Moja biologiczna rodzina - 1

Trudno mi pisać "biologiczna rodzina" bo jaka to rodzina? Zawsze ich traktowałam bardziej jako znajomych, nie przyjaciół, bo ich się wybiera, tylko właśnie jako znajomych, którzy po prostu są.

Ze względu na to, iż było to dekadę temu nie wszytko pamiętam dokładnie.
W jaki sposób i dlaczego dopiero po 3 miesiącach rozmawiałam z rodzicami opiszę później.

Od mamy dowiedziałam się, że mam dwójkę rodzeństwa i jestem bardzo podobna do matki biologicznej. Informacja o rodzeństwie bardzo mną wstrząsnęła. Jestem jedynaczką a wizja starszego brata była niesamowita. W młodości często wyobrażałam sobie, że starszy brat opiekuje się młodszą siostrą i ma fajnych kolegów :)

Kilka miesięcy po informacji o adopcji wybrałam się do ośrodka adopcyjnego. Bardzo miłe kobiety pogadały ze mną i powiedziały, że niestety nie mają danych moich rodziców biologicznych, że muszę iść do sądu, żeby czegoś się dowiedzieć. Nie było to oczywiście zgodne z prawdą ale teraz wydaje mi się, że po prostu wiedziały, że nie jestem gotowa, że to wszystko jeszcze jest za świeże i sama nie jestem przekonana do tego.

Drugie podejście było dwa lata później. Siedziałam w pracy, szefa akurat nie było, więc miałam chwilę na rozmyślania i wtedy postanowiłam, że to ten dzień. Nie pamiętam czy wszytko działo się w ciągu jednego dnia czy dwóch. Znając siebie, jak podjęłam decyzję, to tu i teraz chciałam wszytko zrobić.

Znów poszłam do ośrodka i wtedy już bez problemu podały mi ostatni adres przebywania mojej matki biologicznej i jej dane. Pojechałam na miejsce. Okazało się, że rozstała się z ówczesnym mężem i mieszka w innej części miasta.
Pojechałam tam znając tylko nazwę ulicy. Dowiedziałam się jaki nr mieszkania i cóż... Stałam tam jak głupia, w deszczu chyba z 15 min, zdążyłam zadzwonić do przyjaciółki i wypalić chyba z 5 papierosów.

Powiedziałam raz kozie śmierć i zapukałam do drzwi...

0
Twoja ocena: Brak