A wiec spóbuje jeszcze raz cos napisac... Pierwszy wpis do bocianowego dziennika

Jak zwykle, zaczac pisac jest bardzo trudno.....
Jestem w trakcie drugiego ICSI, no mozna powiedziec juz po nim. Teraz czekanie na wynik. W poniedzialek 21.02 testuje. Boje sie, cholernie sie boje.... pierwszym razem bylam taka pewna, ze sie uda. Bylam pewna, ze robiac test, dzien przed beta, ujrze dwie krechy i bede mogla mezowi powiedziec "bedziesz tatusiem", ale niestety...... A teraz moje uczucia sa bardzo mieszane. Niestety to czekanie mnie wykancza. Dobrze, ze moge sobie tak pocichutku poczytac inne pamietniki bociana, a takze rozmowy dziewczyn na forum. Cichym "podgladaczem" jestem juz od roku czasu. Ale dopiero dzis zdecydowalam sie wkoncu cos napisac.
Moze wiec zaczne od poczatku... Starania o dzidziusia zaczelismy przed trzema laty. Po rocznych próbach, stwierdzilam ze musze sie przebadac bo cos chyba jest nie tak. No i u mnie bylo wszystko ok, niestety zolnierzyki mojego meza byly zle. Najpierw bylo jedno badanie po pól roku drugie. No i niestety jeszcze gorzej. Jedyna mozliwosc ICSI. Tylko jedno pytanie!!!! Skad wziac na to pieniadze. Po ladnych miesiacach oszczedzania, pierwsze podejscie w listopanie 2004 roku. Wielka nadzieja, wielkie szanse jak mówil lekarz. Piekny osmio- i siedmiokomórkowiec. No i ???? NIC wielkie g..... i jeszcze wiekszy ból i rozczarowanie. Potem swieta, sylwester no i zdecydowalismy sie zaraz na drugie podejscie. 04 lutego 2005 byla punkcja (z czego 10 zarodników, 7 zaplodnionych, ale tylko 2 nadajace sie do transferu). Wiec 07 lutego transfer dwóch osmiokomórkowców. Tydzien siedzenia w domku na zwolnieniu a dzis pierwszy dzien w pracy. No i czekanie...............
Ostatnio zwatpilam w Boga, (Boze przebacz mi) ale mam nadzieje ze ON czuwa jednak tam na górze na NAMI wszystkimi.

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika malenkaaa

Czuwa !!! Wystawia nas często na wielką próbę... Zdasz egzamin i tylko cudowne dni będą przed WAMI ! Tylko czasem potrzeba wiele czasu i wiary !!!