Świadome nastoletnie macierzyństwo.

Temat: 
Nasze historie

Kiedy ma się 15, 16, 17 czy 18 lat - zazwyczaj nie myśli się o dojrzałym i odpowiedzialnym życiu, np. w małżeństwie, a tym bardziej o macierzyństwie.
Dla większości młodych ludzi liczy się zabawa, znajomi, luz i "pseudowolność"... Ciągle jeszcze mało młodych ludzi dopuszcza do siebie myśl o skutkach "chwilowych" znajomości i seksu bez zabezpieczenia. Co wtedy, gdy skutkiem przypadkowego, niezobowiązującego seksu jest nieplanowana i niechciana ciąża?

Ale z drugiej strony - co społeczeństwo i bliscy myślą o nastolatce, która świadomie decydowała się na macierzyństwo? Na to pytanie odpowiem własną historią...

Współżycie rozpoczęłam mając jeszcze 16 lat. To był mój pierwszy i jedyny chłopak, a w zasadzie mężczyzna, bo starszy o 6 lat. Właśnie ten mężczyzna dzisiaj jest moim mężem!! :):):)
Któregoś dnia tak tylko "raz" spróbowaliśmy jak to jest "bez".. Super! Ale to nie jest dla mnie odpowiednie. Z czasem, kiedy nasz związek dojrzewał niezobowiązująco rozmawialismy o dzieciach, i na tym koniec... Dopiero później po tym jak K. oświadczył mi się tak nieoficjalnie, zaczęliśmy myśleć o dziecku, ale jednak w dalszej perspektywie.
Miałam w planach iść po maturze do 2-letniego studium (nic z tego nie zmieniło się dzisiaj). Mniej więcej w tym czasie już coraz częściej współżyliśmy "bez niczego".
Ja byłam szczęśliwa! Poznałam mężczyznę, którego zainteresowałam swoją osobą, i który deklaruje chęć "bycia na zawsze"!!
Przez cały czas kiełkowało we mnie pragnienie dziecka, aż w końcu oboje zdecydowaliśmy, że chcemy już rzucić jakiekolwiek zabezpieczenie. TO BYŁA MOJą PIERWSZA DOROSŁA I PRZEZ WIELU UWAŻANA ZA NIEODPOWIEDZIALNĄ - DECYZJA.
Tak po ok. 7 miesiącach regularnego współżycia zaszłam w ciążę!! Miałam wtedy 17 lat. Do pełnoletności brakowało mi 3,5 miesiąca. Dokładnie 21 marca 2006 zrobiłam test ciążowy. Oboje z K. modliliśmy się o 2 kreski. I były!!!!!!
Mój moment nadszedł właśnie wtedy. Wiedziałam co muszę zmienić w swoim trybie życia. ŚWIADOMIE ZDECYDOWAŁAM SIĘ NA MACIERZYŃSTWO. Teraz zostało tylko najtrudniejsze... Trzeba było powiadomić rodziców, że będą dziadkami.
Jak każda osoba w moim wieku bałam się strasznie. Bałam się tego, że każą mi pozbyć się dziecka :(.
Rodzicom przekazaliśmy tę wiadomośc 24 kwietnia (wtedy ginekolog potwierdził wynik testu), dokładnie na drugi dzień po imieninach mojego taty :).
Reakcja rodziców była niesamowita! Oczywiście proszę nie myśleć, że od razu skakali do góry ze szczęścia. Ale przyjęli to poprostu do wiadomości i mądrze przetrawili :). Jaki to skarb mieć takich rodziców!
Pamiętam jak wszyscy czekali z niecierpliwości na wniki kolejnych usg. Nawet rodzice wykazywali ogromne zainteresowanie :). Jednak nie wszyscy się cieszyli. Dużo ludzi, powiem brzydko "obrobiło mi tyłek", że się "puściłam" - obrzydlistwa. Sąsiedzi patrzyli na mnie jak na chodzącą sensację, w oczy bardzo mili, za plecami - co innego.
Podczas prawie całej ciązy byłam cała w skowronkach! Cieszyłam z każdego dnia z moją kruszynką. Było wiele wspólnych (we trójkę :)) szczęśliwych chwil...NP. zaręczyny, kiedy to pierwszy raz poczułam ruchy dzieciątka. Potem 13 lipca kiedy to przyszły tatuś poczuł na twarzy kopnięcie dziecka :D:D:D !!!! Później ślub cywilny...
Potem zaczęły się problemy z donoszeniem ciąży: opuściłam dużo szkoły, ale jeszcze więcej po porodzie...
I tak nasz syn Ksawier urodził się 1 października 2006 o godz. 22.50 przez cesarskie cięcie - póltora miesiąca przed terminem. Nasza kruszynka miała 41 cm i ważyła 1kg 580. Synkiem nacieszyliśmy się jedynie 2 dni, Ksawierek umarł 3 października o godz. 22.55 - czyli żył dokładnie 2 dni i 5 minut.
Siostry ochrzciły go najpierw jako Wojciecha... Mąż towarzyszył synkowi podzczas śmierci. Jeszcze zdążono go przechrzcić na Ksawierka tak jak chcieliśmy....
Te dwa dni był są i będą dla nas wielkim darem. Gdyby cofnąć czas, gdybym wiedziała że moje dziecko umrze i będziemy gorzko cierpieć, to i tak zdecydowałabym sie na ciążę! Nie żałuję tej decyzji nawet dla dwóch dni i 5 minut z naszym synem...

MACIERZYŃSTWO TO WIELKI CUD!!!

Teraz razem z K. przygotowujemy się do ślubu kościelnego. Naszym najważniejszym gościem będzie nasz Aniołek. Dla niego też znajdzie się nakrycie przy weselnym stole.
Ale zanim....
Mnie czeka jeszcze 4 maja matura...
Wierzę, że Aniołek pomoże swojej mamusi ją zdać! :)

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika Bywalczyni

Re: Świadome nastoletnie macierzyństwo.

Teraz razem z K. przygotowujemy się do ślubu kościelnego. Naszym najważniejszym gościem będzie nasz Aniołek. Dla niego też znajdzie się nakrycie przy weselnym stole.
Ale zanim....
Mnie czeka jeszcze 4 maja matura...
Wierzę, że Aniołek pomoże swojej mamusi ją zdać! :)
"
Życzę Wam Wszystkiego Dobrego Na Nowej Drodzę Życia!!!!! Trzymam Kciuki Za Zdanie Matury!!!!!! Mam Nadzieję, Że Się Doczekasz @ Upragnionych Kresek :cmok:

Portret użytkownika jolajola

Re: Świadome nastoletnie macierzyństwo.

Życzę Wam wszystkiego najlepszego. Wzruszyła mnie Wasza historia.Trzymam kciuki za zdanie matury i za wasze aniołki - tego, który przyszedł do Was na dwa dni-oby zawsze był nad Wami i za te, które przyjdą do Was mam nadzieję niedługo i na zawsze.

Ada, ur. 15.05.06r.

Portret użytkownika JMW

Re: Świadome nastoletnie macierzyństwo.

Bardzo pięknie to opisłaś. Mało jest tak świadomych jak ty młodych kobiet, nie bojących sie wyzwań jakie niesie życie. Wszystkiego najlepszego na nowej drodze! I zdanej matury oczywiście!

Portret użytkownika berry26

Re: Świadome nastoletnie macierzyństwo.

zycze wam powodzenia, naprawde wspaniala jest wasza historia, trzymam za was kciuki