Nie zmieniajmy się

Temat: 
Nasze historie

Asterix podarował nam kawełek siebie.
Nie każdy ma taka odwagę i zaufanie - dziękuje Ci za to.

JAKI BYŁEM I JAKI JESTEM
Nie zmieniajmy się
Jaki byłem sam wiem a czy nadal taki jestem tego nie wiem ale nadal będę dzieckiem z marzeniami.
Wychowywała mnie babcia z dziadkiem i czasem matka, bo ojciec odszedł, gdy miałem ok. 4 latka...>>>
Matka ciężko pracowała jako kierowniczka w lokalu i nie za bardzo miała wolny czas, aby się mną zajmować. Razem z babcią i dziadkiem jeździliśmy na wieś, gdzie brałem udział w różnych czynnościach jak żniwa czy wykopki. Poznałem, na czym polega ciężka praca na roli teraz jako dorosły dostrzegam ile ludzie muszą się napracować, aby coś osiągnąć. Ale to nie stanęło mi na przeszkodzie w osiągnięciu moich planów i marzeń, jakie sobie jako dziecko już w głowie układałem. Pamiętam, że zawsze mi kazano patrzeć na świat inaczej tak jak sobie tego życzą rodzice i dziadkowie. Ale ja nigdy się z tym nie zgadzałem zawsze miałem bardzo dziwne i wręcz zwariowane pomysły jak i marzenia. Może to wiązało się z tym, że nie miałem ojca, który by się bawił ze mną i pomagał mi. Matka zawsze, z tego jak pamiętam, pracowała a gdy wracała z pracy była bardzo zmęczona. Do moich obowiązków należało pomóc jej, aby się nie denerwowała, tak mi zawsze babcia powtarzała, aby szanować matkę, bo ojca można mieć innego. I tak postępowałem, ale zawsze moim marzeniem było polecieć w kosmos, aby zobaczyć jak ziemia wygląda i czy wszyscy chłopcy muszą znosić to samo, co ja.
W latach 1982 pamiętam, że mama przeprowadziła się do mieszkania zastępczego i tam poznała mojego ojczyma, którego bardzo cenię i kocham, bo wiem, że mnie ukształtował na ludzi w okresie dojrzewania,. Za dużo moich planów i marzeń nie mógł, spełnic bo sam był zapracowany. Jak wspomniałem marzyłem o zbudowaniu rakiety, aby polecieć w kosmos? Razem z ojcem robiliśmy przeróżne rzeczy w piwnicy, ale nie zawsze je kończyliśmy, choć tego, pragnołem, aby się pochwalić innym, że ja sam z ojcem to zrobiłem. Starał się mnie ukierunkować, że nigdy marzenia się nie spełniają, ale ja w to nie wierzyłem, bo wiedziałem, że jak będę dorosły to nic mi nie stanie na przeszkodzie, aby to zrealizować.
W 1983 urodził się mój brat. Byłem bardzo szczęśliwy i zadowolony, że mam brata. W szkole podstawowej opowiadałem, co będziemy razem robić i jakie mamy plany i marzenia, chociaż on był malutki.
Ale tak nie było. Byłem starszy i musiałem mamie pomagać przy dziecku, w domu do moich obowiązków należało rozpalić w piecach przynieść węgiel i dbać o porządek. Nie miałem żadnych zabawek, bo rodzice nie kupowali mi, ponieważ nie mieli pieniędzy. Był to dla mnie bardzo wielki ból, ale co ja jako dziecko miałem zrobić. Chodziłem do szkoły podstawowej, każdy opowiadał i chwalił się, co mu rodzice kupili, i przynosili te różne zabawki do szkoły. Zawsze po szkole chodziłem do dziadka i babci, aby odebrać chleb, bo dziadek był piekarzem. Zawsze jak przychodziłem, siadałem obok dziadka, razem jedliśmy smażone ziemniaki i piliśmy polewkę, którą robiła babcia. Bardzo mi to smakowało. Gdy tak siedzieliśmy razem i jedliśmy, dziadek opowiadał mi o tym jak on był mały i co przechodził w dzieciństwie i jakie miał marzenia. Bardzo mi się to podobało, bo traktował mnie jak dorosłego. Następnie wracałem do domu autobusem. Po powrocie jak wspomniałem musiałem zapewnić opał na następny dzień jak była zima, latem sprzątałem i rąbałem drewno na zimę, ale nie zawsze. Po wykonaniu swoich czynności zabierałem się do nauki i odrabiania lekcji. Po odrobionych lekcjach przychodziła dla mnie cudowna chwila, czyli zabawa z bratem. Było to coś pięknego i cudownego, jak on się śmiał, że ja mogłem się pobawić.
Jest mi ciężko opisać, jakie miałem uczucie i miłość, że mam brata i mogę się z nim bawić. Po zabawie pomagałem mamie przy bracie, kąpałem go i nawet przewijałem.
Spać chodziłem zawsze o godzinie 20.00 bo wstawałem zawsze o 6.00 lub zimą o 5.45 aby w piecu rozpalić by nie było zimno z rana. Potem do sklepu po mleko dla brata, autobusem o 7.03 pamiętam jak dziś jeździłem do szkoły.
Nie zawsze tak było. Dużo jeździłem z ojczymem po Polsce i pomagałem mu w pracy w zakładaniu żaluzji itp. Potem miałem bardzo trudny okres. Matka się rozchorowała bardzo ciężko na raka, ojciec pracował i opiekował się matką a bratem ja i całym domem spłynęły na mnie nowe obowiązki nawet obiady robiłem. Trwało to ok. 4 lata. Był to bardzo trudny dla mnie okres, nie zawsze babcia pomagała, bo też jej wiek i zdrowie nie pozwalało na taki ciężki wysiłek. Dlatego skupiło się to wszystko na mnie. Nie miałem żadnych możliwości bawić się z kolegami na podwórku czy razem z nimi przebywać. Odbierałem brata z przedszkola i musiałem cos zrobić do jedzenia, bo ojciec w pracy a mama w szpitalu. Gdy brat poszedł do szkoły,opiekowałem się nim i pilnowałem aby nikt nie zrobił mu krzywdy. I tak jak wspomniałem w/w znowu nie udało mi się spełnić kilku marzeń.
Ale za to jestem bardzo dumny z tego, że jako młody chłopak kupiłem sobie własne radio za zarobione pieniądze w fabryce w łożyskach tocznych, gdzie pracowałem. Zamiast odpoczywać na wakacjach to postanowiłem pracować w fabryce. Dzięki temu mogłem sobie kupić swój własny magnetofon- mam go do dziś.
Praca w fabryce pokazała mi następny rozdział w życiu – przekonałem się jak ciężkie jest życie. Ludzie mi opowiadali o swoich problemach i życiu, jak im się powodzi i co musza przechodzić. Traktowali mnie jak dorosłego i kolegę z pracy, razem robiliśmy przecież łożyska.
W okresie szkoły podstawowej ojczym nauczył mnie różnych ciekawych zawodów abym na nikogo nie liczył tylko na siebie. Umiałem naprawiać gniazdka i na elektryce się znałem (nawet udało mi się zrobić pierwsze radio z kondensatorów) hydraulice i innych potrzebnych zawodach budowlanych. Po szkole podstawowej wybrałem budowlankę, bo tak mi radzili rodzice, o kierunku stolarskim. Dzięki tej szkole umiałem sobie dać rade w różnych sytuacjach. Takim ważnym przeżyciem było jak mnie namawiali do palenia papierosów, ale ja się nie zgodziłem i przez to zostałem pobity bardzo mocno. W tej sytuacji ojciec powiedział, że on nie będzie się bił za mnie, mam sam rozwiązać ten problem.
Zemsty nie szukałem, marzyłem o ukończeniu szkoły i znalezieniu dobrej pracy. W trakcie szkoły zawodowej, zacząłem spełniać moje plany z dzieciństwa, jakiego nie miałem. W czasie trwania szkoły miałem mocne przezycie emocjonalne, bo zmarł mi dziadek. Bardzo to przeżyłem, nie umiałem się pozbierać nikt mi nie umiał pomóc. Brakowało mi dziadka, już nie słyszałem opowiadań, jaki to on był, jak na wojnie spędzał dzieciństwo i co on przeżył, przecież jeszcze tyle miał mi do powiedzenia i nauczenia, a odszedł. Dlaczego?- Zadawałem sobie to pytanie, czemu tak musi być.
Postanowiłem wstąpić do szkoły wojskowej, aby być komandosem i się udało, selekcję przeszedłem pozytywnie i egzaminy też zdałem bez żadnego trudu.
I tak zaczął się następny rozdział w moim życiu, o którym bardzo wypowiadam się pozytywnie. Zaczęły się spełniać moje plany. Chodzi oto, że dzięki temu miałem dodatkowe zajęcia ze szkolenia specjalistycznego odnośnie jednostek specjalnych. Miałem możność latania samolotem i pływania na statkach oraz wspinania się po skałach, chodzenia po drzewach i wiele innych ciekawych zajęć, aby przygotować nas do działań militarnych. Dzięki temu odżyłem i zacząłem inaczej patrzeć na świat, wiedziałem, że jestem potrzebny, dzięki mnie może ktoś spokojnie spać. Jednym słowem miałem bardzo mocne szkolenie z przygodami takimi, o jakich każde dziecko marzy, aby być dobrym żołnierzem. Spełniło mi się te marzenie, wiem, że jestem dobrze wyszkolony i przegotowany do różnego rodzaju działań w różnym klimacie.
W czasie szkolenia w szkole wojskowej mogłem dać radość innym osobom, zacząłem oddawać krew honorowo. I też zarejestrować się do oddania szpiku kostnego może kiedyś pomogę komuś. Oprócz tego wiedziałem, czego nadal pragnę bardziej mi się ukierunkowały marzenia.
Zacząłem obserwować świat z innego pryzmatu, bolało mnie nieszczęście dzieci i to, że nie maja nikogo.
Zaczęło się to jak byliśmy zaproszeni do domu dziecka na pokaz i do pomocy w sprzątaniu. I wtedy odczułem w sercu ten smutek i żal, że te dzieci są same bez nikogo. Udało mi się porozumieć z dowódcą, że ja chce na stałe tam w ośrodku pomagać przy różnych pracach porządkowych. Przez to zacząłem się bawić razem z dziećmi w różne zabawy, coraz bardziej mi to sprawiało radość a zarazem smutek. Myślałem o zmianie szkoły i rozpoczęciu nauki w innym kierunku. Chciałem na stałe pracować w tym ośrodku, aby pomagać dzieciom i dawać im radość, szczęście, którego nie doznały. Zabawy były przeróżne, często oglądaliśmy bajki i potem robiliśmy konkursy, kto lepiej pamieta szczegóły.
Żadne słowo czy zdanie napisane nigdy nie opowie tego, co człowiek czuje, gdy się bawi z dzieckiem, choć sam kiedyś był dzieckiem. Nadal każdy chciałby, aby jego marzenia się spełniały. Ja wiem, że jestem taki sam jak każde dziecko i się nie wstydzę tego napisać, wiem, czego dziecko potrzebuje i czego pragnie. Po prostu trzeba zrozumieć język dziecka i być takim jak dzieci. Wtedy jesteśmy w stanie dać tyle miłości i uczucia, bo dziecko wie, że ma do czynienia z taką osobą jak ono same. Dzieci to czują, jacy jesteśmy, i dlatego ja uwielbiam zabawy z dziećmi i wiem, jakie marzenia mają, bo sam kiedyś byłem dzieckiem. (Dlatego jestem zwariowany i dzieki temu dzieci mnie lubią a znajomi żartują, że powinienem pracować w przedszkolu)
Po szkole wojskowej trafiłem do pracy w Żaganiu i nadal tu pracuję.
Jestem szczęśliwy, ale nie do końca, bo jednak brakuje nam w małżeństwie dzieci abym móc razem z dzieckiem spełniać jego i swoje marzenia. Myślałem, że jak będę z żona to koniec problemów. Ale nadal życie nas nie oszczędza, spoglądam w gwiazdy i zadaje sobie pytanie, dlaczego ja? Gdy jestem w Poznaniu jadę na groby dziadka i babci i rozmawiamy tak wiele mam im do powiedzenia i pokazania, jaki jestem. Babcia bardzo chciała być na moim weselu nie udało się. Ale wiem, że zawsze jest obok mnie i mi pomoże. Dlaczego nie mamy dzieci ja tak bardzo kocham żonę i taka dobrą będzie matka? Co mamy zrobić? Tak bardzo pragnę być z moim bobaskiem pokazać jemu inny świat nie taki jak ja miałem. Gdzie jesteś mój kochany bobasku.
Wiem, jacy są ludzie każdy dąży do pieniędzy i lepszego życia a ja bardzo chciałbym się przenieś w krainę baśni i tam pozostać do końca z moim bobaskiem.
Wiele można byłoby napisać i słowa wymyślać, ale jednego nie da się oszukać to, że każdy jest dzieckiem i nie zatracajmy tak pięknego daru, jaki mamy w sobie. Jest to wielka miłość do naszych pociech

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika admin

Re: Nie zmieniajmy się

Asterix! Dziekuję, tego było mi trzeba. Działasz oczyszczająco.

Portret użytkownika Gosiek

Re: Nie zmieniajmy się

Asteriksie ..dziekuję . Przypomiałeś mi fragment pewnej ksiązki "Jeżeli ktos ma władzę marzyć o tak pieknych rzeczach ,może oczekiwać ,że jego zycie będzie piekne" Spełnienia marzeń ... bo dzięki nim swiat wokół stanie się lepszy . Pozdrawiam

Portret użytkownika Anitusia

Re: Nie zmieniajmy się

Rozkleiłam się totalnie

mama Mateusza

Portret użytkownika amillo

Re: Nie zmieniajmy się

Brak mi słów, żeby to skomentować - tylko łza wzruszenia kręci się w moim oku.

Portret użytkownika admin

Re: Nie zmieniajmy się

Asterixsiku Ty wiesz jak jest ! Wiem co to onuca i takie tam wojskowe gadżety ale wiem tez ,ze i Nam słoneczko zaswieci ! Doczekamy się dnia , ze bedziemy tulic nasze dzieci .A Tobie to sie należą najmniej trojaczki .Pieknie napisane ! Podzieliłeś się Samym Sobą - doceniam to bardzo ! i Zycze wszystkiego dobrego .gosiaj69

Portret użytkownika Coco

Re: Nie zmieniajmy się

Bardzo poruszyła ,mnie Twoja historia. Dziękuję ci za Twoje słowa. Musicie być z Żonką fajnym małżeństwem! Życzę Wam.....bocianowego. Ilonka

Portret użytkownika Aki

Re: Nie zmieniajmy się

Asterix jesteś szczerym, dobrym, pełnym marzeń i wiary czlowiekiem. Wzruszyła mnie Twoja historia, nawet...do łez. Ja też miałam takiego dziadka i brakuje mi go bardzo.

Ika

Portret użytkownika beemka1

Re: Nie zmieniajmy się

Asterix,
Nie jestem jakąś płaczliwą babą, ale tym listem mnie wzruszyłeś i beczę w monitor. Życzę Ci ..., wiesz czego:-)

Beemka i Calineczka Marysia ur. 30.05.2004 plus Zosia ur. 10.06.2006
http://foto.onet.pl/albumy/album.html?id=42439&k=6&q=beemka1&nxt=0

Portret użytkownika siwaczka

Re: Nie zmieniajmy się

Asteriksie ... Ty szczęśliwy marzycielu. Czerpałeś radość ze swojego życia, mimo, że jak pisałeś, nie było łatwe. Życie jest trudne, ale wszyscy jednak pragniemy żyć. Nie wszyscy jednak z tą samą radością.
Dla jednych palenie w piecu to niesienie dla najbliższych ciepła, ale dla innych beznadziejne i brudne zajęcie. Dla jednych niepłodność jest drogowskazem na skrzyżowaniu życia, a dla innych rondem, bez możliwości skręcenia. Jesteśmy chwilą w tym życiu, a Ty potrafisz ją wykorzystać. Może dlatego, że jesteś "dzieckiem" .... Asteriksie, ale jak zostaniesz Ojcem, to musisz trochę dorosnąć.
Pozdrawiam Twoją żonę ... Agusiu, masz Ty kochana z nim trzy światy ...

... a ja tańczyć chcę ...

Portret użytkownika Ewka

Re: Nie zmieniajmy się

To naprawdę piekne co napisałeś. Ale zmieniajmy się, na lepsze. Ja staram się każdego dnia być lepsza, bo był czas, kiedy byłam zła. Zła, bo ...to co Ty, to co wiele z nas.
Życzę Ci, żebyś szybko mógł przystapić do realizacji swoich marzeń. Niech Twoje dziecko szybko do Ciebie (Was) przyjdzie, bo szkoda każdego dnia, bez takich rodziców.

Ewka

Portret użytkownika malgosik

Re: Nie zmieniajmy się

asterksie, ago,
dzieki za ten prezent. daliscie naprawde kawalek siebie...
oby wasze marzenia sie spelnily szybciutko.

malgosik- mama
NIKI ( 11. 2002) i
TUSI (11. 2007)

Portret użytkownika admin

Re: Nie zmieniajmy się

asterixie, kochany!!!! Dzięki serdeczne...chyba każdy chce zachować kraj dzieciństwa i bajek, tylko nie każdy umie się tak otwarcie do tego przyznać,że tak bardzo mu tego brakuje... "bo się śmiać będą, bo to niepoważnie wygląda, przecież nie możemy być tacy dziecinni..." A, cholera jasna, właśnie, że możemy...hurrrra! I własnie że, kurde, pójdę na tego Harry Poterra. Tylko prosze Cie asterixie nie dorastaj tak prędko i tak trzymaj. I co z tymi manewrami, Panie Generale?

Portret użytkownika Agusia

Re: Nie zmieniajmy się

Asteriksie kochany!!!
No nie, jak Ty mi przypominasz mojego ukochanego męża, Tomka!!! Że też są na świecie inni tacy faceci!!! Wiesz co, pisz pamiętnik! I zachowaj go dla swoich dzieci (których Ci serdecznie życzę, Ty wiesz jak bardzo - tak samo jak sobie i Tomkowi!). To Twoje pisanie to prawdziwy skarb, naprawdę! Ja też zacznę chyba coś tu pisać, ale to chyba na razie będzie okropnie smutne, więc chyba nie warto.... Pozdrawiam Cię cieplutko!

Agusia
NAJSZCZĘŚLIWSZA NA ŚWIECIE MAMUSIA WERONIKI I MARTY
moje skarby

Portret użytkownika asteriks

Re: Nie zmieniajmy się

Każdy ma coś w sobie i Ty tez umiesz pisac a pamietnik to juz pisze dla dziecka
dziękuje Tobie za słowa jakie kierujesz do mnie
pozdrawiam Was mocno pa

Agusia Zbyszek z Szymonikiem i Zuzią

Portret użytkownika asteriks

Re: Nie zmieniajmy się

to pisanie to ja i każdy ma w sobie dar pisania i miłości
pozdrawiam

Agusia Zbyszek z Szymonikiem i Zuzią

Portret użytkownika asteriks

Re: Nie zmieniajmy się

Dziekuje serdecznie.Pisanie tego artykułu troche mnie bolało bo wspomnienia są bolesne. Ale ja taki jestem dziś ból jutro radość.

Agusia Zbyszek z Szymonikiem i Zuzią

Portret użytkownika Iwona

Re: Nie zmieniajmy się

Asterix, po prostu jesteś WIELKI!!!!
dziękuję za to co napisałeś
jejku niech ta NOWA RODZINA się jak najszybciej powiększy.
Z całego serca Wam (Tobie i Agusi) życzę.

Iwona

Portret użytkownika aleksandra3

Re: Nie zmieniajmy się

Drogi Asterixie!

Pamiętasz - spotkaliśmy się pierwszy raz na Forum w Dziale "jestem tu nowa/nowy". Dlatego, kiedy zobaczyłam Twoją opowieść, wiedziałam, że nie mogę po jej przeczytaniu - nie odpowiedzieć na nią.

Z całego serca życzę Tobie i Twojej Żonie aby Wasze dalsze życie było takie jakie sobie obydwoje razem wymarzyliście. Żeby było jak w Bajce, ale nie w fantazji tylko naprawdę. I żeby czekał tam na Was Ten Nacudowniejszy Prezent...

Bowiem na to bardzo zasługujecie...

aleksandra3

Portret użytkownika atropina

Re: Nie zmieniajmy się

miałam już w tym miesiącu więcej nie ryczeć!!!, nie ładnie, oj nie ładnie ;o)
podziwiam Twoją odwagę asterixie!!!

atropina&invitrowa pinia, która okazała się Jonatanem

Portret użytkownika natabocian

Re: Nie zmieniajmy się

Asteriksie - bardzo mnie wzruszyła Twoja historia! Dziękuję, że się z nami podzieliłeś swoim życiem. I cieszę się, że już niedługo całą swoją miłoć będziesz mógł przelać na Maleństw - tylko nie zapomnij i Agusi :)

Karolka, Monika i Krzyś - trójka rozbójników :) :) :)

Portret użytkownika Zosia

Re: Nie zmieniajmy się

Ja też się poryczałam... Jesteś wspaniałym człowiekiem, szkoda, że tak mało jest na świecie ludzi tak wrażliwych... Życzę spełnienia marzeń - jak się bardzo chce to podobno sie spełniają.

Zosia - mama Jasieńka

Portret użytkownika admin

Re: Nie zmieniajmy się

dlaczego ? a jak byś myśię zmienili to było by lepiej !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!