zgoda na ciasteczka

Do dziesięciu razy sztuka

Temat: 
Ciąża po latach walki

Bardzo długo trwało zanim zdecydowaliśmy się podzielić z czytelnikami tego portalu naszą radością. Głównym powodem tego, że jednak piszemy i pozwalamy czytać naszą historię jest nadzieja, że nasze doświadczenia komuś pomogą. Bo to co chcielibyśmy przekazać to zachętę, aby się nie poddawać, nawet wtedy, gdy teoretycznie nie ma już szans, wtedy, gdy najlepsi lekarze w tym kraju mówią, aby się modlić, bo z medycznego punktu widzenia chyba już wszystko zostało zrobione.

Jak wiele historii tutaj opisywanych tak i nasza jest bardzo długa, pozwolicie więc, że nie opowiemy jej w szczegółach, bo wtedy niewielu by ją przeczytało, po co więc pisać. Starania o nasze maleństwo podjęliśmy jakieś 3 lata po ślubie czyli w połowie 1994r. I przez kilka ładnych lat pomimo intensywnego leczenia nasze dziecko pozostawało jedynie w sferze marzeń. Ale szczęśliwie teraz już wyraźnie daje znać o swoim istnieniu, nawet już tak bardzo nie kopie tylko się rozpycha, co podobno jest normalne w 8 miesiącu ciąży. A my wreszcie dla naszego dziecka kupujemy malutkie ciuszki, dobieramy łóżeczko, wózek, pościel i inne akcesoria. Aktualnie już nie myślimy o tym, że nasze maleństwo urodzi się po 9 latach zamiast po 9 miesiącach. Ale jeszcze podczas ostatniej gwiazdki wydawało się, że nasza rodzinka zawsze już będzie dwuosobowa, a szanse na własne potomstwo są już mniejsze od zera.

A tuż na początku tego roku postanowiliśmy, że nie chcemy być sami, że na pewno jest jakieś dziecko, które gdzieś na nas czeka i mimo, że nie byliśmy do końca pewni czy podołamy trudom adopcji, a później wychowania dziecka, które poza normalnymi problemami wcześniej czy później zada pytanie: dlaczego nie chciała mnie moja prawdziwa mama ?, dlaczego mój prawdziwy tato nie chciał się mną zajmować ? uznaliśmy, że chyba jest to jedyna szansa, aby w naszym domu zamieszkało dziecko. Szukając po znanych nam źródłach ustaliliśmy ponadto, że na adopcję też trzeba długo czekać, a my już nie bardzo mieliśmy siłę czekać, umówiliśmy się więc na początku stycznia po raz kolejny (kilkusetny chyba) na wizytę. Ja właściwie z nastawieniem, żeby wziąć zaświadczenie do ośrodka adopcyjnego. Ale Pani Doktor kazała zrobić nowe badania bakteriologiczne i po prostu przyjechać w wyznaczonym terminie. Teraz mam wrażenie, że gdyby od razu nie wyznaczyła terminu to nie pojechałabym na tę wizytę. Podczas wizyty poradziła, żeby mimo wszystko jeszcze spróbować, no bo jeśli jeszcze raz zaczęliśmy to trzeba. Co prawda zapytana o szanse powiedziała: proszę Państwa po 3 stymulacjach, 9 transferach ładnie wyglądających zarodków to ja już o szansach niewiele mogę powiedzieć. Ale po chwili powiedziała, że jednak sukcesy się zdarzają. No i zapisała mnóstwo hormonalnych leków, umówiła na kolejną wizytę i rozpoczęła się nasza kolejna próba. Nie wiemy jak naprawdę lekarze nastawiali się do tego kolejnego zabiegu, ale my (a przynajmniej ja) nie za bardzo wierzyliśmy, że wynik będzie inny jak przez ostatnich kilka lat. A przecież mieliśmy również za sobą prawie 8 lat leczenia, prawie wszystkie możliwe zabiegi i kuracje (hormonalne, homeopatyczne, operacyjne, testy a później szczepienia immunologiczne), w międzyczasie 7 inseminacji. Czego więc mogliśmy oczekiwać ?

Jak zwykle stymulacja przebiegała bardzo dobrze, zarodki też w większości były piękne. 14 lutego, czyli w Walentynki 3 z nich zostały umieszczone w brzuszku i pozostawało tylko czekać. Na tyle nie wierzyłam w sukces, że nawet nie kupiłam testu ciążowego. Inne było jednak to, że w drugim tygodniu po transferze, z każdym dniem czułam się coraz gorzej, a brzuch miałam coraz bardziej napięty i obolały. Ponieważ jednak nie miałam testu, nie zrobiłam go 15 dnia po transferze, ale za to kolejnego nie mogłam się doczekać. Trochę dlatego, że chciałam wiedzieć jaki będzie wynik, ale głównie dlatego, że nasze maleństwo rozpoczęło już dawać znaki i po prostu z bólu nie mogłam w nocy spać. Zastanawialiśmy się nawet, czy nie jechać na pogotowie, podświadomie baliśmy się jednak, że jeśli powodem bólu jest maleństwo to na takim nieznanym pogotowiu mogą nam zrobić krzywdę. Dzielnie więc postanowiliśmy czekać do rana, aż otworzą apteki i będzie można kupić test. Właściwie zanim jeszcze skończyłam robić test widziałam dwie wyraźne czerwone kreski. Wtedy uwierzyłam, że będzie dobrze. Zadzwoniłam do przychodni. Pani Doktor w przychodni powiedziała: „No co się u Pani dzieje, ja wczoraj czekałam na telefon”. Jak powiedziałam, że nie dzwoniłam bo nie miałam testu to wydawała się być zmartwiona, ale jak zaraz potem powiedziałam, że mam pozytywną próbę, to chyba z wrażenia mi nie uwierzyła. W końcu powiedziała jakie leki odstawić, a jakie brać nadal i kazała przyjechać na badania. Później w przychodni była już wielka radość, nawet nie spodziewałam się, że lekarze, pielęgniarki i pozostały personel mogą tak bardzo się cieszyć z kolejnego dzidziusia, ale naprawdę bardzo się cieszyli, mimo że droga była jeszcze daleka. Ale po kilku dniach, 5 marca 2003r. Pan Doktor zobaczył na USG (co prawda na granicy widoczności) pęcherzyk ciążowy. Było to dokładnie 6 lat po tym jak byliśmy w przychodni NOVUM na pierwszej wizycie. Później badaliśmy się jeszcze wiele razy, ale teraz już czekamy na to jak nasze kochane dzieciątko pojawi się na świecie.

Zostało też nam kilka mrożonych embrionków i bardzo się z tego cieszymy, jeśli tylko zdrowie nam pozwoli chcielibyśmy, aby nasze maleństwo miało rodzeństwo, więc za jakiś czas na pewno po te czekające „dzidziusie” pojedziemy.

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (2 votes)

Odpowiedzi

Portret użytkownika Tadama

Re: Do dziesięciu razy sztuka

Gratuluję wytrwałości w dążeniu do dzidziusia:)
Chyba można nazwać Cię szczęściarą:))))
GRATKI WIELKIE:)

Portret użytkownika kasiavirag

Re: Do dziesięciu razy sztuka

Bardzo się cieszę i dziękuję za wsparcie jakiego swoją historią udzieliłaś wielu bocianowiczkom.

Kasia, mama (z)mieszana, ale się porobiło...

Portret użytkownika admin

Re: Do dziesięciu razy sztuka

To piekna historia.Chcieli byśmy skorzystać z waszych doświadczeń, ale mamy tak wiele pytań ,że proszę o ile to możliwe o wasz
e-mail.
togom@wp.pl

Portret użytkownika admin

Re: Do dziesięciu razy sztuka

Czy ktokolwiek powiedział Wam jaka była przyczyna tych Waszych problemów?
gosia

Portret użytkownika admin

Re: Do dziesięciu razy sztuka

Gratuluję szczęścia i wytrwałości....... Bardzo dziękujemy za opisanie waszej historii, ona podnosi bardzo na duchu, dodaje nadziei.

Czy cały czas leczyliście się w Novum i czy Oni wam pomogli w realizacji waszych marzeń ????

Pozdrawiam i trzymam kciuki.

Portret użytkownika admin

Re: Do dziesięciu razy sztuka

Brawo!!!
Tegoroczny 14 lutego był więc wyjątkowo szczęśliwy. Tego dnia w naszej rodzinie ;-) pobrano jajeczka (w NOVUM nr 1917). Siedemnastego lutego był transfer, a siedemnastego pażdziernika na świecie pojawiły się dwa małe berbecie. My walczyliśmy 3 lata i te wszystkie itd itp.
Było warto !!!
Dlatego jeszce raz gratuluje wytrwałości !!!
JUŻ TATUŚ.
DR

Portret użytkownika admin

Re: Do dziesięciu razy sztuka

Problemów było wiele i lekarze ich przed nami nie ukrywali. Choć prawdą chyba jest, że ten najważniejszy problem nie został zdiagnozowany i gdyby nie to, ze w końcu się udało zakwalifikowano by nas do tych nielicznych, których przyczyna nieplodności jest nie znana.

Ale podsumowując: z mojej strony potwierdzone problemy to wysoka prolaktyna, bardzo wąskie niedorozwinięte wejście do szyjki macicy oraz wytwarzane przeciwciała (stąd konieczność szczepień. immunologicznych). Ponadto wiele innych badanych schorzeń, które po wstępnych diagnozach rokowały bardzo źle, ale na szczęście po specjalistycznych badaniach okazywało się, że wszystko jest w porządku. Ponadto słabe parametry nasienia męża - mała liczba prawidłowo ruchomych plemników. Jednak wszystkie te problemy są eleiminowane przez zastosowanie np. IVF / ICSI. A tymczasem nam i tak przez kilka lat się nie udawało. Ostatnia przyczyna o jakiej mówili lekarze z NOVUM (po trzech nieudanych podejściach, z których było 9 trasferów) to niezbadana wada genetyczna komórek jajowych. Jeśli rzeczywiście tak jest to nasz przykład pokazuje, że nie wszystkie komórki są wadliwe i warto walczyć.

Pozdrawiam, MJK
(przepraszam, ze dopiero teraz odpowiadam, ale nasza córeczka postanowiła przyjść na świat 4 tygodnie przed terminem i ostatnie dwa tygodnie spędziłam w większości w szpitalu).

Portret użytkownika admin

Re: Do dziesięciu razy sztuka

W NOVUM leczyliśmy się przez ostanie 6 lat i tak naprawdę to dopiero w NOVUM było to kompleksowe i specjalistyczne leczenie.

I w realizacji naszych marzeń pomogli nam właśnie specjaliści z NOVUM, choć sami nie ukrywali, że byliśmy trudnym przypadkiem. Robiliśmy również wiele badań czy "leczeń" (np. szczepienia immunologiczne) poza NOVUM, ale na zlecenie lekarzy NOVUM.

Pozdrawiamy, MJK

Portret użytkownika admin

Re: Do dziesięciu razy sztuka

Dzięki za komentarz. Od nas też gratulacje i uściski dla całej czwórki. Chyba rzeczywiście tegoroczne Walentynki to był dobry dzień.

Przy okazji informujemy, że nasza córeczka Małgorzatka też już jest na świecie (urodziła się 12 października o 1.10 w nocy - prawie 4 tygodnie przed terminem). My też jesteśmy już więc rodziną a nie tylko małżeństwem.

Pozdrowienia, MJK

Portret użytkownika admin

Re: Do dziesięciu razy sztuka

Gratuluję Wam bardzo!
Tym bardziej, że wiem dokładnie jakie to szczęście.
Sama mam 9-cio mies. Córcię.
Po dziesięciu latach prób i wyczekiwania!!!

Portret użytkownika jgj

Re: Do dziesięciu razy sztuka

GRATULACJE!!!
Ja dzisiaj zrobiłam test i wyszedł negatywnie.
To pierwszy transfer w mojej "karierze", ale na swoim koncie mam już 5 insyminacji , 39 lat, martwą ciążę, 12-letnie małżenistwo przechodzące obecnie kryzys i przedewszystkimi straszną tęsknotę za dzieckiem. JAK JA TO PRZETRWAM???

Portret użytkownika aniaWarszawa

Re: Do dziesięciu razy sztuka

cześć czy może wiesz coś o warsztatach psychologicznych ale nie adopcyjnych tylko psychoterapeuci, jakiś numer telefon. Szukałam tutaj ale piszą tylko o adopcyjnych.

ania

Portret użytkownika AERO

Re: Do dziesięciu razy sztuka

Baaardzo Wam gratuluję!!!!!!
Mam nadzieję,że 10-tka poślubie jest szczęśliwa.
U nas przypada ona 17 września i właśnie tego dnia testujemy / 3 próba ivf/...
Wierzę,że będzie dobrze!!!
Naprawdę warto czekac!!!

Portret użytkownika admin

Re: Do dziesięciu razy sztuka

gratulacje, cieszę sie razem z Wami

Portret użytkownika eweluska

Re: Do dziesięciu razy sztuka

Bardzo sie ciesze z waszej radosci. Wiem jak czulas sie widzac pozytywny wynik testu. Ja tez tego doczekalam. Pozdrawiam i zycze powodzenia w wychowywaniu malenstwa.

Portret użytkownika admin

Re: Do dziesięciu razy sztuka

chcesz zajsc w ciaze a Twoj partner nie moze, zadzwon a pomoge Wam 691944186

Portret użytkownika admin

Re: Do dziesięciu razy sztuka

chcesz zajsc w ciaze a Twoj partner nie moze, zadzwon a pomoge Wam 601944186
to prawidlowy numer, ten wyzej to pomylka

Portret użytkownika admin

Re: Do dziesięciu razy sztuka

Gratuluję szczęścia,my również staramy się o dziecko i powoli tracę siły

Portret użytkownika admin

Re: Do dziesięciu razy sztuka

Witam.Słuszłem,że na allegro jest lek ziołowy

Portret użytkownika admin

Re: Do dziesięciu razy sztuka

Bardzo Wam gratuluję! Wspaniałe uczucie ja juz to wiem. Prze laty też dostałam informacje od lekarza, że z ciążą będę miała problemy, bo mam PCO. Jednak w 2001 roku urodziłam dziecko. To prawie był cud! Wspaniała dziewczynka po pierwszym miesiącu stasowania leków. Dziś mam 33 lata i w lutym rozpoczęłam walkę od nowa, niestety do tej pory bez rezultatów. Prosze podajcie z jakiej kliniki korzystaliście, może mi pomogą. Żyję pod presją, że moja córka będzie jedynaczką. Proszę o poradę sperone@wp.pl

Portret użytkownika admin

Re: Do dziesięciu razy sztuka

Wielkie gratulacje! Czytając waszą historie zakręcił mi sie łza w oczku. To naprawde wzruszajaca opowiesc Pozdrawiam i zycze wiele radosnych chwil z maluchem!

Portret użytkownika admin

Re: Do dziesięciu razy sztuka

Witaj. bardzo spodobala mi sie Wasza historia....mialabym do Ciebie (Pani) wiele pytan ...bo mam taki sam problem.jesli moglabys a bylabym Ci wdzieczna to prosze o kontakt meilowy- bardzo mi na tym zalezy- naprawdę :(
prosze odezwij sie do mnie...czekam. i serdecznie pozdrawiam i gratuluje.
Ps. Kasia - meil: kat.ka@wp.pl
Dziękuję.

Portret użytkownika admin

Re: Do dziesięciu razy sztuka

Witam.ja mam ten problem :( prosze odezwij sie na meila: kat.ka@wp.pl Kasia.
pozdrawiam.

Portret użytkownika admin

Re: Do dziesięciu razy sztuka

TO WSPANIALE! GRATULUJĘ WAM CIERPLIWOŚCI I WYTRWAŁOŚCI I ŻYCZĘ ZDROWEGO TŁUŚCIUTKIEGO I RÓŻOWEGO DZIDZIUSIA. DZINA

Portret użytkownika jajarek

Re: Do dziesięciu razy sztuka

Gratulacje, my próbowalismy 8 razy i bez rezultatu teraz myślimy o adopcji. A może spróbować w Waszym ośrodku, sądzę że po tym sukcesie wydacie mu pozytywną opinię, pozdrowionka.

Portret użytkownika ksena

Re: Do dziesięciu razy sztuka

gratuluje ja jestem8lat po i boje sie ze mi sie nie uda

Portret użytkownika totuta7

Re: Do dziesięciu razy sztuka

Co moge powidzieć, z mężem staramy sie od5 lat i nic, obecnie zdecydowaliśmy się na zapłodnienie pozaustrojowe icsi skuteczne w 80%. Między czasie oczywiście różni lekarze badania zabiegi hormony w tym również inseminacje. I nic. Teraz Klinika InVicta w Gdańku jest teraz moim drugim domem.Za trzy dni mam zabieg pobrania komórek no i przedemną transfer. Mysle że czas oczekiwania na wynik będzie najtrudniejszy. W moim przypadku 10 dni.Jestem dobrej myśli.Dokładnie wszystko sie wyjaśni ok 30 września.Pozostaje mi pogratulować wam i wierzyć że i mnie spotka takie szczęście .Pozdrawiam serdecznie.

Portret użytkownika Ewcia1710

bravo!

Szukam szczesliwych historii, a tutaj az taka! Super! gratuluje! Siedze przy biurko i placze z waszego szczescia, a moj szef pyta co sie stało? Przeciez nie powiem mu, ze w pracy czytam piekna historie! Warto opowiadac o swoim szczesciu, wytrwaniu, dazeniu do upragnionego dziecka - to pomaga takim osobom jak ja! Dziekuje i duzo zdrowia dla calej rodziny

Portret użytkownika MARZENA99

własnie szykuje sie do in

własnie szykuje sie do in vitro i naprawde dałs mi wielka nadziej!!!!!! dizekuje buzka!!!!!!!

NADZIEJA UMIERA OSTATNIA..........
9 lat starań niepłodnosc idiopatyczna
4 inseminacje :-(
in vitro transfer:-(
in vitro transfer mroz- :-(