Długie oczekiwanie.

Temat: 
Ciąża po latach walki

Moja ciąża to rzeczywiście lata walki. Poronienie, poronienie i kolejne...
Ciąża pozamaciczna i strach.

Strach przed kolejną ciąża, która może kolejny raz zakończyć się niepowodzeniem. Strach przed brakiem ciązy, obłęd!.

Mijają kolejne lata, kolejne badania, wizyta w jednej z poznańskich klinik, gdzie jak później się okazało - pan profesor wyciągnął tylko pieniądze. Nie dawałam jednak za wygraną i szukałam dalej.
Od chwili kiedy zapragnęliśmy mieć dziecko, minęło przwie 10 lat. W czerwcu 2005 roku trafiliśmy do kliniki, tym razem poleconej przez mojego lekarza prowadzącego. Miałam komplet potrzebnych badań, więc poszło bardzo sprawnie.
Doktor zapisał leki, w międzyczasie w moim mieście miałam robione badania USG, cały czas byliśmy w kontakcie telefonicznym. Na drugiej wizycie doktor ustalił i zrobił dla mnie na kartce całą strategię. Krok po roku, co będziemy robić.

W sierpniu 2005 poddałam się zabiegowi pobrania zarodków, następnie po chyba trzech dobach - dwa z nich zostały podane bezpośrednio do macicy, następnie nadszedł najtrudniejszy dla mnie okres- oczekiwanie na wynik testu ciążowego. Najdłuższe 10 dni........ Udało się, za pierwszym razem!
Teraz było przede mną najdłuższych
dziewięć miesięcy. Strach a jednocześnie niepoprawny entuzjazm i optymizm, cały czas mówiłam, że musi się udać i kropka, nie ma innej opcji. W kwietniu 2006 roku przez cięcie cesarskie urodziłam śliczną, zdrową, ważącą ponad trzy kilogramy dziewczynkę. Cała rodzina, wszyscy nasi bliscy, "postawili na nas krzyżyk", a nam sie udało ! Pierwsze dni nie mogłam uwierzyć, że w końcu po tych wszystkich latach pełnych niepowodzeń, strachu, zrezygnowania i potwornego cierpienia, udało się.

Jesteśmy najszczęśliwszymi na świecie rodzicami dziesięciomiesięcznej Zuzi. Aby ją mieć, zrezygnowaliśmy prawie ze wszystkiego, mąż pracował po 19 godzin na dobę, abyśmy mogli odłożyć pieniądze na leczenie. Najważniejsze że się udało. Najcudowniejsza była pierwsza WIGILIA w troje, jeszcze niedawno najgorszy dla mnie dzień w roku. Teraz wiem, że trzeba bardzo chcieć, i do końca wierzyć, a na pewno się uda !!!

Chcę jeszcze dodać, że jestem osobą głęboko wierzącą w Boga, a nie w opinie wydawane przez naszych księży, którzy z pewnością nie wiedzą o czym mówią. Życzę wszyskim parom które mają rozterki natury moralnej czy etycznej tylko udanych wyborów, których nigdy nie będą żałować.

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (5 głosów )

Odpowiedzi

Portret użytkownika ksena

Re: Długie oczekiwanie.

to bardzp mile co piszesz ja tez juz dlugo i bolesnie walcze moze i mi sie uda Twoja historia oby i moja tak sie zakonczyla jednak bardzo sie boje wiem ze mnie rozumiesz gratuluje i pomodl sie tez za mnie powodzenia pozdrawiam ksena

Portret użytkownika aniawn

gratuluje

Twoja historia bardzo mi pomogła, jestem osobą wierzącą cały czas staramy się hormonalnie wspomóc mojego męża (azoospermia), ale lekarz nam nakreślił, drogę też pokazał co i jak. Wymienił nam poszczególne punkty, na końcu nich jest in vitro. Jest to dla mnie cały czas problem, bo jestem osobą wierząca. Nie wiem co z zarodkami które pozostają, nikt nam tego nie wytłumaczył- lekarz zapewnia nas że opowieści o wyrzucaniu to są kompletne bzdury. Ale czy będę mogła poradzić sobie ze świadomością że one tam są, niewykorzystane? Jak ty sobie z tym dałaś rade?

awn

Portret użytkownika Rencia2012

Gratuluje. Ja mam podobny

Gratuluje.
Ja mam podobny problem staramy sie z mezem juz kilka lat, okazalo sie, ze maz moj jest bezplodny. Kolejna proba i nie udalo sie ale nie poddajemy sie. Wierzymy w cud:-)

Portret użytkownika Alicjaskib

Wielka pomoc

Mam prośbę. Mam podobną historię ze staraniami. Czy można wiedzieć jaka klinika i lekarz. Dziękuję.

Portret użytkownika Dorota131

POZNAŃ UL.SŁOWIAŃSKA 55C, MÓJ

POZNAŃ UL.SŁOWIAŃSKA 55C, MÓJ LEKARZ PROWADZĄCY TOMASZ ŻAK

Dorota