zupełnie inna ja

To naprawdę nieprawdopodobne. Nie poznaję samej siebie. Czyżbym w końcu wyciągnęła wnioski z porażek? Czy w końcu życie nauczyło mnie, że to ono dyktuje warunki? Może tak właśnie się stało. Zachowuję się zupełnie inaczej niż za każdym razem, który miał miejsce w przeszłości.

Tydzień temu robiłam betę. Wyszła ładna. Dziś miałam powtórzyć. Dlaczego? Po to by mieć pojęcie czy z ciążą wszystko ok. I co? I nic! Najnormalniej w świecie nic. Nie poleciałam z rana badać bety. Progesteron też mnie nie interesuje. Czy ktoś zresetował mi mózg? Co jest grane? W każdej poprzedniej ciąży powtarzałam te badania regularnie co tydzień. Za każdym razem scenariusz był ten sam. Wszystko dobrze do pewnego momentu. Potem progesteron leciał na łeb na szyję a beta zaczynała przyrastać wolniej. Efekt tej wiedzy był taki, że nie mogłam spać po nocach a w dzień snułam się jak ćma. Przyjmowałam takie dawki progesteronu, że słoń by urodził. Urodziłby pod warunkiem, że ciąża byłaby ok. Moje ciąże nie były do uratowania. Po prostu. Smutne to ale boleśnie prawdziwe. Jaskrawe, że oczy bolą i łzy płyną.

Dlatego teraz postanowiłam, że zachowam się tak jakby cała moja przeszłość związana z walką o dziecko nie istniała. Nie mam żadnych przykrych doświadczeń. Jak przeciętna kobieta robi test ciążowy to robi go raz. I to najczęściej test płytkowy. Potem jest wielka radość. Oglądanie małych ciuszków, łóżeczek, wózeczków. A potem po prostu rodzi się dziecko. Tak po prostu. Dla zwykłego człowieka z ulicy ciąża równa się posiadaniu dziecka po upływie 9 miesięcy. Po prostu. Bez trwogi, bez strachu. Tylko radość i wielkie oczekiwanie. Po prostu!

Postanowiłam nie robić testów co tydzień. Nic mi nie da wiedza, że jest dobrze albo, że dobrze nie jest. Jeśli jest źle, to wszystko jasne. Jeśli jest dobrze, to w ogóle nie znaczy, że będzie dobrze. W związku z tym - po co się denerwować? Po co latać do laboratorium? Po co czekać niecierpliwie na wynik? Po co te wszystkie zmagania jeżeli i tak już Góra wszystko zaplanowała. Wiem z autopsji, że wyrok, który płynie z Góry nie podlega apelacji. Nie podlega w ogóle żadnej dyskusji. I nie zmieni tego fakt, że przyjmę tonę czy dwie tony sztucznego progesteronu.

Zatem siedzę i czekam. Po prostu czekam na to co się wydarzy. Oczywiście daleko mi do stanu euforii ale równie daleko do stanu histerii. Jestem z siebie dumna. Bardzo dumna. Jednak bywa, że człowiek wyciąga wnioski ze swoich przeżyć i wprowadza je w życie. Choć droga do tego była daleka. Kilka ładnych lat....

W środę jadę do wielkiego miasta. Profesor będzie sprawdzał jak się mam ja i jak się ma moja ciąża. To będzie około 4,5 tygodnia od zapłodnienia. Plus minus parę dni. W zależności jak szybko armia dotarła do celu . To chyba dostateczny okres czasu aby coś zobaczyć? Jeśli oczywiście wszystko jest dobrze.

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika silencia

Sina gratuluje tego spokoju i życzę Ci go jeszcze więcej na całe 9 miesięcy. Myślę, że powinno być już coś widać, ja widziałam moją małą kreseczkę w 6 tygodniu od ostatniej miesiączki. Cały czas zaciskam za Was

Aniołek [*] 28-03-2009 - Na zawsze w moim sercu
30-08-2009 II kreseczki, 07-05-2010 Przyszedł na świat mój ukochany synek

Portret użytkownika netka

Oby tak dalej i takiego spokoju przez 8 miesiecy kolejnych!!! A w środe to coś powinno być widać- moze jeszcze nie serduszko, ale pęcherzyk ciążowy na pewno...
Trzymam kciuki!!!

Dwoje Rozrabiaków :-)

Portret użytkownika anonymouse026

Powodzenia. Mocno zaciskam kciukasy!!!

Portret użytkownika Aga78

Poprzedni wpis jest mój. Nie zalogował się i dopiero po czasie zauważyłam, że zacyztało się pod nazwą Anonymous.

Endometrioza, niedoczynnośc tarczycy. Staranka od IV 2004. II kreski na teście w I 2006. 29.08.2006- Zuzia waga 3 800 g. Ponowne staranka od VIII 2009. II kreski już w X 2009. 15.06.2010 - Bartuś waga 4 280 g.

Portret użytkownika martencja

Sina to dobrze,że tak czujesz i niech tak będzie już do końca czyli przez 9 miesięcy!!!Trzymam mocno za Was kciuki!!!!

Serduszko-13.06.05r [*]7/8t Kruszynka- 07.04.06r[*] 7/8t Słoneczko-09.04.09[*]9/10t
moją drogę oświetlają 3 gwiazdy
Karolinka ur. 22.12.2006 27tc,
Agatka ur.11.04.2011 39tc
jak dobrze,że są...moje dwa serduszka

Portret użytkownika zgredunio

I tego spokojju i zdrówka życzę na kolejne 8 miesięcy

"...kochać trzeba od dziś
jutro późno może być... "

Portret użytkownika anula70

gratuluje opanowania. dzielna kobieta jestes.spokojnych 9 miesiecy zycze.

Portret użytkownika AnKaMa

Kochana ja też jestem z Ciebie dumna. Rzeczywiście takie latanie do laboratorium nic Ci nie da a podwyższa tylko poziom stresu. Ja w poprzedniej ciąży na polecenie lekarza to już betę robiłam nawet dwa razy dziennie i \\\"hała\\\". Teraz zrobiłam tylko raz na potwierdzenie ciąży i ani razu więcej Mój obecny lekarz, który zajmuje się mną od tamtej nocy kiedy trafiłam na ostry dyżur z poronieniem od razu powiedział: żadnych stresów, nerwów, leżenie, spanie i pełen luzik. I tego się trzymam, a nie stresów wynikami, badaniami, ciągłymi bezsensownie opłacanymi wizytami w klinikach u coraz to nowych specjalistów. Jeden lekarz, leżenie, zero stresów i DUŻA nadzieja.
Będzie dobrze tylko trzeba wierzyć! Trzymamy kciuki.

W domu długo oczekiwany Łobuziak i Królewna.

Moje Aniołki: synek XII 97 i córeczka XII 99

Portret użytkownika NinaP

Życzę Ci takiego spokoju do końca ciąży i gratuluje.. Trzymam kciuki.