Naprawdę zaczynamy?

Kiedy piszę ten post, delikatnie drżą mi ręce. Celebruję wstukiwanie każdej litery na klawiaturze. Bo słowo pisane to namacalny dowód, że dzieje się już; że w końcu podjęliśmy TĘ decyzję. Po łzach, po kolejnych rozczarowaniach jedną kreską na teście ciążowym pojawia się gdzieś tam na horyzoncie nowe światełko nadziei. Na imię ma Adopcja. Nie jest to nowy pomysł, rozmawialiśmy o niej z MałŻonkiem jeszcze przed ślubem, jeszcze na studiach. Teraz jednak zaczyna nabierać realnych kształtów.

Dziś jestem kłębkiem nerwów. Podekscytowanie, strach, nadzieja, gdzieś w tle dogorywa rozpacz po ostatniej nieudanej próbie, skądś dochodzi maleńkie ukłucie zazdrości, że oto koledze urodziło się właśnie drugie dziecko, ktoś inny jest w długo wyczekiwanej ciąży...

Jak będzie z nami? Zobaczymy. Może właśnie rodzi się gdzieś nasze Maleństwo?

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (2 votes)

Odpowiedzi

Portret użytkownika k_anilorak

Adopcja, piękne imię.

Moje adopcyjne szczęście właśnie zasnęło. Nie liczy się nic co było. Cierpliwość, to będzie drugie imię ... a na końcu będzie nagroda, bo twoje imię też się zmieni ... Na MAMA :)

Portret użytkownika MalaMi87

Z calego serca zycze Ci

Z calego serca zycze Ci powodzenia!! :) ja tez coraz czesciej mysle o adopcji.