Samotni Niepłodni w Polsce

Temat: 
Pytania Podstawowe, Przemyślenia, Opinie

Nasze historieKażdej jesieni obiecuję sobie, że nim przylecę na wiosnę bociany ja będę już w ciąży, a kiedy już bociany przylatuję – zaklinam rzeczywistość i przysięgam sobie, że nim odlecą ja będę w ciąży i tak minęło 10 lat czekania, a ja mam 34 lata i od dwóch lat staramy się z Mężem o powołanie na świat naszego ukochanego Maluszka. Od przeszło dwóch miesięcy w nasze starania zaangażowane zostały również Specjaliści z Klinki Leczenia Niepłodności, którzy razem z nami toczą walkę o nasze największe Szczęście.
Ktoś się zapyta, ktoś pomyśli, dlaczego tak późno? Ulegając stereotypom ktoś inny stwierdzi, że pewnie chciała najpierw zrobić karierę, a teraz się dziwi, że nie może zajść w ciąże.

Założenie Rodziny odkąd pamiętam zawsze było moją jedyną wymarzoną ścieżką kariery, w której awansem miała być liczna gromadka maluchów.
Niestety spotkałam na swojej drodze mężczyznę (pierwszy mąż), dla którego słowa takie jak „dziecko”, „rodzina” były synonimami „zniewolenia”, „uwiązania”. Zanim jednak zrozumiałam, że te skojarzenia są dla niego stałe i niezmienne, przekroczyłam wiek 30 lat.
Spotkając na drodze mojego obecnego Męża wiem, że czekałam tylko na niego, tego naprawdę jedynego.
A co z karierą zawodową???? Kariera pomogła mi właśnie przetrwać najgorsze chwile w trakcie i po rozpadzie mojego pierwszego małżeństwa. Ona w danej chwili pozwoliła mi przetrwać, marzyć dalej i wierzyć, że nie wszystko stracone.
Była też i czasami nadal pozostaje źródłem goryczy i męki, zwłaszcza od momentu kiedy została powiązaną z własną działalnością gospodarczą.
Mija właśnie 5 lat od kiedy stworzyłam z moim obecnym małżonkiem miejsce pracy dla nas i kliku innych osób.
Miejsce, które z jednej strony pokazało, że dla naszego Państwa (Rzeczpospolitej Polskiej) nie jestem już kobietą, a z drugiej umożliwiło mi w chwili obecnej spokój i możliwość odwiedzania Klinki zawsze wtedy kiedy jest taka potrzeba.
Nasz Ustawodawca pomyślał o ochronie tylko tych kobiet, których spotyka do niezwykle szczęście zajścia w ciążę, pomija jednak całkowicie kobiety, a w zasadzie pary, które latami toczą walkę o zostanie rodzicami, która ze względu na wysokie koszty tej walki nie mogą porzucić kariery zawodowej, przeciwnie muszą jeszcze bardziej się starać i koło się zamyka.
Do końca życia będę pamiętać, jak przeszło dwa lata temu rozpoczął się kryzys gospodarczy.
Brak kontraktów, nieopłacone faktury, zaległości w podatkach. Wszystko się rozpadało, a My z mężem staraliśmy się to wszystko poskładać w firmie i mieć dziecko. Pamiętaj jak przez wiele miesięcy nie pobieraliśmy wynagrodzenia, aby w pierwszej kolejności zapłacić pracownikom wynagrodzenie. W dobie największego kryzysu, nasza firma ani razu nie opóźniała się z wypłatą wynagrodzenia.
W tym czasie dwie moje pracownice spośród mojego 5 osobowego zespołu zaszły w ciążę. Zaciążyła również żona jednego z moich pracowników, co było równoznaczne z zaciążeniem ich obojga. Po ludzku szczęśliwe, z punktu widzenia biznesowego na nasze nieszczęście, żadna z moich pracownic nie poszła na zwolnienie lekarskie. Oczywistym również było, że z żadna z nich nie miała siły na pracę na 100% swoich możliwości. Pracownicy natomiast (łącznie z nami), którzy pozostawali bezdzietni, pracowali na zwiększonych obrotach, sami zrezygnowali z przysługujących ich premii, proponowali obniżenia im wynagrodzenia.
Pamiętam jak po 18 godzinach pracy, siedziałam nad dokumentami, jak leciały mi łzy. Jaką czułam niesprawiedliwość, że mój Kraj nie daje mi kobiecie nawet na chwilę wytchnienia, żebym mogła odpocząć, pomyśleć o swoim zdrowiu, pójść do lekarza. Marzyłam o tym, żeby chociaż Państwo odroczyło mi zapłacenie podatku.
Z mężem staraliśmy się jednak w każdym miesiącu wygospodarować czas aby starać się o dziecko. Po mimo morderczego tempa, robiliśmy badania, monitoring owulacji, testy owulacyjne, pilnowaliśmy właściwej diety, w miarę możliwości chodziliśmy na spacery nawet późną nocą. Często za cenę dodatkowej jednej godziny snu czytałam poradniki dotyczące zajścia w ciążę, niepłodności itd.
Kryzys gospodarczy za nasz firmą, a walka nasza o dziecko przeszła na wyższy poziom.
Mnie jednak ciągle nie opuszcza wrażenie, a nawet się zmaga, że moje Państwo mnie pozostawiło samej sobie z tym problemem. Mimo że płacę wysokie podatki, muszę płacić ogromne pieniądze za wszystkie badania i zabiegi. W tym wszystkim i tak uważam, że mamy z Mężem szczęście, ponieważ mamy pieniądze na walkę i przede wszystkim dysponujemy swoim czasem. Nie musimy się zwalniać z pracy lub pytać o taką możliwość, korzystać z urlopów lub „lewych” zwolnień lekarskich.
Nie mogę jednak sobie wyobrazić, jak radzą sobie pary, które pracują u kogoś. Dziwię, że nasze Państwo chroni w pracy kobiety w ciąży, również ludzi chorych, natomiast ludzi niepłodnych pozostawia samych sobie w każdym wymiarze. Dlaczego ludzie niepłodni nie mają prawa do L4 za 100% wynagrodzenia (tak jak jest to w przypadku kobiet w ciąży)? Leczenie niepłodności wymaga czasu, spokoju i zatrzymania się na moment. Potrzebuje także prozaicznej rzeczy jaką jest pieniądz.
W tym wszystkim jest jeszcze Kościół, który głosi, że jesteśmy zwolennikami eugeniki, mordercami dzieci. Szkoda tylko, że nigdy nie spotkałam pod kliniką księdza, który pomógłby mi przejść przez te cierpienie, starał się zrozumieć dokonywane wybory, a nie kaprysy, ujrzał najbardziej prawdziwą miłość z jakiej powstają Dzieci, a nie tylko próbówkę. Ja i tak już wiem, że Bóg nie sprowadzi na świat naszego Aniołka, ale Bóg daje mi siłę i wiarę, że przytulę go jeszcze do piersi.
Kochani Niepłodni, po mimo tego, że wszystkie nasze siły poświęcamy tej jednej cudownej sprawie, przypomnijmy czasami Polsce, że istniejemy, że ciągle biją nasze zbolałe z tęsknoty serce. Mówmy głośno, że potrzebujemy solidanrej pomocy i wspracia od Państwa.
Czekając na naszego Aniołki, nie pozwólmy być samotni w swojej niepłodności.

5
Twoja ocena: Brak Średnia: 5 (16 głosów )

Odpowiedzi

Portret użytkownika claudia.iwona

kobieta pracująca

jakbym czytała o osobie i moim mężu.. też prowadzimy własną działalność, pracując 24h/dobę, na szczęście bez pracowników, (nie daliśmy się nabrać na "cud gospodarczy" i nie zdążyliśmy nikogo zatrudnić, a pierwszego miliona jakoś nie ukradliśmy), przeszliśmy też przez kilka kryzysów gospodarczych. męża poznałam późno, miałam wtedy 32lata, po roku zamieszkaliśmy razem i zaczęliśmy się starać o bejbi. lata mijały i nic. po siedmiu latach starań, w 2009 roku przy kolejnym kryzysie, (było trochę więcej czasu), naruszyliśmy lokaty na wymarzony dom i zaczęliśmy się leczyć. po dwóch latach, ubożsi o 50tys.pln, bez domu, staramy się nadal. "nasze" (??) państwo nie pomaga nam w żadnym aspekcie życia. poglądy jedynego słusznego kościoła nas nie interesują w ogóle; zbyt dobrze zapoznałam się z historią powstania tej instytucji, ("po trupach do celu" i kasy), by się nią przejmować. raczej boli mnie narzucanie jej poglądów i celowych ograniczeń na moje życie. w końcu z naszych podatków nieźle sobie żyją. jednocześnie, nam państwo nie chce jakoś pomóc w leczeniu bólu, jakim jest brak dzieci i bezpłodność. życzę Wam i sobie i wszystkim tym, którzy się starają, by nieważne w jaki sposób, ale zostali w końcu rodzicami.

Portret użytkownika mela1509

Jakość spermy

No cóż, z tymi plemnikami czasem tak bywa... ostatnio poczytałam sobie trochę na ten temat. Ciekawe informacje znalazłam na:
nagranie oddania spermy