Ku pokrzepieniu serc

Chcę podzielić się z Wami moją historią. Będzie to opowieść happy endem :)
W 2012 roku wiosną źle się czułam, dostałam krwawienia międzi miesiączkami,co wcześniej się niezdażyło. Okazało się że mam 5-6cm torbiel, hormony brane przez miesiąc nie pomogły czułam się coraz gorzej. W maju wylądowałam w szpitalu.Wykonano Operację laparoskopową wycięto torbiel jak się okazało endometrialną.
Co czułam? Strach- zaczęłam czytać o endo, jeszcze większy strach. Za parę miesięcy miałam poślubić ukochanego a tu okazuje się że możemy mieć problem z płodnością. Dostałam na szczęście każde możliwe wsparcie.
Po operacji zaczęliśmy się ostro starać. Wyznaczaliśmy dni płodne, kochaliśmy się.
Około 5 miesięcy po operacji, czyli krótko po ślubie zaczynają się dolegliwości jak z przed operacji czyli bóle brzucha promieniujące do nóg i okropne samopoczucie. Idę do lekarza i dowiaduje się o kolejnej torbieli na tym samym jajniku.
Byłam wtedy zdruzgotana, zupełnie przygnieciona tą chorobą, szczególnie że ledwo mogłam chodzić, nie wspominając o współżyciu.
Poszłam wtedy do lekarza który chciał mnie odrazu ( po 2 miesiącach visanne) operować i powiedział że dobrze że jest in vitro. Uciekłam od niego z płaczem i nigdy więcej nie poszłam. Wtedy było to dla mnie jakąś totalna ostatecznością. Z perspektywy czasu wiem źe miał rację.
Tym czasem brałam visanne ponad rok na początku poprawiło się, ale później niestety torbiel przestała się zmniejszać i dolegliwości wracały. W końcu oswoiłam się z myślą o kolejnej operacji. Szukałam lekarza- znalazłam w poradni leczenia endometriozy z szpitalu przy żelaznej.
Za długo zwlekałam z tą operacją, była bardzo rozległa mnóstwo zrostów, ogniska rozsiane na macicy,więzadłach jelitach - endo 3 st.
Po operacji znów zaczęliśmy się starać, ale teraz już był plan. Porobiliłam sobie badania hormony, choroby... Dalej monitoring jajeczkowania prywatnie w przychodni św. Zofii. -nic.
Pani doktor kazała zrobić badania nasienia mężowi i znowu cios. Cały czas byłam pewna że chodzi wyłącznie o endometriozę, a tu wyniki męża są słabe. Mąż bierze witaminy, nie kąpie się w wannie, zdrowo się odżywiamy cały czas,poprawy brak. Po kilku miesiącach robimy badanie i jest jeszcze gorzej, nic z tego nie rozumiem.
W między czasie mamy 3 inseminacje, tak średnio co 2 miesiące. Zaczynamy myśleć o in vitro. Zaczynamy czuć że to nasza ostatnia szansa.
Po 4. inseminacji zapisujemy się do programu refundowanego - kwalifikuje nas zarówno czynnik damski jak i męski.
Parę miesięcy czekania i zaczęłam zastrzyki (program długi), pobrano mi 8 komórek jajowych, zapłodniono 6 najlepszych, 5 zarodków się rozwijało, jeden mam w brzuchu :) zamrożono 2.
Jestem w 9 tygodniu i wszystko wygląda cudownie :) tętno ostatnio było 165 :)

Mam nadzieję że moją historią opisaniem mojej histori komuś pomogę. Jeśli macie jakieś pytanie to chętnie odpowiem.

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika justysia0301

dziękuję...

Takie historie podnoszą na duchu :) ja czekam na inseminację, staramy się już prawie 2 lata i wierzę, że uda mi się :)

pozdrawiam i dużo zdrówka życzę !! :)

starania od grudnia 2013...
słabe owulacje...
słabe FSH...
termin na koniec lipca 2016 !
udało się! :) trzymajcie kciuki ! :)

Portret użytkownika Fasolka84

Również dziękuję :)

Nie zamartwiaj się, dużo pozytywnej energii !

Portret użytkownika JMA

Trzymam mocno kciuki :)

Trzymam mocno kciuki :)

Ma dusza mówi choć ciało nie chce słuchać, że muszę żyć da­lej bo mam dla kogo,muszę być sil­na i uśmie­chać się mi­mo bólu....
A może tam w niebiosach, cze­ka na Ciebie pudełko czekoladek lecz następnym razem zostań z Nami...

Portret użytkownika Fasolka84

Dziękuję !

Jestem dobrej myśli ale dobre życzenia zawsze się przydadzą.

Portret użytkownika AnusiaKa

Gratuluję! Trzymam kciuki i

Gratuluję! Trzymam kciuki i dziękuje za taki wpis :) Jestem przed 2 podejściem, tez 8 komórek ale zadna nie została :( . W zyciu nie odzywiałam się tak zdrowo jak teraz :) Trzymaj kciuki za nas wszystkie jak i my trzymamy na pewno za Ciebie :)

Jeden jajnik od urodzenia, AMH 0.7 , ON - jednomilionowa armia.
1. IMSI 09.2015 - bez transferu, bez mrożaków :(
2. IMSI 11.2015 - transfer 8AA, 1mrożak.
9dpt: beta 112, 12dpt-356,14dpt-639,7 tydz.jest serduszko! - bij w naszym cudzie 100 lat!TP.09.08

Portret użytkownika Fasolka84

Dziękuję!

Sama szukałam takich wpisów, podnosiły mnie na duchu. Mam 31 lat i też jeden jajnik. Pamiętaj że do in vitro wystarczy tylko parę dobrych plemniczków. A twój wiek działa zdecydowanie na waszą korzyść. Głowa do góry.

Portret użytkownika kropek1

Gratuluję

tak jak ja jesteś przykładem, że warto walczyć. Ja jestem w 28 t.c. i 3 dni. Na pewno tym wpisem pomogłaś nie jednej "staraczce". :-)

kropek
t.p 18.01.2016r.
23.01.16r. synek jest na świecie

Portret użytkownika aga30krakow

Ja mam podobną szczęśliwą historię

W 2010 roku wzięłam ślub, po roku bezskutecznych starań zrobiłam badania - wszystko ok, ginekolog zasugerował, żeby mąż też się przebadał. Rok namawiałam go, żeby zrobił badania. 2012 - szok mąż jest bezpłodny - 2% morfologia, ruchliwość i żywotność też poniżej normy. Leczenie męża - bez skutku 2 lata stracone (trzeba było posłuchać urologa, który na początku zobaczył wyniki i powiedział, że zostaje tylko in vitro). Do inseminacji nie podeszliśmy, bo plemniki się do niej nie nadawały. Pod koniec 2013 roku podjęliśmy decyzję o in vitro (na szczęście od czerwca 2013 dofinansowane, bo tak myślę,że byśmy się nie zdecydowali). Marzec 2014 rozpoczynam pierwsze podejście - 19 komórek, z czego 6 zapłodnili, 2 okazały się być dobrze rozwijające w 5 dniu - jedną zamrozili, a jedną wytransferowali do mojej macicy i w grudniu 2014 urodziła mi się wspaniała córka :) ma już prawie rok, jest wspaniałym dzieckiem, zdrowym, mądrym i ślicznym, z uśmiechem przylepionym do twarzy :)