dziesiec dlugich lat......

Temat: 
Ciąża po latach walki

Nasze historie
Witam, moja historia jest dluga tak jak dluga byla droga do szczescia...... wszystko zaczelo sie w 2000 r , szczescia nie bylo konca poniewaz bylam w ciazy, niestety okazalo sie ze ciaza jest pozamaciczna... szok, lzy i najgorsza byla diagnoza jajowod usuniety a drugi uszkodzony :(

wiec szansa na ciaze byla zerowa..... jedyna szansa to INVITRO zaczelam szukac informacji na ten temat ... nie bylo jej tak wiele jak teraz... nie bylo rozglosu na ten temat... klinik bylo niewiele -kilka w kraju.... ale gdziekolwiek nie szukalam inforacji trafialam na klinike NOVUM mieszkam na poludniu kraju i odleglosc przerazila mnie co bylo wielkim bledem.... ....brak doswiadczenia i wiedzy spowodowala ze wybralam klinike w krakowie ... po trzech latach i po kilku probach invitro mimo mlodego wieku (mialam wowczas28 lat) pieknych moich komorkach i pieknych plemnikach meza nic nie osagnelismy...... przenieslismy sie do Katowic i tam badania,zabiegi, badania , kolejne nieudane proby i brak odpowiedzi na pytanie dlaczego ???
Po kolejnych probach (a bylo ich wszystkich 10!!!!!!!) zdecydowalismy sie na przerwe... koniec lekarzy, klinik, badan etc....
podswiadomie godzilismy sie z losem ze nie dane nam zostac rodzicami...
Ale po dwoch latach przerwy przyszla chwila zadumy... ze to ostatni dzwonek...ostatnia szansa... wiele wiecej doswiadczenia i wiedzy niz na poczatku drogi skierowaly mnie do NOVUM ...
I zaczelo sie... jednak lekarze nie ukrywali ze szanse sa mniejsze niz w 2001 r ... w klinice NOVUM
zajela sie mna w pelni profesjonalna zaloga lekarzy... tak zaloga, poniewaz nie jeden lekarz a Cala klinika byla zaangazowana w prace nad moim problemem..... doglebnie wczytano sie w moje wyniki..zadne badanie nie uszlo uwadze lekarzy ... pelna wspolpraca miedzy lekarzami...zadnego pospiechu... wszystko przemyslane...zadne innowacje nie zostaly pominiete... i w koncu podejscie do invitro.... UDANE... jestem w siodmym miesiacu ciazy wszystko wskazuje na to ze juz za trzy miesiace bedziemy szczesliwymi rodzicam.... nasza klinika NOVUM caly czas otacza nas profesjonalna opieka i czuje ze caly czas sa z nami :)

4
Twoja ocena: Brak Średnia: 4 (5 głosów )

Odpowiedzi

Portret użytkownika agniesiajod

witaj serdecznie

podziwiam Ciebie za tyle siły, tak czytałam i myślałam ile przeszłaś...ale jak mocno musialas wierzyc.... dałaś mi siłę. chcialabym zapytać co obecnie slychać u Ciebie..jak Twoje szczęście?
pozdrawiam gorąco

Portret użytkownika becik_4

Witam gratuluję serdecznie ja

Witam gratuluję serdecznie ja z mężem staram sie dopiero albo już prawie dwa lata i podziwiam cię za to że podjęłaś tyle prób :) mam nadzieje że twoje szczęście się spełniło

Portret użytkownika alina1978

powraca nadzieja!!

Witam , na pocztku chcialam powiedziec ze gratuluje i bardzo sie ciesze ze Wam sie udalo wkońcu, nadzieja powraca jak czyta sie takie historie, moja jest podobna , jajowody uszkodzone, zerowe szanse na naturalne zapłosnienie, mam za sobą pięć nieudanych zapłodnień in-vitro, i wlasnie doszłam do wniosku że potrzebuje przerwy, mam nadzieje że i nam się uda. pozdrawiam Alutka

Portret użytkownika katka81

Witam :)

Jestem tu nowa i pierwszy raz odwazylam sie cos napisac,bo do tej pory tylko czytalam.Mieszkam obecnie w UK. Moja historia zaczela sie w 2008 roku kiedy zaszlam w ciaze,ktora okazala sie pozamaciczna i oczywiscie jajowod zostal usuniety.Podczas laparoskopii zbadano drugi,ktory byl drozny. Pol roku pozniej zaszlam w kolejna ciazy i znow pozamaciczna. Stracilam drugi jajowod:( i szanse na ciaze naturalna. W 2010 zaczelismy starania do in vitro i tak w maju 2011 pierwsza proba z 7 jajeczek 5 pieknie zaplodnionych,ale transfer jednego bez powodzenia. Drugie podejscie z dwoch mrozaczkow,nieudane. Teraz jestem w trakcie trzeciej proby,tym razem mialam zaplodnione 2 sredniej jakosci blastocysty jestem w 11dt,ale wczoraj dostalam okres i wielka rozpacz,ze znow nic pewnie nie bedzie. Zastanawiam sie czy to wszystko ma sens i czy dam dalej rade,ale czytajac takie historie jak Twoje irra11 czlowiek podnosi sie na duchu i ma odwage dalej walczyc i mam zawsze nadzieje,ze z pozytywnym skutkiem. :)

Portret użytkownika CAPTCHA

Witajcie Moja historia też

Witajcie
Moja historia też jest bardzo długa i mozolna przeszłam 3 programy 4 transfery 4 inseminacje i jedna ciąża naturalna poroniona w 7 tyg .Po 10 latach walki przyszły na swiat blizniaki chłopiec i dziewczynka urodzone w 35 tyg w 10 punktach . Czasami tez już zwątpiłam że kiedy kolwiek zostanę mamą ale nie poddawałam się ciągle walczyłam a teraz jestem najszczęśliwszą osobą na świecie jest ciężko ale wszystko da się wytrzymać .Trzymam kciuki moje motto nie poddawajcie się walczcie do końca sił ,a wasza cierpliwośc zostanie wynagrodzona .

15.11.12- ET 2 SZKRABIKÓW
STAŁ SIE CUD 2 SZKRABIKI ZOSTAŁY Z MAMUSIĄ
31 DPT WIDZIAŁAM 2 SERDUSZKA

TP 8.08.12

Portret użytkownika Magnolia26

Witam, cieszę, że Tobie się

Witam, cieszę, że Tobie się udało :)to daje mi nadzieję
moje starania o dziecko też trwają już 10 lat. W sierpniu będziemy z mężem obchodzić 10 rocznicę ślubu. Miałam już kilka, kilkanaście inseminacji, jajowody drożne, męża wyniki są dobre, tzn. do inseminacji lekarze zawsze mówili że nasienie jest bardzo dobre... i nic nigdy nie wydarzyło się przez te 10 lat, czasami myślę że taka się po prostu urodziłam i tyle, ale jak z tym żyć!!! jesteśmy z mężem na tym etapie że mówimy sobie że może już nigdy nie będziemy mieć dziecka, że trzeba się z tym pogodzić, ale to nie jest takie łatwe, wiem, że sie oszukujemy, przecież co miesiąc ja mam nadzieję, że może teraz się uda, mam wrażenie że żyję w takim zawieszeniu, w ciągłym oczekiwaniu na cud...

"Cokolwiek możesz zrobić lub marzysz o tym, że możesz, zacznij to robić. Śmiałość zawiera w sobie geniusz, magię i siłę". Goethe

Portret użytkownika BETI1978

nowa

Witam,
w koncu odwazylam sie napisac walcze juz w sumie 7lat mialam wszystko co mozliwe az w koncu doszlam do in vitro i tez nic mialam w sumie 7 razy.
czytam u ciebie ze tez mialas 5razy i nic, co u ciebie jest powodem, czy mialas w tej samej klinice zawsze i czy to byly 5 razy podejscia nowe czy z mrozakow.
bardzo prosze o info bo jestem zalamana i nie wiem czy znow podchodzic na zywca czy moge jeszcze przed cos zrobic co nie mialam.

pozdrawiam
BEATA

Portret użytkownika BETI1978

w koncu sie uda

A in vitro juz probowaliscie

pozdrawiam
BEATA

Portret użytkownika BETI1978

gratulacje

Super ciesze sie tez bym chciala blizniaki, a mialas szczepionki z krwi meza?

pozdrawiam
BEATA

Portret użytkownika BETI1978

w koncu musi sie udac

Witam,
tez jestem nowa mialam trzy programy w sumie z mrozakami 7prob i klapa nie zagniezdzaja mi sie zarodki,a sa takie piekne tez mam ten sam problem, czekam czekam i okres masakra.
mialas moze szczepionki z krwi meza?

pozdrawiam
BEATA