Syneczku, odszedłeś o całe życie za wcześnie...

Temat: 
Nasze historie

To był 26 września 2005 roku. Na pasku testowym pojawiła się gruba kreska i... ledwo widoczna druga kreska. Rozpłakałam się.
W drżące ręce wzięłam test i pobiegłam do męża. Przez łzy błagałam go żeby mi powiedział, że też widzi dwie kreski. Widział. Po wielu latach starań wreszcie początek najcudowniejszego okresu w naszym życiu.

Ciąża przebiegała pomyślnie. Początki były jedną wielką euforią. Nie miałam dolegliwości, które zespuły by mi radość poczęcia. Pierwsze USG - maleńka kropeczka na ekranie. Nasza "fasoleczka", nasze szczęście... Kolejne usg i widok bijącego serduszka. W Wigilię pierwszy raz poczułam delikatne ruchy. Myślałam, że to za wcześnie ale to musiało być to...jakby motyle trzepotały we mnie skrzydełkami.

Kolejne tygodnie były pasmem wzruszeń z pierwszych kopniaków, czkawek i trochę niepokojów. Miałam anemię i musiałam z nią walczyć. Na miesiąc przed terminem porodu zaczęliśmu przygotowania wyprawki. Małe zakupy, najpotrzebniejsze rzeczy... Byliśmy tacy szczęśliwi...

Trzy tygodnie przed terminem podczas KTG zarejestrowały się dwa skurcze, delikatne ale jednak. Wszystko stało się nagle takie bliskie, realne.
Tydzień później nadszedł ten tragiczny dzień. Wieczorem zauważyłam delikatne plamienie. Pomyślałam, że to zbliża się poród. Pojechaliśmy jednak do szpitala sprawdzić co się dzieje. I tam szok - położna nie mogła wyczuć tętna dziecka. Wezwała lekarza, ale i on nie mógł go wyczuć. Zrobił USG i w tym momencie moje życie stanęło w miejscu. Usłyszałam że "płód obumarł".

Krzyczałam, żeby ratował mojego synka ale on nic nie robił. Było już za późno. Wpadłam w histerię i pragnęłam umrzeć razem z moim synkiem. Mój mąż przytulał mnie i płakał razem ze mną. Nie chciałam, żeby mi zabierali mojego synka.
Zrobili mi cesarkę. Nasz synek był maleńki ale piękny. Wyglądał jakby spał (wiem, bo mąż mi opowiadał).
Nie mogłam uwierzyć, że to się stało. Cały czas płakałam i chciałam cofnąć czas. Gdyby nie mój mąż... To dla niego postanowiłam, że się nie poddam, że będe żyć...
Wyszłam ze szpitala dzień przed pogrzebem. Musiałam towarzyszyć mojemu synkowi w tej ostatniej drodze. Musiałam go zobaczyć. I chociaż widok tego cudu, na który tak długo czekaliśmy, w maleńkiej trumience wstrząsnął mną tak bardzo, cieszę się, że go zobaczyłam, dotknęłam, ucałowałam po raz pierwszy i po raz ostatni.
Mineło już wiele miesięcy. Ból nie minął i wraca wielkimi falami.
Ale nie poddajemy się. Staramy się o kolejne dziecko. Przecież los nie może być aż tak okrutny, żeby nie dać nam kolejnej szansy. Zniosę wszystko, żeby tylko móc utulić w ramionach moje dziecko, dziecko mojego męża, zrodzone z naszej miłości i z naszej tęsknoty za synkiem, którego nam los zabrał.
Syneczku odszedłeś o całe życie za wcześnie.
Kochamy Cię bardzo i tęsknimy okrutnie... Do zobacznia w przyszłości.

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (1 głos )

Odpowiedzi

Portret użytkownika Adajadam

Re: Syneczku, odszedłeś o całe życie za wcześnie...

Omerta, kochana, ryczę jak bóbr. Pomodlę się za Twojego synka. Boże....

"Za dwadzieścia lat bar­dziej będziesz żałował te­go, cze­go nie zro­biłeś, niż te­go, co zro­biłeś. Więc od­wiąż li­ny, opuść bez­pie­czną przys­tań. Złap w żag­le po­myślne wiat­ry. Podróżuj, śnij, odkrywaj." (Mark Twain)

Portret użytkownika misiula76

Re: Syneczku, odszedłeś o całe życie za wcześnie...

Ja również mocno się wzruszyłam. Trzymam za Was kciuki i z całego serca życzę Wam kruszynki.

Misia

Portret użytkownika Omerta

Re: Syneczku, odszedłeś o całe życie za wcześnie...

Bardzo dziękuje. Jestem pewna, że wszyscy użytkownicy Bociana wreszcie doczekają się swojego maleństwa (lub kolejnego). Pozdrawiam.

Portret użytkownika admin

Re: Syneczku, odszedłeś o całe życie za wcześnie...

Przeżyłam szok czytając Twoją historię. Podziwiam Cię całym sercem za Twoją wolę, siłę ducha i walkę i teraz będę modlić się za Was bo życie nie może być aż tak okrutne.

Portret użytkownika Omerta

Re: Syneczku, odszedłeś o całe życie za wcześnie...

Bardzo Ci dziękuje. Cieszę się, że ludzie czytaja mój artykuł bo dzięki temu dowiadują się o moim synku, o tym że był i pozostał w naszych sercach.
Pozdrawiam.

Portret użytkownika czips

Re: Syneczku, odszedłeś o całe życie za wcześnie...

placze i nie wiem, co moge napisac. rzeczywiscie, kiedys sie spotkacie i chociaz to jest radosna nowina... przezyc smierc wlasnego dziecka, to najgorsze, co sie moze czlowiekowi przytrafic. bardzo Ci wspolczuje.

Portret użytkownika kasialu

Re: Syneczku, odszedłeś o całe życie za wcześnie...

Omerta jesteś cudowną, silną osobą. Przytulam mocno i wierzę, ze słonce jeszcze zaświeci....

Dwie drogi, dwa szczęścia...

Portret użytkownika Agusia

Re: Syneczku, odszedłeś o całe życie za wcześnie...

Boże, płaczę, nic nie widzę, przytulam mocno, Omerta - dobrze, że mogłaś dotknac, zobaczyć Syneczka. Zobaczysz, Twój ból schowa się za szczęściem jak mój po stracie 6 Aniołków, (których nie było dane mi dotknąć, bo żyły we mnie zaledwie 8 do 10 tygodni). Teraz jestem mamą najsłodszych Córeczek na świecie i dobrze, że wtedy dałam radę i nie odebrałam sobie życia. Gorąco wierzę, że w Niebie spotkam swoje starsze, nienarodzone Dzieci! wy też będziecie razem z Syneczkiem, tylko poczekaj, jeszcze przeżyjesz niebo na ziemi jak ja teraz!

Agusia
NAJSZCZĘŚLIWSZA NA ŚWIECIE MAMUSIA WERONIKI I MARTY
moje skarby

Portret użytkownika naga

Re: Syneczku, odszedłeś o całe życie za wcześnie...

Omerta, czytając to co napisałaś nie mogłam oprzeć się wrażeniu jakbym czytała o sobie.... Wiem co przeżywasz, to okropny ból i niemoc, ale z czasem będzie lżej, trzeba tylko być pełnym wiary i cierpliwości. Mi się udało i życzę z całego serca takich cudów jakie ja mam także i Tobie.
P.S. Przeczytaj moje opowiadania, może podniosą Cię na duchu i wzmocnią Twoją nadzieję w lepsze jutro.....!

Pozdrawiam

Portret użytkownika naga

Re: Syneczku, odszedłeś o całe życie za wcześnie...

/.../ Moje opowiadania:
"Wielka nagroda po wielkiej stracie"
"Wszystkiego cudownego!"
Życzę po tej lekturze samych miłych wniosków!
Pozdrawiam,

Pozdrawiam

Portret użytkownika agnesta

Re: Syneczku, odszedłeś o całe życie za wcześnie...

ten list stał mi się bardzo bliski... jeszcze nie tak dawno, bo 31 marca tego roku urodziłam mojego synka, tyle tylko, że odszedł dwa dni wcześniej. Nie odważyłam się Go zobaczyć.
Wszystko przebiegało jak najlepiej. Nikt z nas ani przez moment nie przeczuwał, że zdarzy się taka tragedia. od trzech miesięcy czekamy na odpowiedź - dlaczego? I boję się, że jej nie otrzymamy...

Nigdy mnie zapomnę widoku mojego męża niosącego trumnę z naszym synkiem...
To był najsmutniejszy pogrzeb świata!!
mamy poczucie ogromnej wyjątkowości każdego z nas i dlatego tak trudno nam sie pogodzić z odejściem naszych maleństw.

Mój mąż powiedział, ze wierzy, iż śmierć Antosia musi uczynić nas jeszcze lepszymi rodzicami. To zdarzenie zbliżyło nas do siebie mocno. Może w ten sposób próbujemy uczynić tę śmierć mniej bezsensowną!

Pozdrawiam Was Omerto cieplutko
Agnesta

Agnesta

Portret użytkownika jurek36

Re: Syneczku, odszedłeś o całe życie za wcześnie...

Jestem kawał faceta ale rycze jak dziecko akurat przechodzimy przez cos podobnego już drugi raz ale sie niepoddajemy choc to bardzo ciężkie chwile ale mamy nadzieje na przyszłość życzę ci wszystkiego najlepszego i miej nadzieje że szczescie się do ciebie uśmiechnie pozdrawiam ja i moja małżonka jeszcze w szpitalu

xfgnxfgggggnn

Portret użytkownika Fabienne

Syneczku,odszedłeś o całe zycie za wcześnie

Omerta az się poryczałam czytając twoją historię.Bardzo ci współczuję gdyz po części wiem co przeżywasz,ponieważ ja 6 miesięcy temu też miałam cesarkę bo mojemu synkowi zanikało tetno to było dokładnie 8 marca był dzień porodu,dostałam żel na wywołanie skurczy i rozwarcie no i potem na ktg i zaczęło się,że tętno zanikało aż pojawił się znak zapytania na monitorze.Na szczęście lekarz zdażył choc mój szkrabek urodził się z zaburzeniami krążenia i bez mazi,podobno jeszce 10 minut i by go nie było. Pamietam że pierwsze moje słowa po wyjęciu małego były czy żyje no a pózniej usłyszałam głośny krzyk.Będę się modlić za twoje maleństwo,no i także żebyś szybko miała druga dzidzie.Trzymaj się,musisz być silna.Pozdrawiam!!!

Portret użytkownika BUBU_MOU

....

14 dni temu zmarł mój 17-miesięczny synek...
Urodził się zdrowy,rozwijał prawidłowo.
Raz w życiu miał tylko anginę,reszta to drobne przeziębienia,
12.09.2010r. źle się poczuł,pojechaliśmy do szpitala tam wyrok... Białaczka limfoblastyczna,od tamtej pory pod respiratorem,sztuczną nerką i 30 strzykawkami z lekami... Do końca wierzyłam,że wyjdzie z tego bo mieliśmy przeciez razem góry przenosic, Na moich oczach umierał,widziałam jak Go reanimują trzymałam mojego nieżyjącego już synka dwie godziny na rękach... Był "JEST" dla mnie wszystkim... i żyję tylko jak Ty.... dla męża.