Autor:

sina

Data publikacji:

20.05.2011

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Spostrzeżenia Matki Polki

Spostrzeżenie pierwsze - wiosna

Nie da się nie zauważyć, że wiosna przyszła pełną parą. W zasadzie przyszło lato. Drzewa przed moimi oknami zazieleniły się całkowicie a ja nawet nie wiem kiedy. Kwiaty kwitną, bzy pachną. Ptaki uprawiają trele. Po prostu cudnie. Nawet udręczona codzienną rutyną matka Polka łapie się na tym, że morda sama się śmieje. Miło patrzeć jak wszystko zaczyna się rozwijać.

Spostrzeżenie drugie - obowiązki domowe

Dokładnie wczoraj minęło szesnaście miesięcy od narodzin Dziedzica. Mnóstwo to czasu na to by ów Dziedzic zamienił się w cwanego, mądrego chłopca ale i odpowiednia ilość dni by Matka Polka też stała się cwaną bestią. Bacznie obserwować i wyciągać wnioski. To najważniejsze motto. I tym sposobem doszłam do perfekcji w organizowaniu życia domowego. To znaczy w organizacji wszystkiego co do życia potrzebne. Bo nie oszukujmy się - cały sztab dowodzący - to Matka Polka. Przynajmniej w moim gospodarstwie domowym. Należy pamiętać o wszystkim. Od trzech kropli witaminy D dnia każdego zaczynając po całą resztę (której nie sposób wypisać). Zatem aby nie zwariować doszczętnie, aby zabukować jak najwięcej czasu dla mnie, dla Dziedzica i dla męża, nauczyłam się być oszczędną w swoich obowiązkach.
Oczywiście obiad dla Dziedzica musi być. Sztukę tę opanowałam do perfekcji i zajmuje mi to dosłownie chwil kilka. Oczywiście zawdzięczam to synowi bo je absolutnie wszystko - jak odkurzacz. Jak jest obiad, to trzeba się rozeznać czy Dziedzic ma co na siebie włożyć. Na szczęście ma tyle wdzianek ile tylko dusza zapragnie. Zatem pranie można włączyć dopiero wówczas gdy kosz na brudną bieliznę przestaje się domykać. I wtedy piorę hurtowo. Używając oczywiście pralki automatycznej. A do wieszania prania używając męża. Przecież moje wątłe ramiona i plecy są takie poturbowane po całym dniu ;)
Odkurzanie. Jak żyję nie znosiłam odkurzać. Czynność jakby niezbędna ale przeze mnie szczerze znienawidzona (w moim domu rodzinnym to był mój obowiązek). Co za tym robi matka Polka? Wmówiła ojcu Polakowi, że on jest w tym po prostu świetny. Idzie mu to po pierwsze dużo szybciej, po drugie dużo sprawniej. I ojciec Polak dumny i blady (w poczuci spełniania wielkiego obowiązku) odkurza za każdym razem kiedy to jest potrzebne.
Wycieranie kurzu. Hmmm. Czynność której nie znoszę równie mocno jak odkurzania. Ojciec Polak niestety nie dał sobie wmówić, że to jest Jego powołanie. Czy chce czy nie ta czynność należy do mnie. Jednak jak wspomniałam na początku ja cwana się stałam. Odkryłam ku mojej wielkiej uciesze, że kurz który rozkłada się równomiernie po całym mieszkaniu jest jakby niezauważalny. Jak w jednym miejscu zrobisz ślad szmatką to już przepadłaś. Wtedy trzeba wytrzeć pozostałe milion półek i kurzopłapek, które na tych półkach stoją. Wniosek - wycieraj kurze kiedy to jest absolutnie niezbędne. Nadgorliwość może uśmiercić. Kurz nie - przynajmniej u mnie bo nikt nie jest alergikiem ;)
Zmywanie. Jak ktoś lubi zmywać, to szacunek. Zwłaszcza w domu z małym dzieckiem. To niepojęte ile naczyń, łyżeczek i wszelkiej maści talerzy i misek zużywa dziecko. Efekt był taki, że po całym dniu mój dwukomorowy zlew kuchenny nie miał komór. Bo w obydwu sterczały wielkie stosy brudnych naczyń które to zaraz jak Dziedzic zasypiał matka Polka musiała zmywać. Poszłam więc po rozum do głowy. Kupiłam zmywarkę. O mój Boże! Proszę ozłoć człowieka, który wymyślił to urządzenie. Jest po prostu cudne. Włożyć naczynia i wyjąć czyste i suchutkie. Dla mnie osobiście to najlepszy sprzęt domowy w jaki kiedykolwiek zainwestowałam.

Pozostałe obowiązki domowe, które już nie są tak uciążliwe rozdzielamy spontanicznie. Śmieci wynosi ktokolwiek, zabawki Dziedzica sprząta ktokolwiek. Moje kwiaty podlewa ktokolwiek (dlatego ledwo żyją), okien nie myje nikt. Chyba, że teściowa jak przyjedzie. To jedyna zaleta jej pobytu :)

Spostrzeżenie trzecie - komunikacja damsko - męska:

Mężczyźni są z innej planety. Co za tym idzie inaczej pojmują czasoprzestrzeń niż kobiety. Z moich doświadczeń wynika, że proszenie, grożenie i wymuszanie nic nie daje. Co za tym zrobić by ojciec Polak kooperował z matka Polką? Wydawać proste, krótkie polecenia. Zrób to. Wynieś to. Koniec polecenia. Potem pochwalić za wykonanie zadania. Sprawić żeby miał poczucie, że bez Niego ja biedna matka Polka zginęłabym śmiercią marną. On jest zadowolony i ja jestem zadowolona. Oboje mamy poczucie współistnienia. Przy czym ja o tyle mam lepsze istnienie, że nie musiałam danej rzeczy wykonywać :)

Spostrzeżenie czwarte - jak trudno być rodzicem:

Dziedzic skończył szesnaście miesięcy. Jest bystry, cwany i przebiegły. Przy czym oczywiście bezbłędnie cudowny. Jak patrzy na mnie swoimi oczyma to czuję jak palec (którym właśnie kiwam zabraniając mu czegoś) po prostu więdnie. Jak nie dać się zwariować? Jak być dobrą matką? Taką w sam raz. Nie toksyczną, nie nadopiekuńczą, taką idealna. Staram się. Pracuję nad tym. Nie ukrywam, że czasem improwizuję. Czasem jestem na siebie zła, czasem jestem z siebie dumna. Efekty tej pracy zobaczę za jakiś czas. Jeśli mi się uda i Dziedzic wyrośnie na porządnego człowieka. Jedno, najważniejsze spostrzeżenie w tej kwestii, to być konsekwentnym. Czasem trzeba czegoś zabronić, czasem na coś pozwolić. W końcu to małe dziecko. I choć nie wie, że szuflada czy huśtawka stanowi realne zagrożenie, to jednak musi poznać świat. Musi się sam nauczyć wyciągać wnioski. Nie posiądzie tej sztuki jeśli wszędzie nie wejdzie, jeśli nie wsadzi swoich paluszków w każdą możliwą szparę, jeśli nie spróbuje jak smakuje piach w piaskownicy...

Spostrzeżenie piąte - życie seksualne ssaków po porodzie ;)

Ostatnio kilka dziewczyn napisało w swoich pamiętnikach, że nie poświęci seksu dla posiadania dziecka. No cóż. Jako weteranka, która w ciąży była sześć razy, muszę przyznać, że to w istocie jest pewne poświęcenie. Uprawianie seksu w celu prokreacji bywa nawet zabawne. Niestety gdy prokreacja nie daje efektu przez kilka lat staje się ciężką pracą. Tylko, że jest pewna różnica między poświęceniem a utraceniem czegoś na zawsze. Dopóki dwoje ludzi chce czegoś, to wszystko idzie osiągnąć. Po narodzinach Dziedzica musieliśmy się uczyć od początku, że seks służy głównie przyjemności. Gdy pierwszy raz po tym jak Dziedzic opuścił mój brzuch spotkaliśmy się w jednym łóżku w jednym czasie, zapytałam męża czy w domu jakiejś wódki nie ma. Wydawało mi się to tak komiczne, że aż nierealne. Łyk alkoholu zdziałał cuda ;). Okazało się po latach, że oto nagle my również możemy się po prostu kochać. Tak po prostu.
Jednym słowem uprawianie seksu w celu urodzenia dziecka jest męczące. Żadne to jednak poświęcenie, żadne wyrzeczenie. Po pewnym czasie wszystko normalnieje. Z tą tylko różnicą, że za ścianą obok śpi owoc tej trudnej pracy. No i kochanie się gdy obok śpi dziecko, to już inna para kaloszy. Równie wielka ;).
Bo dziecko ma jakiś czujnik. Zawsze wtedy gdy my coś zaplanujemy, to Dziedzic dokładnie ma inne plany niż my. I mimo, że normalnie zasypia koło dziewiątej wieczorem, to gdy zbliża się godzina zero senność naszego syna opuszcza. Ma wtedy jakiś przypływ pozaziemskiej energii. I po prostu nic nie może go zmęczyć. A nawet jak w końcu zaśnie, to się kręci i jęczy i wierci nieustannie. Powodując w nas raz po raz przeogromny stresik :). To tak jakby rodzice byli za ścianą! To nowy rodzaj wyzwania! I jakieś takie dziwne uczucie ;). Jednak seks jest do życia potrzebny tak jak i tlen. Zatem z ojcem Polakiem cały czas pracujemy nad perfekcją w planowaniu godziny zero. Najlepsze wyjście wymyślone dotychczas - wywieźć Dziedzica do dziadków. Wtedy cisza w domu. Wtedy można się delektować w spokoju i bez stresogennych pokrzykiwań syna :)

Spostrzeżenie szóste - ale się rozpisałam.

Człowiek ma tyle do powiedzenia, że jak już siądzie przed komputerem to wyciśnie z niego ostatnie soki :). Zatem kończę pozdrawiając wszystkie Matki Polki oraz wszystkie przyszłe Matki Polki. Życzę miłego dnia - buziaki :)

Komentarze

  • avatar
    Bobetka

    20/05/2011 - 10:05

    Co do obowiązków domowych, też skutecznie udało mi się wmówić męzowi kilka rzeczy. Tylko ja poszłam w tym tak daleko, że mój ślubny świecie wierzy, że obsługa zmywarki dla Blondynki, jest zbyt skomplikowana ....
    Zgadzam się też z oczywistą prawdą, że do fukcjonowania bez zakłóceń, mężczyzna potrzebuje najprostszych i najkrótszych z możliwych instrukcji. Chętnie skorzystam z gotowych rozwiązań w tym zakresie, może któraś ma gdzieś ściągawkę?
    Bycie matką nie jest prostą sprawą, szczególnie gdy w domu mieszka urodzony tester ...
    Życie seksualne .... hmmm .... mam z tym kłopocik .... czasami % pomagają .... Jednak POSTANOWIŁAM, nie mieć z tym problemu.

    Serdeczne pozdrowienia dla Matki Polki i Dziedzica od ... Matki Polki.

    Synku, nie mógłbyś być bardziej mój :love:

    :telefon: :domek: 01.2005

    W każdym z nas tkwi talent. Ważne by go dostrzec i w niego uwierzyć
  • kasik83

    20/05/2011 - 11:05

    Sina pięknie piszesz po polsku :-) I do tego niezwykle trafnie ! Mój syn ma o czternaście miesięcy więcej i tresuje mnie nadal jednak w inny sposób... Moja konsekwencja na widok kokieteryjnego spojrzenia, słów : " no ale mamo, posłuchaj mnie ", i wymyślnych mega kreatywnych powodów by osiągnąć swój cel dostaje cios prosto w splot słoneczny ! A mój mężczyzna numer dwa choć starszy od mężczyzny numer jeden o 29 lat często żyje w niewiedzy sowjego wieku :-) Powiem Ci, że kiedy nasz syn był mniejszy byliśmy bardziej zgodni w podejściu do wychowania naszego szkraba. Natomiast teraz coraz częściej się sprzeczamy i na nieszczęście przy uchu w postaci trzylatka :-) Mówi się, że male dziecko to mały kłopot, duże dziecko to duży. No i to racja święta. Ale kiedy syn śpi i my do niego dołączamy we dwoje to nie możemy się na niego napatrzeć, całujemy, wąchamy jak głupki po czym każde udaje się na swój przydzielony skrawek łózka. A jak się uda to i kawałek kołdry zostanie :-) Co do pożycia ... Niezaprzeczale jest to, że od pojawienia się dziecka na świecie jest ono inne. Ale wcale nie gorsze ... Po prostu inne. Ja Wam powiem, że dla mnie seks jest lepszy niż przed. I nawet nie myślę tu o samej fizjologii tylko o świadomości samej siebie. Mimo pewnych śladów pociążowych czyjęsię zdecydowanie bardziej seksowna i kobieca. Zostało mi ze 3 kg i mojemu W. to baaardzo odpowida !!! Ale zgadzam się z Tobą, że w przypadku starań to raczej orka jak równiez kochanie się przy śpiącym bobasie :-) Jednego muszę się jadnak nauczyć od Ciebie - uświadomienia mężowi ,że w pracach domowych jest tak samo dobry, jak nie lepszy niz ja. Tylko jak ja przetrwam rozwieszone pranie mojego męża ????

  • avatar
    Agatka

    20/05/2011 - 13:05

    Bardzo trafne podsumowanie! Twórcę zmywarki również ozłacam!!
    Udanej dalszej wiosny!!
    Pozdrawiam ;-)


    http://www.suwaczki.com/tickers/zpdoxqpk5iifc0l8.png
    http://agatkaboj.blogspot.com/
  • zwierzyna83

    20/05/2011 - 15:05

    Fantastyczne te Twoje spostrzeżenia!!! A ja się zastanawiałam jak inne kobitki to robią, że i w domu czysto i obiad na stole i dzieciak ogarnięty i w pracy sukcesy. I zawsze zazdrościłam tym Tytankom pracy... Ale od dziś już wiem jak to działa:) Ha!

  • Anonim

    20/05/2011 - 20:05

    sino Twoje spostrzeżenia są bardzo cenne,jako przyszła matka polka przeczytałam je z wielkim skupieniem i uwagą:)
    ps.jesteś nie tylko wspaniałą Matką Polką ale również świetną pisarką!!!!pozdrawiam :*

  • Venona

    21/05/2011 - 19:05

    Gratuluję! Też próbuję w ten sposób ogarniać całość. W zmywarce jestem równie zakochana (chociaż bobasom jeszcze wyparzam ich naczynka), aż mi moja mama kiedyś zwróciła uwagę, że zachowuję się, jakbym się nią co najmniej chwaliła. A ja po prostu chciałam wyrazić moje uwielbienie dla tego urządzenia. Co do pozostałych podpunktów: tak, tak, tak, a odkrycie na nowo, że istnieje coś takiego jak seks dla przyjemności było niczym postawienie stopy na Księżycu: TO JEDNAK MOŻLIWE!

  • avatar
    rybulenka

    22/05/2011 - 14:05

    jak zwykle wszystko w 100 % to prawda i rzeczywistość

    długie staranka
    2008-2009 wizyty w Novum
    PCOS
    nasienie m ok
    listopad 2009 II kreski :)lipec 2010 Bartuś
    kolejne starania od listopada 2011
    marzec 2012 II krechy:)
    7.11.2012 Adaś
  • avatar
    Tykrokylek

    23/05/2011 - 07:05

    I Ciebie też pozdrawiamy!!!
    I życzę Ci trochę popsucia tego "dziecięcego czujnika", bo czasami potrafi pokrzyżować tak plany, że nie wiadomo jak z tebo wybrnąć!

    Tygrysek i ...
    http://picasaweb.google.com/KwiatkowyTygrysek/Magda?authkey=Gv1sRgCOnSppWiprioHA#
    http://tykrokylek.blogspot.com/
  • netka

    23/05/2011 - 15:05

    Twórcy zmywarki też bym nagrodę Nobla dała...tak samo jak temu od pralki ;-)
    Kurz u nas też nie jest wrogiem...ale wymaga ścierania bo 5,5 latka na widok warstwy kurzu uruchamia swoje zdolności twórcze i rysuje paluchami zaburzając "warstewkę"...Co prawda czasem też sama pościera ale to raczej rzadko...
    A co do "godziny zero" to z dwójką to dopiero jest wyczyn ;-)...zwłaszcza jak jedno śpi w sypialni...U nas nawet nie ma opcji "sprzedania" obu Dziadkom na dłuższy czas w dzień...
    A wieczorem po całym dniu i czasem 2 pobudkach w nocy to zasypiam razem z nimi...
    Pozdrawiam i czekam na dalsze spostrzeżenia ;-)

    Dwoje Rozrabiaków :-)