"Łykend" , czyli radość macierzyństwa 23-25 kwiecień

No i nie pojechaliśmy na Spotkania. Pawełek chory. Temperatura koło 40 stopni, duszności, wymioty, kaszel i straaaaaszny katar. Alergia? Infekcja? Ponoć jedno i drugie. Jak powiedziała A. "na rozpulchniona clergią śluzówkę trafia byle wirusek i bach -infekcja". Na razie obyło sie bez antybiotyku (to byłby trzeci w tym sezonie). Dziś wieczorem mamy mu postawić bańki (aaaaaaa!!!!!!). No i jak zwykle przy chorobie -strajk głodowy -żyje na sokach i owocach (dobre i to). Ale nie wmuszam -organizm sam "wie" co dla niego najlepsze. Wczoraj nawet zjadł troszkę rosołku******* Kolejne Spotkania "po wakacjach". No nic, wtedy też powinniśmy mniej więcej skończyć warsztaty. więc nie opóźnia nas to. *********Mój biedny synek, jak nie on -znowu odsypia zarwaną nocke (ja nie mogę sobie pozwolić na ten luksus). Ale.........to cudownie mieć go przy sobie, nawet obsmarkanego. Kiedy będę nareszcie wycierała jeszcze drugi-maleńki nosek (oby jak najmniej)? Nie powinnam spotykać się z dziewczynami i ich synkami, bo to wzmaga tęsknotę. Ale jak tu się nie spotykać???????? Myślę sobie jak to będzie za 10-15 lat? Czy nadal będziemy miały kontakt? Czy nasze dzieci też stworzą coś w rodzaju takiej, nawet doraźnej "paczki"? Oby tak się stało :))))))))))))))))

0
Twoja ocena: Brak