Autor:

drinidrutahispothaphewunuclochicloshisehobeshithocluthibrudr

Data publikacji:

13.12.2009

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

wieści z Niemiec

Rozmawiałam z M. Przetrzepali wszystkie części i okazało się, że bezpośredniej winy M. nie ma, natomiast mają do Niego pretensje o to, że nie przeprowadzał konserwacji sprzętu na bieżąco. I generalnie wkurzyli się, że przyjechał zamiast zadzwonić do nich i czekać na ich decyzję Rolling Eyes
Z jednej strony cieszę się, że okazało się, że M nie zrobił niczego złego, z drugiej jestem wściekła i najchętniej wygarnęłabym tym idiotom co myślę Evil or Very Mad
Oni, mądrale, mają do dyspozycji cały dział informatyczny, mają do dyspozycji cały magazyn z częściami, ludzi do pracy, a i tak wszystko, co robią trwa koszmarnie długo i ze wszystkim jest problem. Jak się popatrzy na ich stronę internetową, ma się wrażenie, że została zrobiona 20 lat temu przez studenta 1 roku informatyki Confused
M. jest w swojej firmie sam. Oprócz obowiązków informatyka w biurze ma jeszcze \\"do obskoczenia\\" kilka miejsc w promieniu 200 kilometrów, gdzie zajmuje się łącznością i sprzętem, oprócz tego zajmuje się przetargami i częściowo transportem. Więc ja się pytam KIEDY On ma znaleźć czas na to żeby co jakiś czas rozebrać sprzęt i sprawdzić czy przypadkiem jakaś część nie jest zużyta? Poza tym o każdą pierdołę, o każdą część musi prosić w centrali w Niemczech, potem musi czekać aż łaskawie podejmą decyzję, czy ta część jest naprawdę potrzebna (a skąd oni wiedzą będąc TAM co jest a co nie jest potrzebne TUTAJ?!) i potem znowu czekać aż Mu łaskawie część przyślą. Nie mówiąc już o tym, że pracuje w tej firmie 10 dopiero miesięcy!
I zamiast, kurczaki, docenić, że szybko zareagował, że poświęcił swój wolny czas, że nie dopuścił do opóźnień w pracy, to jeszcze po Nim jadą jak po łysej kobyle Evil or Very Mad No szlag mnie trafi kiedyś!
Mam tylko nadzieję, że szef polski zareaguje inaczej.
A poza tym muszę jak najszybciej wyprowadzić się z tego osiedla Sad Nie mam już siły na oglądanie mojego byłego męża spacerującego z wózkiem i patrzącego na mnie z góry Crying or Very sad
No, to się wygadałam.

Komentarze

  • avatar
    anula70

    13/12/2009 - 14:12

    kurcze to niedosc ze nie olal sprawy tylko sam dobrowolnie chcial sprawdzic i wyjasnic to maja pretensje. brak slow-bo trzeba by bylo duzo poklnac.
    a byly niech sie wypcha-juz niedlugo ty popatrzysz na niego z gory.bedziesz miala 2 cudownych chlopcow i jeszcze madrych.zeby sie czsem nie zdziwil bo jak bedzie tak chodzil z uniesiona glowa to moze sie potchnac na jakiejsc nierownosci.mialam kiedys taka ,,nowobogacka sasiadke,ktora pod blokiem chodzila z glowa w gorze-dopuki nie wyryla jaka dlga na drucie wystajacym z chodnika od tego czsu w glowce sie poprostowalo i nawet z sasiadami rozmawiala jak dawniej. ludzie sa straszni.

  • funda

    13/12/2009 - 14:12

    Anula, ale mój były ma SWOJE, RODZONE dziecko I doskonale wie, że ja nigdy tego mieć nie będę, chociaż chcę najbardziej na świecie I niestety, Młodzi mogą być sobie ideałami chodzącymi, ale to nigdy nie będą MOJE dzieci

  • avatar
    anula70

    13/12/2009 - 18:12

    moje nie znaczy z ,,krwii i kosci,, . beda i juz sa.i beda miec szczescie miec taka matke i dobrego aniola jak ty,kolo siebie. juz maja.i co z tego ze niektorzy maja rodzone dzieci? jak nawet im milosci nie umieja dac.
    od dzis ta minka zamienia sie na:). nie mozemy zapeszac bo moze wlasnie w tym tygodniu sie wszystko wyjasni. tyle zlego juz bylo ze chyba wyczerpalas juz limit.koniec teraz tylko dobre moze byc. tule cie mocno.i ten tydzien musi byc dobry i dla ciebie i dla mnie i z koncem tygodnia usmiech ma nie schodzic nam z twarzy a strach i stres ma sobie isc w diably!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

  • waniliaka

    13/12/2009 - 22:12

    a coż za wózek on wozi?!

    wanilka szczęśliwa matka dwóch ludzików


    http://wanilia39.blox.pl/html
  • waniliaka

    13/12/2009 - 22:12

    a propos - facet w zasadzie nigdy (no chyba, że zrobi badania ) nie może być peny czy to jego dziecko!! oooo

    wanilka szczęśliwa matka dwóch ludzików


    http://wanilia39.blox.pl/html
  • funda

    14/12/2009 - 05:12

    Wanilko, on wozi wózek ze swoim dzieckiem, które mu się urodziło jakoś pod koniec wakacji...
    Anula, mimo wszystko nie ma porównania między dzieckiem WŁASNYM, z krwi i kości, a dzieckiem CUDZYM. Sama przecież wiesz, że bycia w ciąży, urodzenia dziecka NIC nie zastąpi! Gdyby nie było różnicy przecież nie starałabyś się o SWOJE dziecko, prawda? Masz swojego Bąbelka. Naprawdę uważasz, że gdyby to dziecko urodziła Twojemu mężowi inna kobieta, czułabyś się z tym dobrze? Potrafiłabyś uznać, że jest TWOJE? Nie ma takiej opcji. Mimo największej miłości dzieci M są Jego i Jego byłej żony, nie moje. Tego nic nie zmieni

  • avatar
    anula70

    14/12/2009 - 11:12

    fundus. ja gdybym nie zaszla w ciaze -adoptowalabym.przez ten czas starania sie pprzemyslelismy z M wszystko.nie jestem tak silna psychicznie by zniesc wszystkie te badania by szukac przyczyny i pozniejsze ewentualne leczenia. podziwiam kobiety ktore przez to przechodza.ja wiem ze nie potrafilabym.ale potrzeba kochania dziecka byla tak silna ze nie gralo roli czy urodze czy adoptuje.wiem z tak samo bym kochala. nie podjelam takiej decyzji bo udalo sie zajsc w ciaze.napewno cudowne uczucie miec bobasa w brzuszku i czuc go.ale cale macierzynstow nabiera predkosci potem.i tu trzeba poswiecic siebie by dac cala milosc. ja mam taka wizje i tak pojmuje bycie matka.
    ale to niewazne.najwazniejsze ze kochasz te dzieci one ciebie.

  • funda

    14/12/2009 - 18:12

    Anula, tylko że dziecko adoptowane byłoby Twoje formalnie i emocjonalnie, mieszkałoby z Tobą, itd. I nie byłoby to dziecko Twojego męża i innej kobiety! To naprawdę ogromna różnica! Czy wyobrażasz sobie nie być z TWOIM dzieckiem w dniu jego urodzin?????? To jak te Dzieci mogą być moje, skoro ja NIE MAM PRAWA nawet złożyć życzeń?!!! Te Dzieci mają już matkę, nie mnie I to ONA jest dzisiaj z Nimi, a nie ja