„Dziewczynka z ZOO” - książka dla dzieci o adopcji

Temat: 
Wiadomości ze świata, prasy itp.

Dziewczynka z Zoo - okładkaRebecca Elliott „Dziewczynka z ZOO”
Jest to książeczka dla dzieci w wieku przedszkolnym oraz wczesnoszkolnym, która taktownie i niebanalnie przedstawia problem adopcji. Książeczka, pełna empatii w podejściu do tematu, jest pięknie ilustrowana, dając sugestywny przekaz idei zarówno słowem, jak i obrazem. Dla rodziców i nauczycieli poszukujących tematów, które rozbudzają emocjonalnie i społecznie, będzie z pewnością stanowić impuls do realizacji twórczych i wartościowych pomysłów edukacyjno-wychowawczych, wartościowych, głębokich rozmów czy inspirujących zajęć z dziećmi.

Książeczka do kupienia na stronie wydawcy - http://sklep.credo.org.pl/dziewczynka-z-zoo

Recenzja książki R. Elliott "Dziewczynka z ZOO"

Książka jest adresowana przede wszystkim do dzieci w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym. Niezależnie od bezpośredniego adresata, oczywistym wydaje się, ze dotrze ona również do rodziców oraz innych dorosłych czytelników. Oryginalna forma przekazu wyrażona w bardzo przejrzystej symbolice, poruszającej grafice oraz zrównoważonych emocjonalnie metaforach, gwarantuje pogłębiony odbiór treści zarówno dzieciom, jak i osobom dorosłym.
Estetyka tej publikacji stanowi tu bowiem kluczowy walor. Potencjalny czytelnik nie jest przyzwyczajony do kontaktu z problematyką społeczną w takiej formie. Najczęściej przekazywana jest ona powszechnymi kanałami medialnymi. Ogranicza to w oczywistym stopniu możliwość własnych, twórczych interpretacji, formułowanie emocjonalnych refleksji lub indywidualnego ustosunkowania się do problemu na poziomie wyobraźni. Literacki przekaz łączony z emocjonalną grafiką jest klasyczną formą wyrazu, najsilniej oddziaływującą na wyobraźnię odbiorcy.
Zawarcie tak trudnych problemów w bardzo specyficznym przekazie literackim, stanowi nie tylko udaną próbę nawiązania pogłębionego dialogu z czytelnikiem, ale jest przede wszystkim trafnym uzupełnieniem rozległego obszaru edukacji i promocji wiedzy. We współczesnych ofertach społecznych sporadycznie można odnaleźć publikacje, które poza funkcją informacyjno-edukacyjną tak silnie prowokowałyby do refleksji i dyskusji pomiędzy osobą dorosłą i dzieckiem.
Poczucie osamotnienia, marginalizacji i pragnienie bliskości są ogromnie trudnym tematem do dyskusji z dzieckiem. Świat ludzi dorosłych wciąż jest niedostatecznie kompetentny do prowadzenia takiego dialogu. Nie wynika to z ułomności lub braku gotowości do podejmowania tych problemów. Bariery emocjonalne i intelektualne pomiędzy światem dziecka i dorosłym są często nazbyt usztywnione i pełne niezrozumienia. Prezentowana książka daje pewną możliwość skutecznego pokonywania takich przeszkód w bezpośrednim kontakcie z dzieckiem.
Przenosząc dialog na poziom wyobraźni oraz swobodnych interpretacji, można wspólnie z dzieckiem formułować refleksje oraz indywidualne odniesienia do trudnych stanów emocjonalnych, odczuć i ewentualnego zrozumienia sytuacji potrzeby bliskości.
Uważam, że książka jest nie tylko doskonałym sposobem na prowokowanie dyskusji z dzieckiem. Jej forma pozwala na kreowanie i pogłębianie rozumienia znaczenia więzi emocjonalnych, uczuć i stanów związanych z uczestnictwem w relacjach rodzinnych.
Podana w odpowiedni sposób czytelnikowi staje się nie tylko wielofunkcyjnym narzędziem pedagogicznym, ale z pewnością pozwoli rodzicom podjąć w swojej rodzinie rozmowę o sprawach, które pozostają często spychane przez tematy jaskrawiej pojawiające się w tej przestrzeni.
Należy wyraźnie podkreślić wyjątkowość tej pozycji na rynku wydawniczym. Recenzowana książka, jest bowiem bardzo nietypową pozycją w szerokiej ofercie literatury dziecięcej. Nie tylko prowadzi dziecko w strefę dojrzałych przemyśleń, ale umożliwia mu samodzielne poszukiwanie własnych odpowiedzi.
Z powodzeniem, „Dziewczynka z ZOO” będzie doskonałym uzupełnieniem w procesach wychowawczych prowadzonych przez nauczycieli i rodziców. W pełni doceniając oryginalność tej książki, skuteczność przekazu oraz niewątpliwy walor twórczy, pozostaję w przekonaniu, że rozwinie ona zrozumienie i wrażliwość na poruszane w niej problemy, nie tylko w świadomości dzieci, ale być może spowoduje również pogłębienie refleksji w tych kwestiach u wielu dorosłych czytelników.

dr Aleksander Mańka.
Pedagog specjalny, terapeuta, profilaktyk, pracownik naukowy. Wieloletnie doświadczenie w praktyce pedagogicznej i terapeutycznej. Autor i realizator wielu programów terapeutycznych i profilaktycznych dla dzieci, młodzieży i rodzin. Specjalizuje się w profilaktyce i terapii problemów więzi rodzinnych i partnerskich. Swoją karierę profesjonalną łączy z pracą naukową na wyższych uczelniach w kraju i za granicą.

1
Twoja ocena: Brak Średnia: 1 (2 votes)

Odpowiedzi

Portret użytkownika alexa79

Rozczarowana

Po informacji na Naszym Bocianie o książce "Dziewczynka z zoo" byłam bardzo ciekawa jej treści. Tak się zdarzyło, że trafiła ona w moje ręce i przytłoczyła mnie :( Ukazuje nam biedną, samotną dziewczynkę, z którą nikt się nie bawi, nikt nie kocha, nawet opiekunka z Domu Dziecka o niej zapomina. Przygarniają ją zwierzęta, później adoptują ja pracownicy zoo. Z takimi stereotypami adopcji walczą rodzice adopcyjni. Bajki tej nigdy nie przeczytam mojemu dziecku, ponieważ jest przerażająca i nie chcę aby moja córka pomyślała, że ją wszyscy odrzucili i nagle pojawiliśmy się my i ją wybawiliśmy od złego losu.
Rodzice adopcyjni walczą z takim obrazem adopcji, a książka polecana przez stowarzyszenie działające na rzecz wspierania adopcji ją promuje - smutne to :(
Lektura mną wstrząsnęła - porozmawiałam na ten temat ze szkolną pedagog, która stwierdziła, że ta książka już jakiś czas temu w ich środowisku wzbudziła wiele kontrowersji i ona też nie przeczytała by swojemu synkowi - po pierwsze mógłby się przestraszyć wyjścia do zoo, że ktoś go tam zostawi, po drugie nie chciałaby aby on z litością patrzył na swoich kolegów ado.
Zdecydowanie nie polecam!!!

Portret użytkownika Michal

"Dziewczynka z zoo"

"Dziewczynka z zoo" to książeczka w której treść ograniczono do około 20 wyrazów umieszczonych na 15 stronach. Opowiada historie dziewczynki z domu dziecka, która w czasie wycieczki do zoo "zgubiła się" i dzięki temu znalazła nowych przyjaciół i rodzinę. Zabieg ograniczenia ilości treści właściwie do haseł:
"Nie mam rodziny", "Jestem sama", "zapomnieli o mnie", "wśród zwierząt", "ktoś mnie chce", "rodzina"
powoduje że historie możemy budować dowolnie, tak jak my chcemy.
Tyle o książce, natomiast nie bardzo rozumiem z jakim obrazem adopcji chcą walczyć rodzice adopcyjni? Z faktem że dziecko zostało przez biologicznych rodziców oddane, porzucone, zostawione? Że może się czuć samotne i nie mieć przyjaciół w domu dziecka? Że w związku z tym może być smutne, płakać?
Dzieci adopcyjne zostały oddane lub odebrane dorosłym który nie podołali roli rodzica. Nie przeskoczymy tego kolorowymi rysunkami i wesołymi historyjkami.
Inne książki o adopcji wyglądają podobnie. "Mam dla Koko" - Koko szuka mamy i nikt go nie chce, aż spotyka panią niedźwiedzice. "Jeż" - chłopiec z domu dziecka który porósł kolcami.
Początki tych książeczek nie są miłe i łatwe, ale zakończenia wydają się optymistyczne ;)

--
Pozdrawiam
Michał

[p2p][/p2p]

Portret użytkownika alexa79

Dziewczynka z zoo

W tle książeczki przewija się Dom Dziecka i w porządku. Ma się wrażenie, że autorowi zależy na prawdzie. A jeśli tak, czemu tylko jedna dziewczynka jest niczyja, osamotnia, odrzucona? Czemu pozostałe dzieci są szczęśliwe? Niestety w tej sytuacji odnoszę wrażenie zakłamanego obrazu, oderwania od rzeczywistości. Skoro Autorowi zależało na prawdzie, nawet tej bolesnej - po co te przekłamanie? Co ten obraz ma wspólnego z Domem Dziecka i adopcją?