Pieskie życie

Nasz pies urodził się dokładnie wtedy kiedy urodziłoby się nasze dziecko. Gdyby tylko moje ciało było w stanie zapewnić jemu/jej bezpieczne schronienie na dłużej niż 5 tygodni. Zbieg okoliczności, przeznaczenie, czy cicho losu? Co roku świętujemy w psie urodziny. Co roku zastanawiam się jak by to było gdyby Ono było. Na pewno nie byłoby psa. Bo pies pojawił się w naszym życiu niejako na pocieszenie. I sprawdza się skubany w swojej roli znakomicie. Zmienił nas. Uwolnił pokłady skrywanych uczuć. Miał nie spać w łóżku a jak tylko go w tym łóżku nie ma to smutno. Pewien adopcyjny tata, kiedy jeszcze nie byłam przekonana do tej drogi powiedział mi że z adopcją jest jak z psem...
On: masz psa. Kochasz go a to tylko pies. Zobaczyłaś go i wiedziałaś że to twój pies.
Ja: no tak, ale co ma piernik do wiatraka?
On: bo widzisz, z adopcją jest tak samo. Widzisz dziecko i wiesz że to twoje dziecko. A skoro kochasz psa to pokochasz dziecko.
Ja moje dziecko już kocham. A możliwe że się jeszcze nie urodziło.

4
Twoja ocena: Brak Średnia: 4 (1 głos )

Odpowiedzi

Portret użytkownika Micio

Witam

U nas było tak samo-najpierw był pies,ogarnął cały nasz dom i łóżko też i nasze serca.A potem był mały i to prawda,że od pierwszego spojrzenia wiedzieliśmy,że to on,od pierwszego spojrzenia pokochaliśmy i nie było mowy o dalszym zastanawianiu i kolejnym spotkaniu na próbę.Od razu po pierwszym dokumenty były już w sądzie i po 2 miesiącach był już z nami.I choć nieraz daje nam w kość nigdy w życiu nie wolała bym żadnego innego.
Głupie porównanie ale tak jak mieliśmy i mamy problemy z chorobą kręgosłupa psa nie było mowy w nawrotach jego chorób by go uśpić,nosiliśmy go na ręku i prowadzaliśmy na pasku podtrzymującym mu łapki i wydaliśmy na te leczenia kupe kasy tak i w przypadku naszego urwisa nie ma mowy by przez myśl nam przeszło,że mogło to być inne dziecko.Jest on i tylko on i staramy się mu pomóc w tych jego zachowaniach i jego świecie jak tylko potrafimy i jesteśmy szczęśliwi że jest z mami bo to nasz mały skrzatek.

Micio
Nareszcie szczęśliwa mama szczęśliwego skrzatka.

Portret użytkownika jk81

To nie jest tak.

Że jak kochasz psa/ kota, to pokochasz dziecko. Może tak być, nie musi.

12.2011 pierwsza wizyta w OA (złożenie kompletu dokumentów)
10.2012 telefon- są dzieci (roczniki 2009 i 2010)
11.2012 po sprawie ado
--------------------------------------------------------------------
Bocianowe Koleżanki- szczęścia dla Wa

Portret użytkownika k_anilorak

Może, nie musi

Masz rację, nie musi. Jest tyle nieudanych adopcji o których się głośno nie mówi. Znam kilka rodzin adopcyjnych i każda mówi że to nie jest tak że poznajesz dziecko i od razu przełącza się guzik i miłość leje się strumieniami. Znam parę która po pierwszym spotkaniu była pewna że to nie jest ich dziecko, a dzisiaj świata za tym maluchem nie widzą i sami sobie się dziwią jak taka myśl mogła zaświtać w ich głowach. Ale mam głębokie przekonanie że to jest nasza droga i jak na niej pojawi się ten mały człowiek to głównym zmartwieniem nie będzie to czy go pokochamy czy nie, a raczej to czy ono pokocha nas i czy będziemy w stanie dać mu to wszystko na co załuguje, czy nie rozczarujemy go jako rodzice. Ja moje dziecko kocham od dawna, tęsknię za nim.
Tak widzę to dzisiaj. Jak będzie? Czas pokaże.

Portret użytkownika Micio

Bardzo mądre słowa

"Może a nie musi"-każdy jest inny ale to co w sercu jest najważniejsze jest miłość a jest ta miłość i jeszcze by była mądrość,nadzieja,wytrwałość i zrozumienie a adopcja będzie na pewno udana a nawet w chwilach takiego zwątpienia jak nieraz my mamy gdy człowiek chce pomóc a wszędzie są pozamykane drzwi to i tak w nie pukamy do skutku bo mamy tą miłość,tą cierpliwość,tą wytrwałość i tą nadzieję i mamy naszego skrzatka który jest naszym szczęściem a jego uśmiech,szczęście i słowa,że nas kocha są najważniejsze.

Micio
Nareszcie szczęśliwa mama szczęśliwego skrzatka.