Po spotkaniu przy kichaniu...

Dziś prawdziwy zlot "czarownych czarownic". Agna z Szymkiem, Kasia z Kacperkiem, Joanna z Matikiem, Magda i Piotrek w trakcie porodu, Asti no i my z Pawienkiem. Niestety pogoda pokrzyżowała nam troche plany, Pawełek zaliczył kałużę i po prwrocie rozkichał sie już na dobre. Dzieciaki są śliczne, podobne do mam, grzeczne. Tylko te mieszanki mleczne sa ....straszne. Śmierdza, błe -koszmar. Kasi udaje sie karmić piersią. Moze warto spóbowac. Przestraszyłam się niewielkich rozmiarów - kilkutygodniaków. Mniej się balam Agny Szymka hehe. Ale to pierwszy moment. kiedy kasia odwoziła nas do domu, siedziałąm z tyłu z chłopakami. Poprawiłam Kacperkowi czapusię, popatrzyłąm na niego chwilę i...............i ja już na prawdę DEFINITYWNIE przestaję się czego kolwiek bać, martwić, analizować. No, może o to czy aby na pewno nadaje sie na rodzica heheheh -ale dziewczyny też miały takie "akcje". Więc pomijając czekanie na kwalifikacje... Jutro jedziemy na Spotkania Małżeńskie (o ile Pawełek nie rozłoży sie na dobre). Ja już wiem, że "gdzieś" czeka lub będize czekało na mnie moje dziecko. Zrobie wszystko zeby je odnaleźć. No a na razie - swoje najwyraźniej odnalazła Magda i dziś pozna swoją córeczkę. Jetsem myślami i modlitwami razem z nią. Już niedługo czegoś sie dowiemy :)

0
Twoja ocena: Brak