Dziecko ze szkła. In vitro – moja droga do szczęścia

Temat: 
Wiadomości ze świata, prasy itp.

dziecko ze szkła - okładka O niepłodności powiedziano dotąd bardzo wiele słów, ale jeszcze więcej jest słów, których nigdy nie wypowiedziano. Co czuje dwoje ludzi, kiedy znów widzi jedną kreskę na ciążowym teście? Co czują niepłodni kobieta i mężczyzna, kiedy kolejni dumni rodzice z radością prezentują pyzatego potomka lub wypięty w oczekiwaniu ciążowy brzuch? Jak odnaleźć się w zawodowej zawierusze, gdy nasze myśli uparcie powracają do wziętego rano kolejnego leku, który ma przynieść nam upragnioną możliwość zajścia w ciążę?
Odpowiedzi na te pytania powinny być przypominane nieustająco, choć część emocji i uczuć nigdy nie zostanie zwerbalizowana, bo często cierpienie płynące z odczuwania niezamierzonej bezdzietności wymyka się wszelkim słowom.
Tym bardziej jednak warto próbować o tym mówić, szukać określeń, wychodzić poza swoją samotność w chorobie, aby znaleźć zewnętrzne zrozumienie i wsparcie, a czasem po prostu móc wykrzyczeć swój gniew, sprzeciw i targające nami uczucia.

Dagmara Weinkiper Halsing mówi w swojej książce zarówno o momentach radości towarzyszących walce o dziecko, jak i o momentach smutku, zagubienia, złości wobec losu. Nie przemilcza trudnych dylematów ani niedogodności związanych z leczeniem, mówi otwarcie o nadziei i chwilach jej utraty, o pomocy zewnętrznej i o momentach, w których tej pomocy brakowało lub nie była taka, jakiej autorka oczekiwała.
Ale przede wszystkim odpowiada z całą mocą na najczęściej podnoszony w polskiej debacie publicznej zarzut, iż leczenie niepłodności metodą in vitro jest niegodne, wynika z egoizmu dwojga ludzi i odbiera jednostce ludzkiej prawo do poczęcia się w "akcie małżeńskim obojga rodziców".
Tak, to prawda: dzieci rodzące się w wyniku zapłodnienia in vitro, inseminacji lub leczenia wspomaganego nie poczynają się w romantycznych okolicznościach przyrody, nie towarzyszy temu śpiew słowików ani otwarta butelka szampana.
Rodzą się jednak z miłości, w miłości i dzięki miłości, która znosi dzielnie trudy leczenia i związane z nim cierpienie. Poczynają się dzięki cierpliwej i niewzruszonej determinacji swoich rodziców oraz ich gotowości do poświęcenia. Stoją za nimi nie tylko nauka i medycyna, ale przede wszystkim otwarte serca ludzi, którzy zdecydowali się przejść przez obciążające leczenie, aby móc zostać rodzicami.
Fragmenty książki opisujące wzajemne uczucie rodziców Lilly, Noela i Leona są najlepszymi dowodami na powyższe i tego głosu nie wolno lekceważyć, powinien być słyszalny wszędzie.
Mówi on właśnie o godności dwojga ludzi, którzy mimo przeciwności losu i własnych organizmów nie poddają się i tworzą rodzinę. Najpierw tę małą, dwuosobową, a potem powiększaną o kolejne dzieci.
To ważne, aby mówić o tym głośno dziś, kiedy usiłuje się nas w Polsce przekonać, że tym, co decyduje o godności małego człowieka i nas samych, jest geografia poczęcia.
To nieprawda: nie byłoby in vitro gdyby nie miłość do dziecka, które jest kochane i wyczekiwane jeszcze jako myśl, marzenie, a potem otaczane lękliwą troską od pierwszej komórki, pierwszej próby ciążowej, pierwszego USG.
Nie byłoby naszych dzieci, gdyby nie nasza, rodziców, miłość, wspieranie się w chorobie, stanie za sobą murem i umacnianie rodziny.
Cieszę się, że autorka tej książki chce opowiedzieć swoim dzieciom historię ich przyjścia na świat, i czuje z tego powodu dumę. Mam nadzieję, że czytelnicy "Dziecka ze szkła" podzielą z nią to uczucie, bo miłość nigdy nie powinna być powodem do wstydu.

Anna Krawczak
wiceprzewodnicząca Stowarzyszenia na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”

Książka została objęta patronatem przez Stowarzyszenie na Rzecz Leczenia Niepłodności i Wspierania Adopcji „Nasz Bocian”.
Fragmenty książki można przeczytać w e-czytelni wydawcy: Dagmara Weinkiper-Hälsing „Dziecko ze szkła. In vitro – moja droga do szczęścia”.

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (3 votes)

Odpowiedzi

Portret użytkownika Zbiszek

ksiazka Dagmary :-)

Nie moge sie doczekac wydania.... Dagmara jestes wielka ;) mam nadzieje,ze przeczytaja i przeciwnicy....ja tez bede promowac....

Portret użytkownika tindra-tuva

Dziekuje

Serdeczne dzieki Zbiszek. Rowniez mam taka nadzieje. "Syty glodnego nie zrozumie" wazne zeby chociaz zszedl mu z drogi. Ta droga i tak nie jest latwa...Pozdrawiam goraco, dziekuje za pelne ciepla slowa.

Portret użytkownika Nikola691

Dziekuje

Zamówiłam książkę odebrałam ją z poczty w sobotę i idąc z niej ją czytałam, siedząc na ławce nadal czytałam, w domu nadal czytałam. A w niedzielę podczas wyjazdu w rodzinne strony przeczytałam całą. Gratuluję i dziękuję za autograf.