Oddam dziecko w dobre ręce

Temat: 
Wiadomości ze świata, prasy itp.

W Polsce rośnie liczba porzucanych noworodków Bieda
sprawia, że coraz więcej rodzin oddaje swoje dzieci do adopcji.
Jednocześnie maleje liczba małżeństw chętnych do ich przygarnięcia.
Ma kręcone czarne włosy, śniadą orientalną buzię i zupełnie nie przypomina
mnie ani żony. Powiedziano nam, że jeśli się na nią nie zdecydujemy,
nie tracimy szansy na adopcję. Ale my zakochaliśmy się w niej od razu -
opowiada Michał Damski, informatyk, od roku szczęśliwy ojciec Karoliny.
Na adopcję zdecydował się z żoną po 6 latach oczekiwań na urodziny
własnego dziecka. Trafili do warszawskiej placówki TPD przy Szpitalnej.
Chodzili na spotkania do ośrodka adopcyjnego przez pół roku. Pytano ich
o zawód, zarobki, warunki mieszkaniowe, zasięgano opinii zakładów
pracy. Przeszli testy psychologiczne. - Sprawdzano, jakie mamy
wady i zalety - opowiada Michał Damski. - Na wizytach, na które
proszono nas oddzielnie, konfrontowano nasze wypowiedzi. Odbyliśmy
sześć spotkań. Pracownica ośrodka odwiedziła nas w domu. Pamiętam, że
zapytała, gdzie będzie pokój dla dziecka i wtedy uświadomiliśmy sobie,
jakie to ważne. Lekarz nauczył nas, jak się obchodzić z niemowlęciem. Przeszli
pierwszą selekcję i rozpoczęło się czekanie. Aż zadzwonił telefon z
ośrodka. - Można to porównać z chwilą, kiedy żona idzie do szpitala i
nie wiadomo, kiedy i co urodzi - mówi pan Michał. - My do ostatniej
chwili nie wiedzieliśmy, czy to będzie chłopiec, czy dziewczynka. Kiedy
powiedziano nam, że w szpitalu czeka nasza córka, popłakałem się.
Wiedzieliśmy, że ma 6 tygodni, bo tyle musi mieć niemowlę, aby mogło
być oddane do adopcji. Chcieliśmy wziąć je do domu. Musieliśmy jednak
poczekać na pozwolenie sądu. To trwało aż dwa tygodnie! W sądzie nie
liczyły się nasze emocje, byliśmy tylko numerem w sprawie. Nawet dziś
trudno mi o tym zapomnieć. Pod koniec lat osiemdziesiątych do
adopcji przysposabiano w Polsce około 3600 dzieci rocznie. W 2002 roku
o 1200 mniej, chociaż prawo adopcyjne w tym czasie się nie zmieniło. -
Ludzie nie mają pewności jutra. Coraz mniej jest rodzin żyjących na
średnim poziomie. A takie najczęściej decydują się na wzięcie dziecka.
I są to najlepsi kandydaci - uważa Elżbieta Podczaska, dyrektor
warszawskiego Publicznego Ośrodka Opiekuńczo-Adopcyjnego. W
Centralnym Banku Danych Dzieci Osieroconych jest zgłoszonych ok. 800
dzieci, z tego 305 w Warszawie. Tylko w tym roku w stołecznych
szpitalach porzucono ponad 100 dzieci. We wszystkich placówkach
opiekuńczych w kraju jest ich ponad 65 tys. Liczbę rodzin
zainteresowanych adopcją i zarejestrowanych w ośrodkach adopcyjnych
szacuje się na ok. 1300. Zdaniem Andrzeja Olszewskiego ze
Stowarzyszenia Misja Nadziei, zajmującego się pomocą rodzinom
zastępczym, dane są zaniżone. - Docierają do nas sygnały, że wielu
zainteresowanych adopcją kandydatów odchodzi z ośrodków z kwitkiem i to
zanim rozpocznie się jakakolwiek kwalifikacja czy szkolenie. Urzędnicy
działają według własnego widzimisię - mówi Olszewski. Podaje przykład małżeństwa z Warszawy, któremu odmówiono adopcji. Przeszkód nie widział natomiast ośrodek w Krakowie. Paradoksalnie,
maleje także liczba rodzin zastępczych (dziecko może przebywać w nich
czasowo, rodzice naturalni nie tracą do niego praw). Wyjątek stanowi
Wrocław, gdzie jest jeden państwowy dom dziecka i ponad dwadzieścia
rodzinnych. Miesięczny pobyt dziecka w sierocińcu to koszt ok. 3 tys.
zł, w rodzinie zastępczej - 800 zł. Być może zmiany wymusi prawo. Od
nowego roku to samorząd z własnego budżetu będzie musiał finansować
zarówno domy dziecka, jak i placówki rodzinne. Data: 2003-12-04 Andrzej Antosik, Kinga Hałacińska
Żródło - Życie Warszawy
W wydaniu papierowym, dodatkowo moje zdjęcie z Karoliną ;-) .

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika beemka1

Re: Oddam dziecko w dobre ręce

Pamietam Wasza coreczke z marcowego zlotu. Slicznotka:-)

Beemka i Calineczka Marysia ur. 30.05.2004 plus Zosia ur. 10.06.2006
http://foto.onet.pl/albumy/album.html?id=42439&k=6&q=beemka1&nxt=0

Portret użytkownika igaa

Re: Oddam dziecko w dobre ręce

Tragiczne jest to ,że niektórych nie stać na wychowanie dziecka. I nie ma pomocy.

Ale chyba czas oczekiwania na adopcję się skrócił.

Michał ;-))))))))))))
Zawsze można na Ciebie liczyć;-))
Karolinka ma wspaniałą pamiatkę.
Zdjęcie w gazecie;no,no
Trzymajcie się ciepło igaa

url=http://forum.miau.pl/viewtopic.php?t=31293][/url]
Koci kalendarz 2006

Portret użytkownika admin

Re: Oddam dziecko w dobre ręce

Skoro tak wielu ludzi oddaje dziecki do adopcji z powodu biedy to dlaczego my kandydaci na rodziców adopcyjnych musimy na swoje dzieci tak długo czekać?

Portret użytkownika Dorunia

Re: Oddam dziecko w dobre ręce

Bo wielu rodziców, zostawia, porzuca dzieci i trwa potem to czasem nawet latami aż można oddać dziecko do adopcji. Porzucanie to jedno a możliwość adopcji to drugie.
W sprawie np. dzieci porzuconych na "śmietniku" zostaje wszczęte normalnie dochodzenie policyjne. Szkoda tylko że to wszystko trwa tak długo.....

Daniel, Adaś i Lena - pełnia szczęścia!

Portret użytkownika annamaria

Re: Oddam dziecko w dobre ręce

W sobotę byliśmy w naszym Ośrodku, tam raczej odczucia są inne : dzieci jest tyle co poprzednio, przybywa za to rodzin i czas oczekiwania się wydłuża.
ANia

Portret użytkownika bombele

Chcieli byśmy najbardziej w świecie adoptować dzidziusia :)

bardzobysmy chcieli zaadoptowac małego bobaska ;) niestety nie mozemy miec własnych biologicznych dzieci ;( była by to dla nas ogromna radosć gdyby odezwała sie do nas mama która jest w ciąży i chciała by oddać dziecko po urodzeniu do adopcji jestesmy z okolic trójmiasta ;) prosze o kontakt slawibmw@gmail.com lub sms 510-036-429

Portret użytkownika ani515

BARDZO BYM CHCIALA MIEC

BARDZO BYM CHCIALA MIEC JESZCZE JEDNO DZIECKO ALE JEST TO WYKLUCZONE I JAK MYSLE I SLYSZE ILE BIEDNYCH DZIECI ZOSTAJE POZUCONYCH LUB Z INNYCH WARUNKOW ODDANE TO MI SIE SERCE KRAJE .MAM SYNA KTORY MA JUZ 18 LAT PRAKTYCZNIE JEST JUZ DOROSLY ,JUZ NIWE RAZ MYSLALAM O ADOPCIJ DZIECKA MALEJ KRUSZYNKI Z DWOMA KITKAMI CO BY BYLA SZCZESLIWA TAK SAMO JAK JA .JUZ OD KILKUNASTU LAT MIESZKAM W NIEMCZECH I MOJE ZYCIE JEST USTAWIONE PRACUJEMY OBOJE I NIC NAM WIECEJ NIE TRZEBA .....TYLKO TEGO MALEGO SERDUSZKA ,JEZELI JEST GDZIES KTOS CO MOZE NAM POMOC TO PROSZE BARDZO .ani515@hotmail.de