zmiany

Tak... Dawno nie pisałam a działo się. Syn stracił pracę, córka sama siebie nie ogarniał a my jej. ale sięgneliśmy po pomoc i widać postępy. Córka ma pomoc specjalistów i my tez, Kupiłam książkę "zranione dzieci uzdrawiające domy- polecam wszystkim rodzinom adopcyjnym i przyszłym adopcyjnym i zastępczym. przeczytałam jednym tchem , mąż też jest w trakcie czytania i dyskutujemy co jeszcze u naszej córki jest do zrobienia a co już się zmieniało. Myślę też o bliskich znajomych którzy są w bardzo trudnej sytuacji adopcyjnej. modle się za nich i ich córki, Ich historia dała mojemu mężowi "kopa" do zintensyfikowania działań naprawczych. modle się też żeby nas nigdy takie problemy z córka nie spotkały ani w okresie dojrzewania ani nigdy. Myślę też że w naszym kraju mało realistycznie przedstawia się przyszłość po adopcji, co doprowadza czasem do dramatów.Przyszli rodzice powinni wiedzieć jakie problemy mogą się pojawić a przede wszystkim co mają wówczas robić i gdzie się udać po pomoc. Ach jest późno trudno mi pozbierać myśli. Martwie się o moje dzieci o ich przyszłość jak kazda mama a jednocześnie mam nadzieję że córka poradzi sobie ze wszystkimi traumami a syn w końcu znajdzie satysfakcjonującą pracę i zamiast frustracji że nie ma pracy poczuje radość i uzna że warto było męczyć się na politechnice. Wspominam z rozrzewnieniem czasy kiedy myślałam że nigdy nie spotka mnie i moich bliskich brak pracy. Gdyubym mogła oddałabym synowi moją pracę żeby tylko miał co robić i był szczęśliwy . Niestety nie da się i serce mi pęka kiedy na niego patrzę, nadal mam jednak nadzieję. że ten stan długo nie potrwa.Pozdrawiam

0
Twoja ocena: Brak