Wyręczyć Pana Boga

Temat: 
InVitro

Czternaście dni po zabiegu doktor pyta Kaśkę, czy ma poczucie ciąży? - Ja je mam już dwa lata, odkąd pana poznałam

Kaśka i Witek dostali numer osiem. Są ósmą parą w Polsce, która, być może, doczeka się potomstwa dzięki metodzie mikroiniekcji, czyli sztucznego wprowadzenia plemnika do jaja.

Metodę tę po raz pierwszy w Polsce zastosowano w Przychodni Leczenia Niepłodności „nOvum” w Warszawie. Prowadzą ją lekarze Katarzyna Kozioł i Piotr Lewandowski.
Pierwsza grupa to trzynaście par.

- Będzie dobrze, jeśli z pierwszej grupy zajdzie w ciążę jedna dziewczyna - mówi embriolog Franciszek Kołodziej z Instytutu Płodności w Essen, który od trzech lat z powodzeniem stosuje tę metodę. W jego instytucie potomstwa doczekuje się co trzecia para.

9 STYCZNIA. PONIEDZIAŁEK

- Dzieciństwo miałam szczęśliwe, młodość też - mówi Kaśka. - Potem dobrze wyszłam za mąż, kochamy się, ale ja zawsze zastanawiałam się, co mnie dopadnie i kiedy. Jaka mnie za to spotka kara? Bo to nie może tak być, żeby jednym było ciężko, a drugim się wszystko układało.

Dzisiaj dr Lewandowski dokonał transferu czterech zarodków do macicy Kaśki, pozostałe cztery zamroził. Dwa dni wcześniej pobrał z jajników osiem jaj i pod mikroskopem wepchnął do nich plemniki Witka. Są dwanaście lat po ślubie. Leczą się dziesięć.

- To było dziesięć lat mordęgi. Wizyta, recepta, opłata. Wizyta, recepta, opłata. Wizyta... Biegaliśmy do różnych hochsztaplerów z ogłoszeń „rewelacyjna metoda leczenia bezpłodności”, którzy brali 15 mln starych złotych za założenie karty. Cały koszt to miało być pół samochodu. Aż wreszcie ktoś powiedział, że jest beznadziejnie, bo Witek zamiast 20 mln plemników w mililitrze nasienia ma dziesięć tysięcy, i że jedyna szansa to zapłodnienie nasieniem obcego dawcy.

- Co dzisiaj robicie? - pytam ich.

- Wracamy do Skierniewic, do domu. Doktor kazał pierwszego dnia polegiwać, ale jeszcze wpadniemy po drodze do Elektrolandu kupić pralko-suszarkę.

Zaczepiam dr. Lewandowskiego: - Działacie na pograniczu moralności.

- Ale w słusznej sprawie. Jeśli ja mam 50 par w tygodniu, które leczą się po kilkanaście lat, to mnie jest wsio ryba. Im też. Oni chcą mieć dziecko za wszelką cenę. To jest metoda dla ludzi, którzy mają bardzo mało plemników w nasieniu, dla których jedyną nadzieją była inseminacja nasieniem obcego dawcy.

- Nie ma pan żadnych wątpliwości?

- Czy tu można mieć jakieś wątpliwości - dr Lewandowski otwiera inkubator, w którym na szklanych płytkach rosną dwudniowe embriony trzynastu małżeństw.

- Zamknij, bo się przeziębią! - strofuje go dr Kozioł.

Aż miło popatrzeć - toż to cały szkolny autobus.

10 STYCZNIA. WTOREK

- Kupiliście tę pralkę? - pytam Witka.

- Nie. Wróciliśmy prosto do domu. To w ogóle nie miała być pralka, tylko sprzęt grający, ale Kaśka całą drogę do Warszawy wierciła mi dziurę w brzuchu, że bez nowej pralki nie wyrobi. Ja wiem, o co jej chodzi. Ona już się zastanawia, w czym będzie prała ciuszki. Cały czas muszę ją studzić, bo ona ma za duże nadzieje, przecież jest tylko 20-30 procent szansy, że zarodek się zagnieździ. Ile razy mieliśmy takie nadzieje, a potem były ryki, płacze... Jeśli teraz znów nic, to będzie wielki dołek. Najbardziej się boję, że zajdzie w ciążę i potem z niej poleci.

Kościół katolicki jest przeciwny przeciwdziałaniu niepłodności za pomocą metody in vitro. 22 lutego 1982 r. papież Jan Paweł II zatwierdził instrukcję Kongregacji Nauki Wiary „O szacunku do rodzącego się życia ludzkiego i o godności jego przekazywania”, która naucza, że „nie wszystko, co jest technicznie możliwe, jest tym samym moralnie dopuszczalne”. Niepłodni małżonkowie, według Kongregacji, powołani są do szczególnego uczestnictwa w Krzyżu Pana.

Kościół uważa, że odrzucanie nadliczbowych embrionów jest zwykłą aborcją (nie zdefiniowano, co to jest embrion).

Prawie zawsze nasienie do zapłodnienia poza ustrojem zdobywa się poprzez masturbację. Tego elementu etyka chrześcijańska zdecydowanie nie chce zaakceptować.

Istnieje jeszcze możliwość pobrania nasienia z jądra lub najądrza.

11 STYCZNIA. ŚRODA

Kaśka jest nauczycielką w szkole życia w Skierniewicach. Ma w klasie dzieci upośledzone umysłowo w stopniu umiarkowanym i znacznym. Środy ma wolne. Cały dzień siedzi nad planem dydaktyczno-wychowawczym na drugi semestr. W szkołach specjalnych każdy nauczyciel musi sam napisać taki plan, w szkołach normalnych są ogólne programy.

- W planie musi być uwzględniona każda lekcja z każdego przedmiotu. Z plastyki, przyrody-techniki, zaradności. Muszą być zaprojektowane pomoce naukowe.

Pomoce naukowe Kaśka robi zawsze z Witkiem. On ma zdolności plastyczne. Sam wykonał wszystkie kartoniki ze zwierzętami.

- Ośmioro dzieciaków w klasie, to jest 16 żyraf, 16 słoni, wiewiórek, wielorybów, węży... Chyba ze trzysta etykiet narysował.

- Cały dzień robiłaś ten plan?

- Cały tydzień. We wszystkich wolnych chwilach. Specjalnie zostawiłam na ostatnią godzinę, żeby mieć zajęcie, wiesz... teraz, kiedy czekam, co z tego będzie.

Franciszek Kołodziej jest embriologiem. Przyjechał z Instytutu Płodności w Essen, żeby nauczyć dr Kozioł mikromanipulacji.

- Wyręcza pan trochę Pana Boga.

- I czasem nawet tak się czuję.

- Dokonuje pan wyboru, którego dokonuje Natura czy Bóg. Ma pan pod mikroskopem tysiące plemników, ale pan musi złapać jednego. Tak na chybił trafił?

- Wybieram te najładniejsze.

- To one mają swoją urodę?

- W sensie genetycznym nie wiemy, co jest w środku. Nie ma związku między opakowaniem a wnętrzem plemnika.

- No, to czym się pan kieruje? Z tego roju musi pan wybrać jednego.

- Musi się dobrze, energicznie ruszać...

- Ale też musi dać się złapać - dorzuca dr Kozioł.

- No właśnie. Poza tym powinien mieć wygląd: nie za duża głowa, ale i nie za mała, nie powinny być do niego przyczepione bakterie, witka nie może być złamana... No, wie pan, musi mieć gość wygląd.

- No dobrze. To zostało panu jeszcze 39.

- Dalej to już jest przypadek. Tak jak w naturze.

- Czyli pańska ręka, pipeta i przypadek zdecydują, czy urodzi się chłopiec czy dziewczynka, świr czy Einstein.

12 STYCZNIA. CZWARTEK

Kaśka i Witek mieszkają w bloku. Mają ogromne, jak na dwie osoby, mieszkanie. 72 metry, ale rozbili ściany i z M-5 zrobili M-3.

- Teraz jest to mało rodzinne mieszkanie - mówi Witek. - Chyba będę musiał znowu stawiać ściany. Całymi godzinami gadaliśmy o tym z Kaśką. Kombinowaliśmy, gdzie będzie pokój gościnny... Tak go nazywamy, ale tak naprawdę oboje myślimy o pokoju dziecięcym.

Dr Kozioł i dr Lewandowski odbywali praktyki studenckie i staże lekarskie w Niemczech. Tam zdobywali wiedzę związaną z zapłodnieniem poza ustrojem. Teraz mają własną przychodnię do leczenia niepłodności. Jest luksusowo wyposażona. Poza bardzo kosztownymi urządzeniami medycznymi jest awaryjne zasilanie prądem, kafelki i miękkie deski klozetowe. Franciszek Kołodziej twierdzi, że w Niemczech jest wiele gorzej wyposażonych ambulatoriów.

Dr Kozioł i dr Lewandowski są małżeństwem. Jeżdżą wartburgiem. Mieszkają z trójką dzieci w 42-metrowym mieszkaniu w bloku.

- Rano jak człowiek wstaje, to trudno nie nadepnąć na jakiegoś dzieciaka.

- Macie jakieś kompleksy?

- Pewno. Chcielibyśmy mieć doktoraty, ale nie mamy na to czasu. Śpimy po pięć godzin na dobę, za to mamy największą skuteczność w kraju. 30 proc. kobiet zapłodnionych u nas klasyczną metodą in vitro zachodzi w ciążę.

13 STYCZNIA. PIĄTEK

- Ciśnienie leci - mówi Kaśka. - Na szczęście miałam mało lekcji. Wróciłam i tak się kręcę. Wiesz, kupimy chyba Boscha.

- Jakiego Boscha?

- No, tę pralkę. Wszystkie inne pralki mają 60 cm szerokości, a u nas między ścianą i brodzikiem jest 55 cm.

- Czy przez te dziesięć lat leczenia wykrzyczałaś kiedyś Witkowi, że przez niego nie możesz mieć dzieci?

- Nigdy. To są za poważne sprawy.

- A chciałaś?

- Raz miałam ochotę. To było w trakcie leczenia. Jemu nie wolno było kropli alkoholu, a przyszedł z pracy na bani. Byłam zrozpaczona. Jakże to? Przecież w ten sposób wyrządziłeś mi krzywdę. Potem, jak ochłonęłam, pomyślałam, że przecież on też coś z tego życia musi mieć. Ile lat można, kurka wodna, mordować się i odmawiać sobie. Później, jak Pan Bóg już to dziecko nam da, to przecież czasem człowiek będzie musiał mu odmówić.

14 STYCZNIA. SOBOTA

Witek zabrał żonę na ryby.

- Ponosiła za mną wędki. Posiedzieliśmy przy przeręblu... Słuchaj, ja jej nic nie mówię, ale dostaję fioła ze strachu.

- Co jest?

- Idzie epidemia grypy. Ty wiesz, co to znaczy dla ciężarnej kobiety? Do cholery, kiedy ja się przestanę bać? Chyba jak już będę miał te dzieci. Jeśli będę...

- Wtedy one będą wychodzić na rower, a ty będziesz dostawał sraczki, że wyjadą na ulicę.

- Czego się boicie? - pytam dr. Lewandowskiego.

- Że zbiorą się mędrcy i wydadzą przepis, że nie wolno nakłuwać komórek jajowych, bo to nieetyczne, albo że wolno, ale tylko w warunkach szpitalnych.

15 STYCZNIA. NIEDZIELA

Dzisiaj, jak mówi Witek, Kaśka miała zlot na Łysej Górze. Raz do roku spotykają się dziewczyny z Kaśki klasy ze skierniewickiego liceum.

- Pierwszy raz od matury przyszła Hanka Pakuła - opowiada Kaśka. - Boże, jak ona wygląda. 36 lat, dziewczyna w moim wieku, a wygląda jak moja matka. Zniszczona, zmarszczki, czarne zęby, nie zrobiona i wiesz, co mówiła. „Kaśka, jak ja tobie zazdroszczę”. Ma troje dzieci. Wariatka.

- Co poza tym?

- Okropnie. Wiesz, o czym babki gadają, jak się spotkają?

- To zależy. Przy jedzeniu o porodach...

- Właśnie, a poza tym o dzieciach.

Natalka mieszka z rodzicami na wsi pod Poznaniem. Poznałem ich trzy lata temu. Natalka była bystrym, ładnie rysującym dzieckiem. W ogóle nie chorowała. To trzecie w Polsce dziecko, które urodziło się dzięki metodzie in vitro. Zabieg zapłodnienia przeprowadził profesor Marian Szamotowicz z białostockiej Akademii Medycznej.

Natalka ma teraz prawie siedem lat i chodzi do „zerówki”. Od roku umie czytać i pisać - sama się nauczyła. Nie ma też żadnych kłopotów emocjonalnych, mimo że nie została poczęta w akcie miłości, tylko dzięki technice. Takie obawy wysuwają przeciwnicy tej metody leczenia niepłodności.

16 STYCZNIA. PONIEDZIAŁEK

Wczoraj w telewizji pokazali film o dziecku z porażeniem mózgowym.

- Nie pozwoliłem Kaśce oglądać. Po prostu wyłączyłem telewizor. Ona by pewnie cały film ryczała. Jestem pewien.

Kaśka, nim trafiła do przychodni „nOvum”, była kilkanaście razy zapładniana nasieniem dawcy.

- Kilka miesięcy trwało, nim się zgodziła. Już było wiadomo, że moje nasienie jest do niczego, ale ona się zaparła. Prosiłem, namawiałem, a ona, że chce tylko ze mną. Ja niby krzyczałem, złościłem się, ale jak byłem sam, to się rozklejałem, aż wreszcie kiedyś mnie przyłapała, kiedy byłem taki rozmazany. No i zaczęła mnie wałkować, dlaczego tak ryczę. To mówię, że nie myślałem, że tak mnie kocha, żeby aż z dziecka zrezygnować. W ten sposób dała się przekonać, że to i tak by było jak ze mną. I zaczął się znowu kołowrót: zapłodnienie, opłata, czekanie. Zapłodnienie, opłata, czekanie. Zapłodnienie... Ona po prostu psychicznie nie dawała się zapłodnić. Jej organizm odrzucał to obce nasienie.

Dr Lewandowski miał wiele takich pacjentek, którym nic nie dolegało, dawcy byli pewni, sprawdzeni, z potomstwem, a one nie mogły zajść w ciążę.

- One tak naprawdę w środku nie chciały mieć dziecka z obcym człowiekiem. To jest bardzo poważny problem psychiczny na całe życie. Kobiety mogą mieć wyrzuty sumienia wobec mężów, że one mają swoje własne dziecko, a z drugiej strony patrzą podejrzliwie, jak on je traktuje. Dopiero ta nowa metoda daje szanse tym ludziom. To miło popatrzeć, jak oni tu razem siedzą u mnie. Jemu oczy się świecą - wreszcie po tylu latach poczuł się mężczyzną. Może mieć dzieci.

17 STYCZNIA. WTOREK

Dzisiaj Kaśkę bolą piersi. Są wyraźnie powiększone. To jakiś znak, ale Witek ją studzi. Jak zwykle boi się cieszyć.

- Ona wie, że to może być od tych hormonów, które bierze, albo w ogóle z głowy. Cały dzień chodzi i trzyma się za piersi. Sprawdza.

- Temperaturę mierzyła? - (kobiety w ciąży mają lekko podwyższoną gorączkę).

- Nie. Ze strachu wyrzuciła termometr...

W Niemczech istnieje ustawa o ochronie embrionów. Każdy, kto hoduje więcej niż trzy embriony, czyli tyle, ile wolno implantować, podlega karze do dwóch lat więzienia. Zdefiniowano, co to jest embrion. O embrionie można mówić od momentu, kiedy jajo, w które wniknął plemnik, dzieli się po raz pierwszy. Podział jest znakiem, że połączył się materiał genetyczny. Komórki jajowe, które nie będą implantowane, powinny być zamrożone, nim staną się embrionami, czyli przed upływem 20 godzin od wniknięcia plemnika. Ustawodawcy uznali, że embrion należy do pary, komórka z plemnikiem do kobiety. W USA z powodu tego plemnika trwają już procesy. Nie wolno też dobierać płci dzieci, chyba że jest podejrzenie o możliwość wystąpienia chorób związanych z płcią (np. hemofilia u chłopców). Nadliczbowe zapłodnione komórki są mrożone. Jeśli nie zostaną wykorzystane (bo rodzice np. nie chcą drugiego dziecka), po dwóch latach mogą być wyrzucone.

18 STYCZNIA. ŚRODA

Kaśka ma dzień wolny. Kończy pisać plan dydaktyczno-wychowawczy na drugi semestr.

- Wiesz, to może nam na zdrowie wyjdzie. Myślę, że nie ma nic gorszego niż 20-letni rodzice. Ja w tym wieku byłam strasznie głupia, miałam takie niedorosłe problemy. W tym wieku nie ma się spokoju wewnętrznego potrzebnego do wychowania dzieci.

Komitet Ministrów Rady Europy zobowiązał władze państw-członków Wspólnoty, by zakazały wykorzystywania metody in vitro w celach handlowych i badawczych.

Zakazuje się w szczególności:

- łączenia gamet człowieka i zwierzęcia;

- tworzenia embrionów przy użyciu plemników pochodzących od więcej niż jednego mężczyzny;

- tworzenia identycznych istot ludzkich drogą klonowania;

- łączenia embrionów w celu tworzenia chimer, czyli istot składających się z tkanek o różnych genotypach;

- transferu embrionów ludzkich do macic zwierząt i odwrotnie;

- tworzenia istot ludzkich, których cały rozwój odbywałby się poza macicą kobiety, czyli w warunkach laboratoryjnych;

- tworzenia dzieci pochodzących od osób tej samej płci;

- dokonywania wyboru płci dziecka;

- tworzenia identycznych bliźniąt;

- hodowania embrionów ludzkich w warunkach in vitro dłużej niż 14 dni od zaplemnienia;

- eksperymentowania na żywych embrionach ludzkich.

19 STYCZNIA. CZWARTEK

W szkole Kaśki był bal karnawałowy. Witek pojechał do pomocy.

- Tam zawsze jest straszne piekło. Tańce, przebierańce, konkursy. Wyobraź sobie dwóch chłopaków, którzy po omacku karmią się konfiturami.

- Te jej dzieciaki - dodaje Witek. - Do Kaśki mówią „proszę pani”, a do mnie, nie wiem dlaczego, „panie dyrektorze”.

W styczniowym numerze „Osservatore Romano”, oficjalnego dziennika Watykanu, napisano, że zamrażanie embrionów jest niemoralne: „nie można ich traktować tak, jakby były rzeczami”, poza tym mogłyby tego nie przetrwać.

W Polsce nie ma przepisów regulujących tę sprawę. Nadliczbowe embriony są zamrażane. Część z nich od tego może zginąć.

20 STYCZNIA. PIĄTEK

Po wczorajszym balu Kaśka była potwornie zmordowana. W nocy poleciała jej krew z nosa.

- Witek jest strasznym histerykiem i panikarzem. Leciał w nocy po pogotowie. Na szczęście nie chcieli przyjechać. W naszym przypadku nie ma mowy o żadnym rodzinnym porodzie. Witek mówi, że jemu na samą myśl o tym włosy na rękach stają dęba.

Twórcami metody zapłodnienia in vitro są dwaj Anglicy: ginekolog Patric Steptoe i fizjolog Robert Edwards.

Pierwszym dzieckiem, które urodziło się dzięki tej metodzie, jest córka Lesley i Johna Brownów - Luiza. Luiza ma dzisiaj 17 lat, świetnie się rozwija, jest zdrowa, wysportowana, inteligentna, dobrze się uczy.

Dzieci poczęte poza ustrojem nie mają żadnych wad rozwojowych, które by wynikały z zastosowania tej metody.

21 STYCZNIA. SOBOTA

Kaśce minął czas menstruacji.

- Koszmarnie się boję. Mam małe upławy od tych hormonów, więc jak poczuję mokro, wylatuję z lekcji, biegnę do łazienki i sprawdzam, czy to nie miesiączka. Teraz będę miała kilka dni z głową w majtkach. Cały czas staram się wyczuć, gdzie mnie brzuch boli. Jak na samym dole, to niedobrze - bo to przed miesiączką. Jak wyżej, to jajniki, a jak wysoko, to żołądek - ze strachu.

Kiedy Franciszek Kołodziej pierwszy raz przyjechał do Polski, z niczym nie umiał sobie poradzić.

- Nigdzie nie mogliśmy dostać reduktorów do gazu. Wreszcie kupiliśmy na targu staroci na Kole. Zamówiliśmy w Polsce gaz, w którym jest pięć procent dwutlenku węgla, a dostajemy pięć i pół. To może nie jest ważne przy spawaniu, ale u nas decydujące. Innym razem dostajemy butle, patrzę na skład, a tam pięć procent argonu, dziesięć procent metylenu itd. Okazało się, że coś pokręcili i dostaliśmy trujący gaz do produkcji świetlówek.

22 STYCZNIA. NIEDZIELA

Kasia i Witek przyjechali do Warszawy. Jutro będą brać krew do próby ciążowej. Zatrzymali się u rodziny. Poszli do kościoła Świętego Krzyża na Krakowskim Przedmieściu, do Tadeusza Judy - świętego od spraw beznadziejnych.

- Czy wiecie, że Kościół jest przeciwny temu, co robicie? Dr Lewandowski próbuje wyręczyć Pana Boga.

- Lewandowski też istota Boża. Jego ręką też ktoś steruje. Nas też Palec Boży popchnął do tej poradni. Gdyby Bóg był przeciwko, nie doszłoby do zapłodnienia, nie powstałby embrion albo doktorowi wypadłoby naczynko z ręki.

Nie powiedziałem im, że już są niektóre wyniki - pierwszej parze z grupy nie wyszło.

Zabieg zapłodnienia poza ustrojem w przychodni „nOvum” kosztuje ok. 30 mln starych złotych. Same hormony kosztują 6-9 mln. Reszta to opłaty za sprzęt, media do preparowania spermy, cewniki, naczynia - wszystko jednorazowe.

Zabieg mikromanipulacji, czyli wprowadzenia plemnika do jaja, to dodatkowo kosztowna czynność. Jest to jednak pierwsza seria takich zabiegów w kraju, zapłacą więc tylko te rodziny, którym się uda.

23 STYCZNIA. PONIEDZIAŁEK

Kasia dała krew do próby ciążowej. Będą badać zawartość hormonu HCG we krwi. To jest hormon wytwarzany przez łożysko.

Wyniki w środę.

- Umiesz czekać? - pytam Witka.

- Chyba tak. Kiedyś jako student handlowałem obrazkami na rynku w Kazimierzu. To była wyjątkowo nudna robota. Nic tylko czekać, aż ktoś podejdzie. W południe brali mnie diabli, wyjmowałem z samochodu młotek i waliłem trzy, cztery razy w te brukowce na rynku i znowu mogłem posiedzieć godzinkę. Teraz wolę walnąć sobie kielicha wieczorkiem przed telewizorem.

Instytut Płodności w Essen, w którym pracuje Franciszek Kołodziej, to prywatna instytucja. Wielki naukowy kombinat, w którym jest 20 osób personelu, w tym dwóch lekarzy i embriolog. Wykonują 1500 zabiegów zapłodnienia rocznie. Zabieg mikroiniekcji kosztuje 5 tys. marek, ale za pacjentów płaci kasa chorych. W razie niepowodzenia kasa pokrywa koszty czterech prób, a jeśli uzna to za szczególny przypadek, to nawet sześciu.

24 STYCZNIA. WTOREK

- Umiesz czekać? - pytam Kaśkę.

- Nie umiem. Nie wiem, jak wytrzymam do jutra. Na szczęście dużo pracy w szkole: koniec semestru, wystawianie ocen, a poza tym to specjalnie uzbierałam sobie pranie z całego miesiąca na te dwa dni. Dzisiaj zrobię kolory, a jutro pościel i ręczniki.

Dzwoni dr Lewandowski. Jest załamany. Przychodzą wyniki prób ciążowych. Czterem pierwszym parom się nie udało. Wyniki pozostałych par - jutro.

25 STYCZNIA. ŚRODA

Kaśka i sześć innych dziewczyn są w ciąży.

˛ Klasyczna metoda zapłodnienia in vitro polega na umieszczeniu w probówce kobiecej komórki jajowej i porcji męskiego nasienia. Później należy zaczekać, aż jeden z plemników wniknie do wnętrza jaja. Jeśli jednak liczba plemników w nasieniu jest bardzo niska, do zapłodnienia nie dochodzi. Wówczas trzeba jednego z nich złowić pipetką i wepchnąć do środka. Na tym właśnie polega metoda mikroiniekcji.

Źródło: Jacek HUGO-BADER

Gazeta Wyborcza (GW) nr 24, wydanie waw (Warszawa) z dnia 1995/01/28-1995/01/29, str. 10.

0
Twoja ocena: Brak

Odpowiedzi

Portret użytkownika robert7447

Re: Wyręczyć Pana Boga

Donne e uomini per incontri di sesso gratis [mexul.org.cn] Videos porca miseria [ejocsn.cn] Cartoline per la festa del papa [forumntr.eftmgh.org.cn] Immagini natale demenziali [fegpyir.com.cn] Google filmati it [sitiypap.iextn.net.cn] Sesso sotto la doccia [ndyktz.cn] Tette con capezzoli enormi [amatoriifs.ouile.net.cn] Storie di donne in gravidanza racconti [boccheopds.qswdwb.cn] Figabagnata [ifgfcf.otpehca.cn] Gnocca rasata [hqvzzpiu.com.cn] Donna esibizionista on line [pbznef.net.cn] Cani gratis a perugia [piedits.zlikqiq.net.cn] Cazzi neri da vedere [hsaypgjq.net.cn] Scambio giochi ps2 [scambioxgp.udrhxr.cn]