Konferencja prasowa pt.:"In Vitro, Kościół, Polityka"
30 czerwca 2010 na terenie Sejmu odbyła się konferencja prasowa pt.:"In Vitro, Kościół, Polityka" zorganizowana z inicjatywy posła Marka Balickiego i Społecznego Zespołu ds. Przygotowania Obywatelskiego Projektu Ustawy ws. Zapłodnienia In Vitro, w której udział wzięli Marek Balicki, Wanda Nowicka oraz Barbara Szczerba i Anna Krawczak z naszego stowarzyszenia.
Zebrani wyrazili swoje zaniepokojenie stopniem politycznej aktywności przedstawicieli Kościoła Katolickiego, którzy usiłują wpływać na decyzje polityczne polskich posłów i senatorów.
Wanda Nowicka, szefowa Federacji na rzecz Kobiet i Planowania Rodziny, przekazała dziennikarzom list otwarty do rządzących, w którym w imieniu Federacji domaga się od polityków stanowienia dobrego prawa, niepisanego pod dyktando hierarchii kościelnej, oraz list od kilku parlamentarzystów i eurodeputowanych Włoch, którzy zwracają się do polskich posłów o nieuchwalanie restrykcyjnej ustawy ws. in vitro.
Barbara Szczerba mówiła: "Oczekujemy, że posłowie nie będą ulegali naciskom kościelnym, bo w Sejmie są przede wszystkim przedstawicielami swoich wyborców, a nie Kościoła. W związku z tym oczekujemy, że politycy podejmą decyzję, która będzie chronić obywateli konstytucyjnie, czyli będzie dawać im prawo do leczenia i będzie chronić przed dyskryminacją"
Więcej informacji o konferencji:
List otwarty do rządzących ws. in vitro: domagamy się dobrego prawa
- Zaloguj się lub utwórz konto, by odpowiadać
-
Odpowiedzi
niepłodność
in vitro
mamy prawo być przeciw in vitro
Uważam, że politycy mają prawo a nawet obowiązek kierować się swoim sumieniem w sprawie głosowania dotyczącego poparcia dla ustawy in vitro. A to dlatego, że są właśnie przedstawicielami społeczeństwa. Jeżeli decydujemy się na poparcie jakiegoś polityka to również zapoznajemy się z jego poglądem m.in. bioetycznym. Osobiście cieszę się, że są tacy politycy którzy są przeciwni in vitro - bo dla mnie są oni moimi przedstawicielami. A kościół ma również prawo przypominać o swojej nauce i konsekwencjach płynących z jego łamania, również politykom. Bo czemu w sejmie czy senacie nagle mieliby zapomnieć o swojej moralności czy wyznaniu, przed wyborami nie kryli swoich poglądów to i teraz nie powinni.
Denerwuje mnie też to, że nie dość, że nie popieram tej metody to może być mi narzucone to, że mam do niej dopłacać - czemu?? jeżeli wg mnie jest ona niemoralna!
p.s. ja również nie mogę mieć dzieci ale mi NFZ nie chce refundować dodatkowych badań, muszę leczyć się prywatnie. A in vitro ma być refundowane choć wcale nie wyleczy bezpłodnej pary - a może jednorazowo przyniesie efekt w postaci dziecka - a i to daje małe prawdopodobieństwo! a jest bardzo kosztowne
2,5 roku starań
Nie wiem czy jakiekolwiek prawo będzie dobre...
nie zamykajmy drzwi do szczęścia naszym dzieciom, tak naprawdę sami nie wiecie czy wasze pociechy kiedyś ie staną oko w oko z problemem z jakim my się zetknęliśmy ... patrzmy do przodu - starajmy się widzieć więcej niż czubek własnego nosa!!!
IN VITRO- jak dobrze że jesteś!!! Cuda się zdarzają lub Ty sam je tworzysz-na niektóre czekaliśmy 9 lat leczenia-życia w strachu ... nie poddawaj się!!! bo gdyby Twoi przodkowie się poddali mówilibyśmy teraz po niemiecku !!!
In Vitro a genetyka
In Vitro niesie ze sobą poważne zagrożenia genetyczne. Wynikają one z większej frekwencji mutacji w genomie zarodków zapłodnionych sztucznie w stosunku do poziomu mutacji w genomach zarodków powstających naturalnie. Nie wiadomo dlaczego tak jest, ale zmierzony poziom liczby mutacji na to wskazuje. W pierwszym pokoleniu mutacje w genach recesywnych nie ujawniają się, ujawniają się chorobowo dopiero, gdy spotkają się ze sobą dwa zmutowane geny (w następnych pokoleniach) - tak jak w przypadku innych chorób genetycznych, takie jak mukowiscydoza czy anemia sierpowata. Skoro in vitro zwiększa poziom mutacji można się spodziewać wzrostu zachorowalności na schorzenia genetyczne w przyszłych pokoleniach. Symulacje komputerowe wskazują, że tak znaczny wzrost poziomu mutacji jak w przypadku in vitro, może doprowadzić nawet do katastroficznego wzrostu zachorowalności. Przy czym uwaga, osoby poczęte in vitro przekazują wadliwe geny w procesie reprodukcji przyszłym pokoleniom, a więc problem mutacji nie dotyczy tylko populacji poczętej w probówce, lecz całej. Dziwne, że przy tak poważnych zagrożeniach ze strony tej metody tak forsuje się jej akceptacje.
Patrz daleko poza czubek nosa
Zgadzam się że należy patrzeć dalej niż czubek własnego nosa. Dlatego dopuszczając lub nie procedurę in vitro u ludzi należy brać pod uwagę problemy genetyczne, które ta metoda za sobą niesie. Z tego co wiadomo do tej pory, może ona spowodować więcej problemów niż korzyści i to właśnie w przyszłych pokoleniach. Niestety lobby laborantów in vitro, które robi na tej "usłudze" fortunę, nie dopuszcza do otwartej, merytorycznej dyskusji na ten temat. Warto zapoznać się z opiniami naukowaców np. prof. Cebrata.
patrz wyżej
patrz wyżej