Adopcja po amerykańsku.

Temat: 
Adopcja Dziecka

Shera,Nikki i Mariah należą do pół miliona amerykańskich sierot czekających na adopcję. Właśnie dlatego wędrują dziś po wybiegu w centrum handlowym.Mają nadzieję,że komuś się spodobają.Czy to rozwiązanie problemu adopcji czy zwykłe okrucieństwo?
Nashville,sobota, 10.30 rano,centrum handlowe "Bellevue Mall".Pokaz mody "Jesień dla dzieci" zacznie się za godzinę,ale już teraz ok.30 dzieci w wieku od 3 do 16 lat tłoczy się w zaimprowizowanych garderobach.Chłopcy wciskają na siebie wyprasowane spodnie i sportowe koszulki,dziewczynki zakładają kolorowe spódniczki.Są podnieceni i zdenerwowani.Za chwilę zacznie się pokaz mody,starsze dzieci dobrze jednak wiedzą, że to ,co teraz nastąpi, wcale nie jest prezentowaniem ubrań.To nie jest pokaz mody-to pokaz ich samych.

Dziecko ze sklepu.

Wszystkie dzieci w tej garderobie są sierotami.Mają nadzieję, że dziś zostaną "kupione" przez nowych rodziców. Sponsorowany przez Centrum Adopcyjne z Nashville pokaz mody to pomysł bardzo kontrowersyjny.Jego celem jest umożliwienie spotkania potencjalnym rodzicom i sierotom. Większość spośród widzów dzisiejszego pokazu odwiedzała to centrum adopcyjne już wcześniej w internecie.Teraz chcą zobaczyć dzieci "na żywo".

Spotkania adopcyjne są organizowane w Ameryce od ponad 20 lat,ale od 1997 r.,kiedy uprawomocnił się przepis pozwalający na przyspieszenie procesu adopcji,ilość tych imprez wzrosła dwukrotnie.W myśl obecnego prawa dziecko przebywające w domu dziecka ponad 15 miesięcy automatycznie może być adoptowane.

Przyszli jak do zoo.

W dziewczęcej garderobie aż kipi od emocji.Większość dziewczynek pierwszy raz w życiu ma okazję wziąć udział w pokazie mody.

Mimo,że opiekunowie powiedzieli im o celu tego pokazu, wydaje się, że najmłodsze dzieci nie przyjęły tego do wiadomości. Ale starsze dzieci ze wszystkiego zdają sobie sprawę.I kiedy 15-letnia Shera szykuje się do wyjścia na wybieg, 14-letni brat Johnny szepce jej do ucha -naprawdę nie chcę tego robić.Shera też nie ma ochoty na udział w pokazie.Razem z Nikki ,ich młodszą siostrą,przeżyli już dwie adopcje,po których zostali zwróceni do domu dziecka.Teraz boją się tego samego.Mimo to Shera uśmiecha się,wędrując po wybiegu.-Postanowiłam przez to przejść-mówi mi potem.Najgorsze było poczucie,że ci ludzie przyszli jak do zoo,żeby zobaczyć zwierzęta.

Jessica dla was zatańczy.

Krytycy tych imprez mówią o tym,że często niepotrzebnie dają one nadzieję dzieciom,które miały w życiu wystarczająco dużo traumatycznych doświadczeń.Patric Murphy,zajmujący sie prawami dzieci na terenie Chicago mówi-Przy naszym systemie adopcyjnym jest bardzo prawdopodobne,że po zaadoptowaniu dzieci dalej będą ofiarami przemocy fizycznej,psychicznej,seksualnej.

Mady Powler ,rzecznik prasowy Centrum Adopcyjnego w Filadelfii twierdzi jednak,że zalety tych spotkań przewyższają ich wady.O wiele więcej dzieci zostaje zaadoptowanych po publicznych pokazach niż w wyniku tradycyjnych procedur.Wiele sierot jest upośledzonych fizycznie,emocjonalnie lub psychicznie.Spotkanie oko w oko z dzieckiem z takimi problemami,może spowodować,że rodzice zdecydują się jednak na adopcję.

Tak było z 15-letnią Jamie z porażeniem mózgowym.Rok temu przed występem w Nashville Jamie wykłóciła się,by wyjść na wybieg w "chodziku".Wielu widzów zastanawiało się wtedy,czy pokaz nie jest jednak aktem sadyzmu.Ale nowi rodzice Jamie uważają,że była to jedna z najpiękniejszych chwil w jej życiu.Jakby nagle stała się gwiazdą-mówi Cathy,mama Jamie-która zyskała szansę na zrealizowanie jej marzenia,by być modelką.

W ubiegłym roku miało miejsce również inne kontrowersyjne zdarzenie.Psychicznie upośledzona 11-letnia Jessica,zwykle poruszająca się na wózku,postanowiła o własnych siłach wejść na wybieg.-Jessica jest gotowa dla państwa zatańczyć-zapowiadał prowadzący pokaz.I publiczność zobaczyła dziewczynkę w aksamitnej sukni podtrzymywaną przez opiekuna.-Jessica ma miłe usposobienie,kocha śpiewać i czytać książki.Szanowni państwo,czyż nasza młoda dama nie wygląda przepięknie?

-Mamy do wyboru:albo robić takie imprezy,albo pozwolić,aby te dzieci siedziały w sierocińcu do 18 roku życia,a potem wyruszyły w świat,pojęcie rodziny znając jedynie w teorii-mówi Jan Dick z Centrum Adopcyjnego.

Rządowe agencje zajmują się też badaniem,co dzieje się z sierotami,które nie zostały adoptowane.55 % z nich zostaje wyrzuconych ze szkoły średniej,30 % staje się bezdomnymi,26 % trafia do więzienia, a 40 % dziewcząt bardzo szybko zachodzi w niechcianą ciążę.

Piesek czy siostra

Dzieci z pokazu w Nashville mają swoje potrzeby i marzenia.-To ,czego najbardziej pragnę,to znaleźć rodzinę-mówi 15-letnia Mariah.-To byłaby najpiękniejsza rzecz na świecie mieć mamę i tatę.

Państwo Reese mają już 4 własne córki ,a teraz postanowili zaadoptować dziecko.Razem z córkami przez internet szukali dzieci,na które mogliby zwrócić uwagę w czasie pokazu.Ich faworytką była właśnie Mariah.Jedna z córek Jessica mówi-Mamy ze sobą tyle wspólnego.Zrobię wszystko,żeby została moją siostrą. Będę z nią nawet dzieliła swój pokój.Proszę,mamusiu. Przez chwilę nie do końca wiadomo,czy Jessica mówi o zabraniu zwierzaka ze schroniska czy o człowieku.

Sześć tygodni po pokazie.

Centrum Adopcyjne doniosło ,że z 36 dzieci 15 być może będzie miało nowe rodziny.Shera,Johnny i Nikki już w ciągu miesiąca znajdą się w nowym domu,choć nie wiedzą jeszcze ,która rodzina ich wybrała.Mariah natomiast zdecydowała,że nie chce być adoptowana.-Czułam,że ludzie patrzą na mnie jak na porcelanową lalkę,mówiąc,jaka jestem piękna,jak dobrze wypadłam.Ale nikt nie powiedział:"Wiesz,myślę,że mógłbym cię pokochać i uczynić częścią mojej rodziny".

(na podstawie "MARIE CLAIRE,Jennifer Wolf).

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika pebe

Re: Adopcja po amerykańsku.

Trudno, jest to najwyraźniej kraj, w którym wszystko trzeba zareklamować i sprzedać. Z pewnością dla najbardziej zainteresowanych jest to wybitnie poniżające, ale trzeba będzie, niestety, poczekać na mądre naukowe badania i statystyki, czy taka forma jest skuteczna i jaki procent stanowić będą udane adopcje.

pebe

Portret użytkownika munia

Re: Adopcja po amerykańsku.

Nie interesuję się adopcją (jeszcze). Przeczytałam ten artykuł zażenowana i na pewno nie chciałabym być w skórze tych dzieci. Tak więc nie widzę plusów takich pokazów w przypadku tych, dla których wiąże się to ze stresem i wstydem. Nie wszystkie dzieci (ludzie) chcą być gwiazdami. Zatem robienie zwłaszcza tym dzieciom takiej zabawy jest niesmaczne, dla mnie wręcz upokarzające. Uważam nawet, że niezgodne z prawami dziecka (człowieka). Oby ten system ktoś nie wprowadził w Polsce.