stres...

Witam ...

Mam dzisiaj kiepski dzień, moja najlepsza przyjaciółka jest w ciąży, cieszę się bardzo ale serce mi się łamię, że ja nie...

Jak sobie radzicie z takimi chwilami? da się w ogóle o tym myśleć mniej? Mój mąż mnie bardzo wspiera, tłumaczy, że jesteśmy młodzi i będziemy rodzicami ale mi chyba przez te 2 lata nie było tak ciężko jak teraz...

buziaki dla Was :*

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika AgataTofik

Szczerze?

Ja sobie w ogóle z tym nie radzę. Może byłoby prościej, gdyby moja przyjaciółka wiedząc jakie mam przejścia za sobą i w jakiej sytuacji przejęła się też trochę moimi uczuciami. A ona w momencie kiedy zaszła w ciążę tylko tym się "zajmowała". Miała problemy chwilowe z rodzicami, mówiłam jej że zawsze może na mnie liczyć, mimo wszystko starałam się wspierać. A ona po prostu przestała się odzywać. Zaczęła przebywać z osobami, które mają dzieci. Odezwała się do mnie jakies 2 tygodnie temu na Skype. Po 3, 4 latach? Nie pamiętam dokładnie. Ale nie czułam, że coś nas jeszcze łączy.
Powiem Ci tak, niepłodność bardzo mocno ucina kontakty i weryfikuje przyjaźnie. My zostaliśmy sami we 2 (z kotem :D). I tak na dobrą sprawę chyba nikogo nie potrzebujemy z naszego otoczenia i rodziny. Zdałam sobie z tego sprawę ostanio, dzięki mojej teściowej i szwagrowi. Małe czyny a tak mocno uświadamiają.
Jest Bocian. Nic więcej nie trzeba.
Trzymam kciuki, żeby Ci było łatwiej!

Portret użytkownika justysia0301

dziękuję...

dzięki za te słowa...u mnie czas zweryfikuje czy to była przyjaźń ale liczę, że jakoś przetrwam jej radość :) życzę jej dobrze i maluszkowi też oczywiście i może karta się w końcu odwróci i ja się będę cieszyła ;)

buziaki :*

starania od grudnia 2013...
słabe owulacje...
słabe FSH...
termin na koniec lipca 2016 !
udało się! :) trzymajcie kciuki ! :)

Portret użytkownika AgataTofik

Mam nadzieję,

że tak będzie :D i że Twoja przyjaciółka będzie wyrozumiała i rozumiejąca :D powodzenia!

Portret użytkownika rduszka

Córka mojej przyjaciółki ma

Córka mojej przyjaciółki ma prawie 2 latka, a jak dziś pamiętam kiedy powiedziała, że jest w ciąży.
Zresztą w pracy mam pełno młodych kobiet i co rusz któraś zachodzi w ciąże.
Zawsze gdy dowiaduję się, że jest nowa ciąża, czuje kłucie w sercu.
Ale hmmm...
To nie wina tych zachodzących, że my nie możemy mieć dzieci i nie da się odciąć od świata.
Moja przyjaciółka nie narzuca się z wieściami o swoim dziecku, staramy się spotykać kiedy mała śpi albo na spacerze. Niestety bardzo się dystansuję się do dzieci, nie biorę na ręce czy na kolana. To jest dla mnie za trudne.
Mam nadzieję, że we dwie też znajdziecie sposób na to żeby wasza relacja nie ucierpiała i żeby twoje serce nie cierpiało.
Życzę ci powodzenia bo jednak większość staraczek doczekuję się dziecka:)

Tak swoją drogą to ja trochę mojej miłości przelałam na psa. Mnie to trochę pomogło uporać się z pustką w domu.

Portret użytkownika justysia0301

dziękuję...

Co do psa (też sobie kupiliśmy ;D) to racja, zawsze można się nim zająć wieczorem, chociaż poprzytulać i jest łatwiej :) Liczę, że moja przyjaciółka będzie taka jak Twoja, że tak powiem "wyrozumiała" :)

dziękuję za komentarz i pozdrawiam ! :)

starania od grudnia 2013...
słabe owulacje...
słabe FSH...
termin na koniec lipca 2016 !
udało się! :) trzymajcie kciuki ! :)

Portret użytkownika mysiuniaa86

Nie mam przyjaciolki, ale

Nie mam przyjaciolki, ale kolezanki ktore zachodza w ciaze nie sa juz automatycznie moimi kolezankami. Nie potrafie udawac ze to mnie nie boli. Wiwm, ze to glupie ale coz. Wiec takim oto sposobem ostatnio "uszczuplilo" siw grono moich kolezanek... pozdrawiam

Starania od 2008r.
Laparotomia w 2009r. - endometrioza
3 X IUI - bez skutku
IVF - 26 luty 2013 synek Nikodem <3
24 lipiec 2014 - transfer
16 wrzesien 2014 Aniolku czuwaj [*]
07.01.2015 - transfer
23.01.2015 [*]
Dzis nie ma juz nas. Nastal koniec.

Portret użytkownika AnusiaKa

Mam dokładnie to samo,

Mam dokładnie to samo, pracuje w korporacji, 300 osób 80% dziewczyn, co chwile, niemalże 3 razy na miesiąc dowiaduje się,że ktoś jest w ciąży. Idą na zwolnienia, wracają z macierzyńskich a ja wciąż tkwię w miejscu...
Jak to strasznie boli...nawet moja najbliższa przyjaciółka , której mówiłam o swoich problemach , która nie chciała mieć dzieci przyszła ostatnio i mówi

" a wiesz...tak mnie nastraszyłaś ,że tak trudno zajść w ciąże, no to spróbowaliśmy raz tak dla jaj, no i jestem..."

Nawet teraz mam łzy w oczach, ale faktycznie to nie jej ani nie nasza wina. My mamy taki krzyż do niesienia. Nie zazdroszczę bo nie wolno zazdrościć, nigdy nie wiadomo co w zyciu kogo spotka. Wiem jedno... kiedyś to dziecko będzie u każdej z nas tylko musimy pokornie poczekać, a te wiadomosci o ciążach zaczęłam już wyśmiewać i wzruszać ramionami bo nie mam sił by je przeżywać.

Jeden jajnik od urodzenia, AMH 0.7 , ON - jednomilionowa armia.
1. IMSI 09.2015 - bez transferu, bez mrożaków :(
2. IMSI 11.2015 - transfer 8AA, 1mrożak.
9dpt: beta 112, 12dpt-356,14dpt-639,7 tydz.jest serduszko! - bij w naszym cudzie 100 lat!TP.09.08