Wielka dyskusja motywująca - Dlaczego warto miec dzieci?

Temat: 
Pytania Podstawowe, Przemyślenia, Opinie

Nasze historieByć może się Wam narażę. Być może napiszecie, mi po tym, co tu przeczytacie, że w takim razie po cholerę zapisałam się na bociana, ale o tym co chcę napisać myślałam już bardzo długo.
Jest mnóstwo argumentów we współczesnym świecie, by dzieci nie mieć: bo praca, kariera, mieszkanie, pieniądze, podróże, wolność, itp.
Ale mało reklam, by dzieci mieć!
Jeszcze w okolicach mojego 25 roku życia mój instynkt macierzyński wył do każdego bobasa. Aż pewnego dnia zobaczyłam moja koleżankę, w tym samym wieku będącą, "przykutą" do dziecięcego wózka z rozkrzyczanym w środku bobasem. I nagle słynęła na mnie światłość- Ja jestem wolna, mogę wyjść na imprezę, wyjechać na wakacje i nie jestem odpowiedzialna za zdrowie i życie żadnego, małego, rozkrzyczanego ludzika. Nie wiem, czy przez pracę z dziećmi, czy przez poczucie wygody to pragnienie dziecka zmniejszało się jeszcze bardziej. Choć znajoma mówiła, że jest to normalne i z wiekiem coraz trudniej zdecydować się na dziecko i zrezygnować z wygodnego życia.

Potem wyszłam za mąż. I pojawił się nowy argument by dziecka jeszcze nie mieć - trzeba się przecież z mężem dotrzeć, nauczyć ze sobą żyć. Choć wtedy w mych myślach i marzeniach pojawiała się mała, kręcono-włosa dziewczyneczka, z którą biegałam w letnim deszczu po mokrej trawie, a mój mąż śmiał do nas, patrząc na nas z miłością. I to był mój główny argument by dziecko mieć!
Tak się zastanawiam, że może mój problem tkwi w psychice, nastawieniu do posiadania dzieci i w braku argumentacji by je mieć. A dodatkowo wizje roztaczane przez moja mamę, że dziecko to kłopot, koniec wolności, krzyż pański do końca życia, ciężar, który kobieta nosi do końca swych dni, wielka odpowiedzialność, zmartwienia, nieprzespane noce, czasem brak wdzięczności, a ostatnio zdanie "Dzieci to takie małe potwory"; mam wrażenie, że skutecznie odstraszają mój organizm przed ciążą.
Rozpoczynam więc dziewczyny wielką dyskusję motywacyjną - dla mnie i dla wszystkich. Piszcie o sobie, o swoich dzieciach, o swoich wizjach i marzeniach. Dlaczego warto mieć dzieci! Dyskusja otwarta..

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika madzia27n

Ja i moj synio

Witam :)
Mam 29 lat z mezem jestesmy od 9 lat po slubie w wieku 24lat zaczelismy walke o nasze dziecko kiedy juz mielismy swoje M-2 jak sie pytali nas czemu jeszcze nie mamy dziecka zawsze mowilam a co dam oprocz milosci i po jakims czasie od starań zrobilismy badania wyszlo slabe nasienie walka o lepsze wyniki tabletki witaminki dla mego męża w wieku 27 lat podeszlismy do leczenia ivf pierwsze proby porażka nie udane dopiero 3 crio udane urodzilam jak mialam 28 lat synka ktory jest dla mnie wszystkim niewazne nieprzespane noce zabkowanie bo jeden usmiech synka wynagradza wszystko a jak przyjdzie da buziaka przytuli sie odpływam i dziekuje ze mam takie szczescie. A jak mial 6 miesiecy i powiedzial p[atrzac na mnie Mama to sie ropłakalam kiedyś myslalam ze nigdy tego nie usłysze. Teraz synio ma 16 miesiecy biega rozrabia szaleje i jest ten glos smeichu radosci juz nasz dom nie jest pusty jest on rozrabiaka a teraz staramy sie o rodzeństwo tą sama droga co wczesniej i mamy nadzieje ze sie uda :)
pozdrawiam

Portret użytkownika Allunia

Może na forum dyskusja

Może na forum dyskusja miałaby większe powodzenie?

Okruszek - VII.04 [*]
Gabrielka - X.05
Arturek - IX.07
Basia - III.14

Portret użytkownika Arrria

Dlaczego...

No to najpierw argumenty za (niektóre oczywiście humorystycznie) :) Warto mieć dzieci bo:
- to największa przygoda w życiu
- odkrywa się w sobie pokłady energii i cierpliwości o które nigdy wcześniej by się siebie nie podejrzewało
- wszystko się przewartościowuje - doskonale zaczyna sie dostrzegać rzeczy mało istotne (największym problemem nie jest już np. wredny w pracy szef, ale to, czy Twoje dziecko jest zdrowe, szczęśliwe)
- poznaje się partnera w najbardziej ekstremalnych sytuacjach, gdzie wbrew pozorom taką sytuacją nie jest półroczna wyprawa z plecakiem wokół księżyca, a np. opieka nad noworodkiem i brak snu przez kilka miesięcy. Jak się przejdzie wspólne wychowanie dzieci można powiedzieć, że się zna tę drugą osobę :)
- dzieci zmuszają do wysiłku, którego normalnie nie chciałoby nam się podjąć (nie ma, że deszcz pada i się nie chce - spacer musi być :) )
- jak się przytulają, śmieją, to serce topnieje
- dzień zaczyna się o 6, a nie o 9, więc codziennie ma się 3 godziny "więcej życia" :)
- wolne wieczory i momenty bez dzieci są bezcenne i mają dużo większą wartość, niż kiedy ma się każdą chwilę dla siebie
- można uczyć tego małego człowieka wszystkiego i duży człowiek czuje się wtedy bardzo mądry i wyjątkowy
- fascynującym jest obserwacja rozwoju takiego dziecka - od "warzywka" po "normalnego" człowieka
- nigdy nie jest się samotnym
- kochasz bezwarunkowo do końca życia
- nie jest się samemu na starość, ma się dzieci, wnuki, po prostu rodzinę
- rozwija się kreatywność poprzez wymyślanie miliona zabaw
- poprawia się swoją organizację czasu - doba się wydłuża :)
- z dziećmi można tak naprawdę robić wszystko
- czterdziestolatkowie, których największym celem życiowym jest kolejna podróż w egzotyczne miejsce i zrobienie fotek, są tak naprawdę dla mnie w jakiś sposób żałośni... tzn nie wiedzą, co tracą.

A teraz przeciw:
- traci się "wolność" (stalowy argument), ale tak naprawdę czym ta wolność jest?
- nie można chodzić na imprezy kiedy się chce (ale ile można imprezować? :))
- do końca życia boisz się, że coś się Twojemu dziecku stanie (i to jest dla mnie najgorsze)
- nieprzespane nocki (ale to mija)
- dodatkowe wydatki
- odpowiedzialność

23.01.2012 - crio, bHCG w 9dpt-45; 11dpt-122; 17dpt-1916, 20dpt-7905
Nasz synek ur. 09.10.2012 :love:
[url=http://babystrology.com/tickers/baby-ticker-glass.swf?parent=Arrria&year=2014&month=8&am

Portret użytkownika Drobnostka

Problem tkwi w tym, że mama- osoba której się ufa, przedstawiła

Ci dzieci jako "małe potwory". Bo gdybyś usłyszała od niej, jak piękne to uczucie zobaczyć pikające serduszko na usg Twojej macicy, poczuć pierwsze ruchy dziecka w łonie, usłyszeć ten pierwszy krzyk-kwilenie to na pewno wyważyłoby opinię o wielu niedogodnościach związanych z posiadaniem dziecka. Jestem zakochana po uszy w moim "małym potworku" pod którego musiałam ustawić na nowo moje priorytety.. Ale wszystkie te nieprzespane noce, te wyrzeczenia, te ataki histerii to jest mały pikuś przy słyszeniu od tej kochanej małej istotki "mamo, kocham Cie najbardziej na świecie".

* Moim zdaniem jedynym minusem posiadania dziecka jest fakt, że
one uświadamiają nam upływ czasu - a więc tego, że my sie starzejemy i bliżej nam niż dalej do starości..
A tak poza tym widzę same plusy, uważam, że życie bez dzieci nie ma sensu - co po nas zostanie jeśli nie nasze dzieci?
Wcale nie odczuwam zakończenia "wolności" bo wyszalałam się "za młodu", czego chciałam - spróbowałam, nie pozostało mi nic do zrobienia, czego nie mogę robić będąc matką. Co więcej, mam wrażenie, że kiedy uda nam się wywalczyć rodzeństwo dla Nataszki będziemy "dopełnieni" jako rodzina..
Moja przedmówczyni ma rację w tym, że w ekstremalnych warunkach (czyt. opieka nad noworodkiem, niemowlakiem - kupki, kolki, ząbkowanie) najlepiej o dotarcie się młodych małżonków - to bardzo dobry moment na podział obowiązków w rodzinie, uświadomienie mężowi i sobie, że nie zawsze będzie miło, łatwo i przyjemnie, że jak się oboje o to nie postaramy to będzie kicha..
Odpowiedzialność jaka spoczywa na obojgu rodzicach jest ogromna, czasem może ciążyć, jednak zależnie od stopnia dojrzałości mamy i taty może być ogromnym pozytywem lub negatywem - wyzbędą się egoizmu, a to wychodzi zawsze na dobre, tylko nie każdy szybko to sobie uświadamia..
Ja uważam, że nad momentem starania się o dziecko nie wolno sie zastanawiać, tylko działać, działać, bo jak sobie zaplanujemy moment dobry na dziecko to często jest tak, że życie pokazuje rogi, a Bóg język na nasze plany.. I życie zmienia się w walkę o dziecko..

Drobnostka

VIII.2009 Nataszka, szczęście moje!
2 x cp :(
30.VII.2014 Alicja, ukochany cudzik!

W końcu w komplecie jesteśmy :-D

Portret użytkownika Gizela

bo człowieczeństwo ...

nabiera innego wymiaru.Już nigdy nie myślisz o sobie w kategorii...ja chcę, tylko, co powinnam zrobić. Gdy pojawia się potomek, fraza "odpowiedzialność za drugiego człowieka" otrzymuje nową jakość, bo faktycznie zaczynamy funkcjonować tak, jakby od nas zależało życie drugiego człowieka. I właśnie wtedy, gdy wprowadzamy w świat nasze pociechy, spełniamy szczególną misję, której nie da się do niczego porównać.
Dlatego, spora część ludzkości,pragnie spróbować tego wyróżnienia.
Nigdy nie ceniłam matek, które bez przerwy powtarzają, jak bardzo się poświęcają dla dzieci. Takimi stwierdzeniami wystawiają sobie negatywne świadectwo, gdyż nikt od nich tego nie oczekiwał (a zwłaszcza dziecko), ale co gorsza-obciążają swoje dzieciaki bezzasadnym poczuciem winy. Jak bowiem dzieci mają "zapłacić" za owo poświęcenie? Może tym, że będą wdzięczne? Byłaby to dość pokrętna filozofia macierzyństwa/ojcostwa.
Zgadzam się jednocześnie z poglądem, że nie każdy człowiek musi być matką/ojcem. Jeśli w danej jednostce nie ma potrzeby "przywołania na świat" lub przysposobienia dziecka, to niech sobie żyje spokojnie, bez poczucia mniejszej rangi swojej egzystencji.
Zaś tych, którzy mają pragnienie posiadania dziecka, nie trzeba przekonywać. Oni znajdą każdą drogę do spełnienia tego marzenia i co ważniejsze...nie potrzebują argumentów..."za".

Portret użytkownika bloo

Gizela, podoba mi się to co

Gizela, podoba mi się to co napisałaś :)

moje zasady a propos tej dyskusji:
- nigdy nie namawiać ludzi na dzieci
- nigdy nie oceniać tych, którzy są na tyle odpowiedzialni, aby dzieci nie mieć, ponieważ z góry wiedzą, że byliby fatalnymi rodzicami

Portret użytkownika Kaas

do Arria

do Arria: nie podoba mi się częśc o żałosnych czterdziestolatkach. czasem ludzie nie maja wyboru, bo nie moga mieć dzieci a in vitro nie wszystkim się udaje, nie zapominaj o tym. sama staram się duzo podróżować, w miarę możliwości i uważam że to jest bardzo fajna rzecz, a to co zobaczyłam zostanie mi do końca życia. i jak mi się nie uda to pewnie bedę to robić dalej, sama, z mężem. i nie podoba mi się takie ocenianie,

[*][*]
II ICSI, Księżniczka:) ur. 5.11.2014
III ICSI, Książę ;)) ur. 7.11.2016

Portret użytkownika mamas@lusias

Jak ktoś nie odczuwa

Jak ktoś nie odczuwa wewnętrznej potrzeby bycia mamą/tatą to nic nie zmieni mówienie ,że jest "fajnie " czy "niefajnie". Jest się gotowym ,albo nie.

Portret użytkownika mamas@lusias

zgadzam się całkowicie z Kaas

zgadzam się całkowicie z Kaas. trzeba patrzeć dalej i wczuć się w innych .ja sama zaszłam w ciąże po 12 latach " walki" ,w wieku 36 lat. coś musiałam robić przez te 12 lat. dla ludzi przyjmuje się maskę ,że się nie chce mieć dzieci itd. ,żeby nie wchodzić w rozpatrywanie tematu u cioci na imieninach, u znajomych na grillu ....
mi się udało zajść i to nawet w naturalną ciąże,ale jak by nie ,to dzisiaj byłabym podróżującą "żałosną czterdziestolatką"

Portret użytkownika Arrria

Do Kaas i mamas

Przepraszam, jeśli Was uraziłam. Źle się wyraziłam, miałam na myśli raczej osoby, których jedynym celem w życiu są "przyjemności" i łatwe wygodne życie z wyboru, którzy nie dają nic z siebie innym, a wartościami są imprezy i kasa. Chociaż oczywiście to ich wybór i mają do niego pełne prawo.
Nigdy nie miałam na myśli ludzi, którzy nie mają dzieci, bo ich nie mogą mieć, czy np. dlatego, że nie spotkali odpowiedniej osoby...
Jeszcze raz przepraszam. No i oczywiście to tylko moje zdanie.
Pozdrawiam

23.01.2012 - crio, bHCG w 9dpt-45; 11dpt-122; 17dpt-1916, 20dpt-7905
Nasz synek ur. 09.10.2012 :love:
[url=http://babystrology.com/tickers/baby-ticker-glass.swf?parent=Arrria&year=2014&month=8&am

Portret użytkownika yennefer23

może nieco przekornie, lecz ...

nie do końca rozumiem zasadność dyskusji "warto mieć, czy nie dzieci" na forum/portalu poświęconym leczeniu niepłodności oraz adopcji ;-) z definicji nie ma wśród nas osób, które uznają, z prostej wygody/strachu, że dzieci jednak nie warto mieć. są co prawda koleżanki, która wybrały drogę świadomej bezdzietności - lecz to nie był wybór tytularny - czyli motywem wyboru nie było "nie warto". powody były inne o wiele bardziej złożone i skomplikowane.
są też kobiety - jak ja - które zdecydowały - że adopcja jest odpowiednią dla nich drogą do rodzicielstwa. i też powodem nie był fakt że się roztyję w ciąży, czy zrobią mi się rozstępy czy nie napiję się wina ;-)

Efa83, rozumiem więc potrzebę motywacji (bo o ile rozumiem Twój post, to o ciążę jednak się starasz, na razie bezskutecznie) lecz nie zgadzam się że to jest dyskusja :)

Kiedy Bóg drzwi zamyka, to otwiera okno

Portret użytkownika MadlenaGemini

to chyba nie jest odpowiednie miejsce na dyskusje "motywujaca"

Efa83 ja nie uwazam ze kogos nalezy motywowac do tego aby zapragnal czy tez mial dziecko. Wg mnie to zbyt powazna decyzja, ma ogromne konsekwencje, zwlaszcza dla Malego Czlowieka, ktory sie pojawi na swiecie, wiec jesli nie jestes pewna czy chcesz to brzydko mowiac "odpusc" sobie. Mysle ze to miejsce nie jest odpowiednie na takie dyskusje. Mimo ze mialam wiele szczescia bo udal nam sie juz I szy transfer, to mnie tytul jaki dalas bulwersuje. Nie jest dla mnie argumentem ze zycie sie zmieni, bede "uziemiona", nie napije sie alkoholu czy tez gdzies nie pojade. Komus kto sie dlugo stara/staral moze sie to przykro czytac.
Najlepiej na spokojnie przemysl wszystko, zasnatow sie co czujesz i czego pragniesz. Dzieco to odpowiedzialnoc i poswiecenie ale i ogromne szczescie.

czerwiec 2011 IVF-ICSI (Invimed)
12.02.2012 Synek
"Nienarodzone dzieci nie odchodza. One tylko zmieniaja datę swojego przyjścia!"