Autor:

Alicjaaaaa

Data publikacji:

16.11.2016

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

Znam już wynik

Nie udało się.

Nie wiadomo dlaczego. Może z powodu moich wadliwych komórek, które tylko wyglądały na zdrowe, może z powodu wadliwych plemników mojego męża ( w końcu oceniają je wzrokowo), może lekarz popełnił błąd albo embriolog, a może moja macica jest jakaś toksyczna i nigdy nie utrzyma się w niej żaden zarodek.
Albo tak miało być.

Beta 0,01 lub coś w tym stylu… nawet nie wiem dokładnie, bo już wtedy ledwo do mnie docierało, co mówi kobieta po drugiej stronie słuchawki. Serce biło mi jak szalone, myślałam, że zemdleję, wiedziałam, co powie, zanim to powiedziała – usłyszałam to w tonie jej głosu, kiedy mówiła „dzień dobry”, a potem pytała o dane.

Myślałam, że się uda. Naprawdę. Bolały mnie cycki, trochę brzuch, drzemałam w ciągu dnia i miałam podwyższoną temperaturę ciała. Dopiero potem wyczytałam, że tak może działać luteina. Innymi słowy – nie ma co zwracać uwagi na znaki, trzeba grzecznie czekać na betę.

Teraz odstawiłam leki i czekam na okres. Po raz pierwszy mam nadzieję, że przyjdzie szybko. Może to głupie, ale dopóki nie przyjdzie, będę mieć iskierkę nadziei, że to całe kłucie i męczenie jednak nie poszło na marne, a nie chcę się już zadręczać.

Wczoraj ryczałam cały dzień. To był kiepski pomysł, bo potem głowa mi pękała, a oczy wyglądały, jakby ktoś mi je podbił. Ale potrzebowałam tego.
Dziś czuję się lepiej i wiem jedno – nie poddamy się i prędzej czy później, w ten czy inny sposób będziemy mieli dziecko. Tak sobie obiecaliśmy.

Komentarze

  • mam.nadzieje.

    16/11/2016 - 18:11

    Przyznam Ci się szczerze,że myślałam o Tobie ostatnio. Zastanawiałam się czy się udało i myślałam,że tak. Nawet chyba wczoraj napisałam pod którymś postem z pytaniem jak się czujesz.
    Jest strasznie przykro ! Kurcze... nawet nie wiem co napisać, bo podejrzewam,że żadne słowo Cię teraz nie pocieszy.
    Co do nadzieji... też tak mam... w moim przypadku to głupie, ale w każdym miesiącu mam 0,0001% nadzieji,że może zaszłam jednak naturalnie... że może zdarzył się cud... to takie banalne i głupie.
    Trzymaj się kochana ! Nie rezygnuj. Dużo czytałam o in vitro... podobno pierwsze podejście zazwyczaj się nie udaje. Zazwyczaj się nie utrzymuje. Podobno to pierwsze podejście to takie 'przygotowanie' organizmu do ciąży.
    Walcz kochana ! W A L C Z o swoje marzenia !!!!!!

  • avatar
    Alicjaaaaa

    16/11/2016 - 19:11

    Też o tym czytałam, ale i tak liczyłam na to, że znajdę się w gronie szczęśliwców, którym udało się za pierwszym razem. Niestety... To uczucie porażki jest znacznie gorsze niż kiedykolwiek wcześniej. Bo nigdy jeszcze podczas naszych starań tyle nie poświęciłam, tyle nie wycierpiałam i nigdy aż tak nie zafiksowałam się na myśli, że "teraz musi się udać". Bo właśnie teraz jest TEN moment, jestem w pełni gotowa na bycie matką, jestem gotowa na wszystkie dobre i złe chwile. A tu dupa. Losu nie obchodzi moja gotowość. Nie ja tutaj decyduję. Ale walczyć i tak będę.

    Starania od czerwca 2012 r.
    Endometrioza + słabe nasienie
    05. 2011 r. - laparoskopia
    10. 2016 r. - IMSI (3 zarodki, 2 podane, nie udało się)
    03. 2017 r. - laparoskopia 2
    05. 2017 r. - IMSI 2 (2 zarodki, 2 podane, 12 dpt beta 312,5 i są 2 serduszka!)
  • mam.nadzieje.

    16/11/2016 - 20:11

    Ja, w styczniu, też będę mieć taką nadzieję.
    Ale jestem realistką. Rozumiem Cię, ale nic nie zmienisz. Pewnie teraz będziesz musiała odczekać 3msc do następnej stymulacji.

  • avatar
    Małgosiaa8

    16/11/2016 - 20:11

    rozumiem Cie doskonale.. Ale cos w tym jest, ze każda ma zawsze w sobie ta nadzieje do ostatniej chwili.. Wytrwałości życzę i trzymam kciuki! Musi się udać:)

    Próby od sierpnia 2015..
    - niedoczynność tarczycy
    - hiperprolaktynemia
    - grudzień 2016 - HSG- oba drożne
    - luty 2017 - nieudana IUI :(
    - sierpień 2017- laparoskopia i chromotubacja- wszystko drożne, bez zrostów


    Kluczem do szczęścia jest posiada
  • mam.nadzieje.

    16/11/2016 - 20:11

    Kochana o czy Ty mówisz... ja co miesiąc łudzę się,że może stał się wielki cud i zaszłam w ciążę naturalnie. Więc mamy coś takiego w sobie.
    Jak to mówią... nadzieja umiera ostatnia.
    Pojawiaj się tu czasem ;*

  • AgataTofik

    17/11/2016 - 07:11

    Bardzo mi przykro, ze sie nie udalo.
    Trzymam kciuki, zeby szczescie w koncu i do Was zawitalo.

  • avatar
    Alicjaaaaa

    17/11/2016 - 08:11

    No właśnie nie wiem, czy 3, czy 2 miesiące... W necie różnie piszą, a mi w klinice nic nie powiedzieli, tylko tyle że mam się zgłosić do gina między 20 a 24 dc i będziemy rozmawiać. Może wymyśli, co zrobić, żeby się dostać do drugiego jajnika. Bo to jednak różnica 3 komórki a 6. Gdybym miała mrozaki byłoby inaczej. Mogłabym próbować już w następnym cyklu. Tak czy inaczej, jeśli będziemy podchodzić w styczniu, to mniej więcej w tym samym czasie co Ty. Jak ja wytrzymam tyle czasu?!

    Starania od czerwca 2012 r.
    Endometrioza + słabe nasienie
    05. 2011 r. - laparoskopia
    10. 2016 r. - IMSI (3 zarodki, 2 podane, nie udało się)
    03. 2017 r. - laparoskopia 2
    05. 2017 r. - IMSI 2 (2 zarodki, 2 podane, 12 dpt beta 312,5 i są 2 serduszka!)
  • avatar
    Kulka81

    12/01/2017 - 08:01

    Bardzo mi przykro. Wiem co czujesz, bo ja mój wynik odbierałam na początku stycznia. 0,167. i też nie mamy zamrożonych zarodków :(
    To było nasze pierwsze podejście. Mieliśmy 2 piękne zarodki. Jeden z nich podany. Pani embriolog nawet mówiła: "Misiek ma olbrzymie szanse na to, że zostanie z Wami"
    Niestety. Nie został :(
    Drugi przestał się rozwijać w trzeciej dobie.
    My też chcemy w marcu podchodzić do kolejnej procedury.

    Trzymam za Ciebie kciuki z całych sił. Mam nadzieję, że 2017r. będzie dla nas jednak szczęśliwy :)

    2011 - HSG - ok
    2014-XI: IUI - nieudane
    2015-I: IUI - nieudane
    2016 - grudzień: procedura I (2 zarodki): ICSI 4B1 - nieudane (niestety brak śnieżynek :-( )
    2017 - maj: procedura II (2 zarodki): ICSI (beta 13 dpt: 17; beta 16 dpt: 22 - czekamy); plus jedn