Informacja

Temat: 
Adopcja Dziecka

Szanowni Państwo, Jak Państwo wiecie z wcześniejszej korespondencji jestem autorką artykułu o adopcji w Newsweeku. Zanim podjęłam się opisania tematu nawiązałam kontakt z wieloma instytucjami zajmującymi się adopcją oraz z Państwa stroną. Serdecznie dziękuję osobom zarządzającym serwisem. Dziękuję zarówno za szybką odpowiedź, jak i chęć współpracy. Jak sie później okazało, rozmowa z Rebasem i Ewą P. była dla mnie najcenniejsza, bo pozbawiona pruderii i zakłamania, które we wszelkich innych rozmowach towarzyszyły nieustannie.
Czytaj dalej...
Tym, którzy sięgnęli do Newsweeka i wiedzą, że z dużego artykułu, o którym wcześniej mówiłam zrobiła się mała wzmianka będąca bardziej zapowiedzią noweli pt. Adopcja, aniżeli gruntownie zbadanym i obszernie pokazanym problemem jakim adopcja jest - należy się kilka słów wyjaśnienia. Po pierwsze żadna z osób, które poprosiłam o opowiedzenie o swoich doświadczeniach, nie wyraziła zgody na przedstawienie innej części swojej historii jak tylko tej pozytywnej - czyli "jak piękna jest adopcja", "jak miła była Pani Krysia" ...etc. Choć inne ich refleksje były dużo cenniejsze - nie mówię tutaj o sensacyjnej stronie tych opowiadań, chcę, żebyście to Państwo dobrze zrozumieli. Na mój apel z prośbą o kontakt, który zamieściłam na stronie Naszego Bociana, odpowiedziała 1 osoba (!!!), i to w dodatku niestety po oddaniu już przeze mnie materiału. Korzystając z okazji - jeszcze raz bardzo Pani dziękuję. Informacje przekazane mi z ośrodków dają obraz przypominający mniej więcej raj. Tam gdzie zechciano ze mną rozmawiać nie widziano żadnych godnych omówienia tematów - poza tymi najbardziej oczywistymi, czyli, rzucam hasłowo, "pułapka wielkich oczekiwań", "emocjonalna chęć adopcji", "dziecko - jedna wielka niewiadoma". Te, choć chciałam je również poruszyć, nie mogły stanowić treści artykułu. Ośrodki niechętnie przedstawiały mi dane statystyczne. Poza Panią Dyrektor Podczaską z ośrodka na Nowogrodzkiej, większość szefów placówek była podejrzliwa i odmawiała udzielenia odpowiedzi na najprostsze pytania. Przykładem niech będzie rozmowa z Dyrektorem Domu dziecka w Piotrkowie Trybunalskim - panią Teresą Nowak. Przy opisywaniu trudności z uzyskaniem przysposobienia dzieci do adopcji chciałam przedstawić konkretne dane na ten temat i poprosiłam ją o podanie mi informacji, ile jest dzieci w jej Domu Dziecka i ile z nich ma nieuregulowaną sytuację prawną. Najpierw Pani Dyrektor powiedziała, że wcale nie musi mi tego mówić. W końcu, po dłuższej rozmowie, obiecała przygotować takie dane na następny dzień. O omówionej godzinie straciłam przy telefonie ponad 1,5 godziny. Gdy wreszcie sygnał przestał być zajęty poinformowano mnie, że Pani Dyrektor już wyszła. Jeżeli czyta Pani niekiedy te strony - a jestem przekonana, że by się to Pani przydało - to gratuluję skuteczności unikania. Jak Państwo widzą - ani rodzice adopcyjni, ani urzędnicy nie widzą w adopcji problemu. Przecież jest super. Ja wiem, że nie jest. Wiem też, że tylko Wam uda się coś zmienić. Pomóc sobie i innym. Pozdrawiam wszystkich odwiedzających stronę. Jeżeli mieliby Państwo jeszcze uwagi lub chcieli po prostu do mnie napisać to serdecznie zapraszam, mój mail: fajanka@wp.pl Anna Chojnacka

0
Twoja ocena: Brak