamy blizniaki Hanie i Janka 5,5 miesiaca.Walcz do konca i nie daj za wygrana.Powodzenia!!!!!!!!!

Portret użytkownika aldonciac

Re: nie wolno tracic nadzieji!!!!!

Czytając Twoją historie...poczułam się jak ja... wiem , że została napisana w zeszłym roku i być może sytuacja w której jesteś zmieniła się...ale u mnie wciąż panuje ta pustka w sercu....ja również od 3 lat staram się z mężem o dziecko.... z każdym mięsiącem tracę nadzieję... nie potrafię się z tym pogodzić..wszystkie nasze wyniki są dobre....napiszcie proszę..jeśli jesteście w podobnej sytacji..będzie nam łatwiej...?

Portret użytkownika aldonciac

Re: nadzieja uplywa razem z mijajacym czasem

Czytając Twoją historie...poczułam się jak ja... wiem , że została napisana w zeszłym roku i być może sytuacja w której jesteś zmieniła się...ale u mnie wciąż panuje ta pustka w sercu....ja również od 3 lat staram się z mężem o dziecko.... z każdym mięsiącem tracę nadzieję... nie potrafię się z tym pogodzić..wszystkie nasze wyniki są dobre....napiszcie proszę..jeśli jesteście w podobnej sytacji..będzie nam łatwiej...?

Portret użytkownika miliko

Re: nie wolno tracic nadzieji!!!!!

Witam!

Jestem pierwszy raz na naszym bocianie. Rok temu stwierdzono u mnie niepłodność immunologiczną (przeciwciała
antyplemnikowe we krwi). Zalecono inseminację, ale z powodów finansowych nie
było to możliwe. Pod koniec listopada br. dowiedziałam się, że jestem w
ciąży. Badanie hcg: 113. Lekarz ginekolog przepisał mi duphaston. Przez
cały czas występowało lekkie plamienie, a po dwóch dniach od stwierdzenia
ciąży pojawiło się dosyć obfite krwawienie. Udałam się na izbę
przyjęć, gdzie stwierdzono poronienie. Sugestia lekarza, który
mnie badał była taka, że najprawdopodobniej zarodek od samego początku
źle się rozwijał i ze względu na niepłodność immunologiczną został
potraktowany jako ciało obce i odrzucony. Usłyszałam równiez, że takie
sytuacje mogą się powtarzać. Chciałabym prosić o pomoc, ponieważ zupełnie
nie wiem, co mam dalej robić. Gdzie się udać po jakąś konkretną
poradę. Obecnie jestem w nieciekawej sytuacji materialnej, ponieważ straciłam
pracę, ale mimo wszystko chciałabym się leczyć, ponieważ mam już 32 lata,
więc zdaję sobie sprawę, że czas ucieka. Nie spotkałam do tej pory
lekarza (mam na myśli państwowe przychodnie w Lublinie), który mógłby mnie jakoś
ukierunkować. Leczenie niepłodności jest kosztowne, ale być może w moim
przypadku nie ogranicza się ono jedynie do inseminacji czy in vitro, na które
zupełnie mnie nie stać. Bardzo proszę o pomoc!
Miliko, Lublin