Zapłodnienie in vitro nie zawsze bezpieczne

Temat: 
InVitro

Ze świata nauki; 2004-01-27 [PAP]
Zapłodnienie in vitro nie zawsze bezpieczne

Dłuższe hodowanie w laboratorium zarodków uzyskanych dzięki zapłodnieniu in vitro może po urodzeniu zaowocować zmianami w zachowaniu, zdolnościach ruchowych i słabszą pamięcią potomstwa - donoszą naukowcy z USA na łamach "Proceedings of the National Academy of Sciences".

Do tej pory, aby zwiększyć szanse na urodzenie dziecka uzyskanego metodą zapłodnienia in vitro, do dróg rodnych matki wprowadzano kilka zarodków. Groziło to jednak ciążą mnogą, która zwiększa ryzyko powikłań ciążowych i wad wrodzonych u potomstwa.

Nowa modyfikacja techniki in vitro polega na dłuższym hodowaniu zarodków przed wprowadzeniem ich do macicy, co ma ułatwić selekcję najzdrowszych zarodków i zwiększyć szanse kobiety na donoszenie ciąży i urodzenie zdrowego dziecka.

Zamiast 2-3 dni zarodki pozostają w hodowli od 5 do 6 dni, tj. do stadium tzw. blastocysty, która ma postać wielokomórkowej kuli.

Nowa metoda jest coraz częściej stosowana w praktyce. Na razie jednak niewiele wiadomo na temat jej negatywnego wpływu na zarodki, a co za tym idzie, na zdrowie i rozwój przyszłego potomstwa.

Dłuższe hodowanie zarodków w laboratorium może, zdaniem naukowców, zmieniać ich metabolizm oraz aktywność genów. Warunki w hodowli są oceniane przez badaczy jako suboptymalne. A jak wiadomo, niedożywienie zarodka (związane z niedożywieniem matki w okresie ciąży) może powodować zaburzenia jego metabolizmu, które owocują różnymi schorzeniami w życiu dorosłym.

Wyniki badań sugerują też, że dzieci uzyskane na drodze zapłodnienia in vitro mają większy odsetek różnych schorzeń związanych ze zmianą aktywności genów - jak zespół Angelmana, Beckwitha-Wiedemanna czy retinoblastomy.

Aby przeanalizować wpływ dłuższej hodowli zarodków w laboratorium na rozwój i zachowanie potomstwa, zespół Richarda Schultza z Uniwersytetu Stanu Pennsylwania w Filadelfii przeprowadził badania na myszach.

Do doświadczenia wykorzystano mysie zarodki, które powstały na drodze zapłodnienia w organizmie (in vivo). Były one izolowane z dróg rodnych samic w stadium dwukomórkowym. Następnie hodowano je przez 5-6 dni do stadium blastocysty, w takich samych warunkach, w jakich hoduje się zarodki uzyskane na drodze zapłodnienia in vitro.

Blastocysty były przeszczepiane do macicy matek zastępczych. W ramach kontroli tej matce samicy przeszczepiano jednocześnie blastocysty, które od początku rozwijały się w organizmie samicy.

Naukowcy nie zaobserwowali, by potomstwo rozwijające się od początku in vivo różniło się od potomstwa, które rozwinęło się z blastocyst hodowanych w laboratorium, pod względem tempa wzrostu czy reakcji na różne bodźce.

W wieku 4-6 miesięcy zwierzęta uzyskane z zarodków hodowanych wykazywały jednak pewne zmiany zachowania. Spędzały na przykład znacznie więcej czasu niż inne myszy (z tego samego miotu) na otwartej przestrzeni, co zdaniem badaczy wskazuje na obniżony poziom lęku. Miały też wyższą aktywność lokomotoryczną oraz wyraźnie słabszą zdolność długotrwałego (ponad 21 dni) zapamiętywania informacji na temat organizacji przestrzeni.

Jak podkreślają autorzy pracy, wyników najnowszych badań nie można na razie odnosić do ludzi. Aby ocenić, jakie ewentualne konsekwencje może mieć wydłużona hodowla dla zarodków ludzkich, trzeba przeprowadzić wiele dalszych badań.(PAP)

tekst zaczerpnięty z www.esculap.pl

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika zaza

Re: Zapłodnienie in vitro nie zawsze bezpieczne

Kropku,
Wydawało mi się, że dzieci poczęte in vitro dzięki mikromanipulacji są lepsze niż poczęte metodą naturalną, ponieważ do zapłodnienia są wybrane najlepsze plemniki. Dzięki Twojemu artykułowi zaczęłam szukać informacji na temat wymienionych przez Ciebie chorób i na jednej ze stron znalazłam artykuł, który równie mnie przeraził jak Twój:

HLI-EUROPA News - Dzieci poczęte "in vitro" ciężko chorują
|| Środa, 20.11.2002 || HLI-EUROPA - http://www.hli.org.pl ||

Kolejne badania medyczne potwierdzają, że dzieci poczęte “in vitro” cierpią na liczne wady wrodzone.

Kolejne badania medyczne potwierdzają, że dzieci poczęte “in vitro” cierpią na liczne wady wrodzone. Lekarze z dwóch amerykańskich uczelni – Uniwersytetu Johna Hopkinsa i Waszyngtońskiej Akademii Medycznej w St. Louis – odkryli, że zapłodnienie pozaustrojowe związane jest z występowaniem u dzieci rzadkiej kombinacji wad wrodzonych przejawiających się w niekontrolowanym rozroście różnych tkanek.
Naukowcy dokonali analizy danych statystycznych z krajowego rejestru osób chorych na zespół Beckwitha-Wiedemanna (BWS – choroba uwarunkowana genetycznie, prowadzi do rozwoju hipoglikemii oraz guzów nowotworowych). Okazało się, że dzieci poczęte „in vitro” są sześciokrotnie bardziej narażone na BWS niż poczęte siłami natury. U dzieci dotkniętych syndromem Beckwitha-Wiedemanna dochodzi najczęściej do rozwoju tzw. guza Wilmsa (nerczak zarodkowy), wątrobiaka zarodkowego, nerwiaka niedojrzałego i innych nowotworów.
Lekarze zapowiedzieli, że artykuł opisujący badania pojawi się w styczniowym wydaniu czasopisma “American Journal of Human”, a pod koniec listopada będzie dostępny w internecie na uniwersyteckim serwerze.
[LifeSite Daily News – 18.11.2002 r.]

Portret użytkownika zaza

Re: Zapłodnienie in vitro nie zawsze bezpieczne

Kropku,
Wydawało mi się, że dzieci poczęte in vitro dzięki mikromanipulacji są lepsze niż poczęte metodą naturalną, ponieważ do zapłodnienia są wybrane najlepsze plemniki. Dzięki Twojemu artykułowi zaczęłam szukać informacji na temat wymienionych przez Ciebie chorób i na jednej ze stron znalazłam artykuł, który równie mnie przeraził jak Twój. Pozwolę go sobie zacytować:

HLI-EUROPA News - Dzieci poczęte "in vitro" ciężko chorują
|| Środa, 20.11.2002 || HLI-EUROPA - http://www.hli.org.pl ||

Kolejne badania medyczne potwierdzają, że dzieci poczęte “in vitro” cierpią na liczne wady wrodzone.

Kolejne badania medyczne potwierdzają, że dzieci poczęte “in vitro” cierpią na liczne wady wrodzone. Lekarze z dwóch amerykańskich uczelni – Uniwersytetu Johna Hopkinsa i Waszyngtońskiej Akademii Medycznej w St. Louis – odkryli, że zapłodnienie pozaustrojowe związane jest z występowaniem u dzieci rzadkiej kombinacji wad wrodzonych przejawiających się w niekontrolowanym rozroście różnych tkanek.
Naukowcy dokonali analizy danych statystycznych z krajowego rejestru osób chorych na zespół Beckwitha-Wiedemanna (BWS – choroba uwarunkowana genetycznie, prowadzi do rozwoju hipoglikemii oraz guzów nowotworowych). Okazało się, że dzieci poczęte „in vitro” są sześciokrotnie bardziej narażone na BWS niż poczęte siłami natury. U dzieci dotkniętych syndromem Beckwitha-Wiedemanna dochodzi najczęściej do rozwoju tzw. guza Wilmsa (nerczak zarodkowy), wątrobiaka zarodkowego, nerwiaka niedojrzałego i innych nowotworów.
Lekarze zapowiedzieli, że artykuł opisujący badania pojawi się w styczniowym wydaniu czasopisma “American Journal of Human”, a pod koniec listopada będzie dostępny w internecie na uniwersyteckim serwerze.
[LifeSite Daily News – 18.11.2002 r.]