Dzieci ze śmietnika

Temat: 
Adopcja Dziecka

Nie wypłacają sobie pensji, żeby kupić dla maluchów mleko, zalegają z opłatami za prąd, ogrzewanie. Pracują za darmo. Dla dzieci.
Nie mogły dłużej patrzeć, jak matki zostawiają dzieci na ulicach, w śmietnikach. Pięć pielęgniarek oddziału noworodków szpitala miejskiego w Częstochowie trzy lata temu zaapelowało do matek: Nie skazujcie dzieci na śmierć! Przynoście je do nas! Przez trzy lata przez założony przez nie ośrodek przewinęło się 80 maluchów. Większość znalazło nowe rodziny. - To świetna robota - słyszą codziennie. Ale ośrodek upada.

- Miasto odsyła nas do powiatu, powiat do województwa, a tam jeszcze dalej - mówi Bernadeta Strąk, prezes Stowarzyszenia Pielęgniarsko-Opiekuńczego "Z ufnością w III Tysiąclecie". Założyła je trzy lata temu z koleżankami pielęgniarkami. Nie mogła dłużej słuchać w radio i telewizji: "Nieznana kobieta porzuciła niemowlę pod drzwiami szpitala". W październiku 2000 r. trafił do nich Kubuś, później kolejne dzieci.
Ale pielęgniarki nie mają już sił walczyć o pieniądze. Nie wypłacają sobie pensji, żeby kupić dla maluchów mleko, zalegają z opłatami za prąd, ogrzewanie. Piszą, proszą, żebrzą.

Społecznie i dla sprawy

Bernadeta Strąk, Małgorzata Szewczyk, Jadwiga Bednarczyk, w sumie prawie 50 pielęgniarek. Nie chcą tylko wyciągać ręki po jałmużnę.
- Prowadzimy m. in. opiekę pielęgniarską nad pacjentami przewlekle chorymi w domach. To, co zarobimy jako pielęgniarki środowiskowe, wydajemy później na nasze dzieciaki - tłumaczy Bernadeta Strąk.

Z maluchami pracują społecznie, one i wolontariuszki: studentki, uczennice.

Dlaczego kobiety zostawiają dzieci?

- Coraz częściej z powodów ekonomicznych. Te dzieci, to często czwarta, piąta, a zdarzyło się, że piętnasta ciąża. Nie mają za co wychowywać malców - tłumaczą.

Trzeba je kochać

Dwie sale, kuchnia i siedemnaście kruszyn. Prawie każde z nich ma już rodziców przygotowanych do nowej roli w ośrodkach adopcyjnych.
- Chętnych na te maluchy nie brakuje. Tysiące osób chce, a nie może mieć dzieci - mówi Małgorzata Szewczyk, pielęgniarka.

Była u nich Wiktoria. Wiktoria miała kilka dni i matkę narkomankę. Nie mogły dotknąć jej łóżeczka, bo natychmiast budziła się z płaczem: wystraszona, znerwicowana. Dbały o nią, nosiły na rękach. Okazało się, że mała nie jest nosicielką. Dzisiaj jest u nowych rodziców.

Jedni do drugich

Dlaczego na ośrodek nie ma pieniędzy?

- Wszyscy nas chwalą za wspaniałą robotę. Tylko, że w momencie, kiedy przychodzi do pieniędzy jedni odsyłają do drugich. Miasto, bo "działamy dla regionu", powiat, bo "działamy w Częstochowie", a niektórzy stwierdzili, że właściwie powinna pomagać nam Warszawa, bo "jesteśmy ogólnopolskie" - smutno uśmiecha się Bernadeta Strąk.

Powoli mają już dość. Tylko dzieci im szkoda.

- Z tego, co mi wiadomo, to w Częstochowie działa już Dom Małego Dziecka, który wystarcza na potrzeby miasta - poinformowała nas Bożena Stępień, szef wydziału polityki społecznej Urzędu Wojewódzkiego w Częstochowie.

Tomasz Kucharski, rzecznik prasowy UM w Częstochowie:
- Stowarzyszenie otrzymało od miasta w 2002 roku 6,5 tys. zł. Pani dyrektor ośrodka zwróciła się do nas o pomoc zbyt późno, kiedy budżet był już uchwalony. Ale uzgodniliśmy, że poczekamy jednak na wniosek i będziemy go rozpatrywać.

Bernadeta Strąk:
- Rozmawiałam z naczelnikiem wydziału zdrowia UM w Częstochowie. Z tego, co usłyszałam, miasto Częstochowa otrzymało od Urzędu Wojewódzkiego w Katowicach 140 tys. zł na 9 placówek wychowawczych (do takich zalicza się nasz ośrodek preadopcyjny) w mieście w tym roku. Wychodzi po złotówce na dzień na jedno dziecko! Jak tą złotówkę dzielić?

Częstochowa | Dorota Kowalska

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika siwaczka

Re: Dzieci ze śmietnika

Dlaczego tak się dzieje?
Dlaczego robimy kampanie w stylu ... "Mamo nie pozwól mi umierać na śmietniku", albo oburzamy się, że "Porzucają ..." a potem pozwalamy głodować tym dzieciom w obliczu prawa, bo prawo stanowi o ich losie?
Dlaczego nazywamy je "porzuconymi, niechcianymi, ze śmietnika", czy koniecznie muszą żyć z tym naznaczeniem do końca życia?
Czy my musimy rozdawać sobie tylko "zimne i kolczaste"?
Ja chyba nigdy nie zrozumiem tego świata.

... a ja tańczyć chcę ...

Portret użytkownika kostesia

Re: Dzieci ze śmietnika

Zawsze mnie bolą takie artykuły...
Nie uwierzę nigdy, że coś się zmienia na lapsze, dopóki będą się one ukazywać.To po prostu wykracza poza mój "mały rozumek".Jestem w stanie pojąć, żę budżet, że nie ma pieniędzy dla placówek nazwijmy to państwowych.Chociaż to też budzi mój sprzeciw.Ale tu...wolnotariusze, bez zarobków, z wielkimi chęciami....i nic.Zenujące, naprawdę.I zawsze w takich momentach przychodzi mi jedno do głowy - gdyby to przyszedł prosić o pomoc np. Jurek Owsiak?

Ja Siwaczko też mam czasami wrażenie, że minęłam się z czasem.I smutno mi...

Portret użytkownika admin

Re: Dzieci ze śmietnika

dlaczego nikt nie przyniesie mi takiego wielkiego szczęscia

Portret użytkownika admin

Re: Dzieci ze śmietnika

pewnych rzeczy nie da sie zrozumiec, ale dobrze, ze sa takie osoby jak te pielegniarki, wiec nie ubolewajmy, tylko im pozozmy... nawet pare zlotych miesiecznie! pozdro!