A ośrodek miał nam pomagać...

Temat: 
Adopcja Dziecka

Od owych bolesnychi i trudnych chwil minęło wiele lat.
Wspomnienia wciąż wywołują przykre odczucia.
A było tak: znajomi z szpitala poinformowali nas, iż nasza córeczka ma siostrzyczkę, którą matka biologiczna oddaje do adopcji. Szybka analiza - nie ma co debatować. Jeśli to prawda, to rodzeństwo powinno być razem.
Kontakt z ośrodkiem, początkowo euforia, pełna akceptacja. Wraz z upływem czasu jakieś uniki, próby odwodzenia od podjętej decyzji..potem dantejskie sceny, mrożące krew w żyłach..."Po co wam drugie dziecko?...tu obowiązuje kolejka...dajcie szansę innym".

Świat stanął na głowie. Nasze poruszenie sięgło zenitu - to czego wcześniej uczono, teraz podeptano, tłumacząc się kolejką i "sprawiedliwością w przydziale"...To nie był sen, rzeczywistość przerosła nasze najgorsze koszmary senne. Nikt z owych "odpowiedzialnych ludzi" nawet przez chwilę nie pomyślał o dzieciach, stały się deficytowym towarem wydawanym po równo według...załug (....)...

"Pomagając wam - stracimy kontakt ze szpitalem, to zbyt wysoka cena...to co prawda rodzeństwo...ale nie można wszystkich zadowolić, tamci państwo zapewnią dziecku wyższy standard".

Należymy do osób spokojnych i silnych, lecz zaistniała sytuacja powaliła nas na kolana. Przegraliśmy wszystkie wojny - odmówiono nam spotkań z dzieckiem, wydania opinii z ośrodka, psycholog badajacy nas nie ukrywał sympatii dla równoległych kandydatów, otwarcie proponował inne dziecko. Czarne chmury krążyły złowieszczo. Wiara w ideały, dobro dziecka - prysnęły jak mydlana bańka, puste słowa?.
Sił do walki dodawała Perełka zaczynająca stawiać pierwsze kroki. Wiedzieliśmy, że tym razem nie robimy tego tylko dla siebie lecz zwłaszcza dla naszej maleńkiej adoptowanej córeczki. Wszak zaledwie parę miesięcy temu przed obliczem sądu deklarowaliśmy oddanie, lojalność i dbanie o jej potrzeby zarówno fizyczne jak i psychiczne. Czy mogliśmy odpuścić, zrezygnować dla kolejki z możliwości wzrastania dziewczynek u swego boku?
Zaczęło się - wcześniejsze oświadczenia powaliły nas... ostateczne światełko w tunelu -TEMIDA- ...Boże czy ona jest ślepa?...Emocje targały naszymi wnętrzności jak wilki swą zdobycz....Jest werdykt...miłość zwyciężyła, radość, łzy i bezgraniczne szczęście - Perełko masz siostrę. Macie szansę wzrastać razem ramię w ramię, otoczone szczerą miiłością. W przyszłości razem zapewne łatwiej będzie wam pogodzić się z odrzuceniem przez rodzinę biologiczną. Jeszcze nigdy nie byłam tak dozgonnie wdzięczna wymiarowi sprawiedliwości za usłyszane słowa.

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika Allunia

Re: A ośrodek miał nam pomagać...

Bolesna historia lecz ze szczęśliwym finałem i przez to cudowna... gratuluję sił i wygranej! a szczególnie tego że dziewczynki mają siebie nawzajem i Was.

Okruszek - VII.04 [*]
Gabrielka - X.05
Arturek - IX.07
Basia - III.14

Portret użytkownika netka

Re: A ośrodek miał nam pomagać...

Gratulacje!!!
I samych szczęśliwych dnie we czwóreczkę życzę!!

Dwoje Rozrabiaków :-)

Portret użytkownika aalik

Re: A ośrodek miał nam pomagać...

Bardzo sie ciesze, ze sie udalo :)
gratuluje determinacji i odwagi

Pozdrawiam

Aalik

PS Nie chcialbym musiec tak walczyc o rodzenstwo swojego adoptusia... :(

Mama adopcyjna 2 chlopakow

Portret użytkownika kwiatek123

witam

gratulacje a możesz napisać coś więcej o pierwszej adopcji

olka