Autor:

MalaMi87

Data publikacji:

24.10.2015

zaloguj się, żeby móc oceniać artykuły

zły czas

Źle się dzieje. Nie podchodzimy do 3 IUI. Doktor wręczył w środę skierowanie dla męża na scd i hba. Uważa, gdyby wszystko było w porządku to zaszłabym w ciążę przy drugim podejściu. Jeśli te badania wyjdą źle, to mamy małe szanse na in vitro. Mąż podenerwowany, wszystko mu nagle we mnie przeszkadza. Do tego gdyby nie moja chęć posiadania dziecka, to on byłby szczęśliwy bezdzietny. Ja głupia zamiast mu odpuścić, spytałam co myśli o nasieniu dawcy lub adopcji. W domu rozpętało się piekło... W przyszłym tygodniu będę miała robione drugi raz HSG, bo poprzednie robiłam nie RTG tylko USG i podobno wtedy nie widać czy oba jajowody są drożne czy tylko jeden. Boję się trochę ale to nikogo nie obchodzi. Nie wiem co z nami będzie dalej :(

Komentarze

  • avatar
    Magia13

    24/10/2015 - 11:10

    To naturalne, ze w takich sytuacjach emocje sięgają zenitu. Swego czasu chciałam sobie w garażu zamontować worek bokserski, żeby móc się na nim wyładować...A miedzy Wami pewnie się ułoży...po prostu pewnie twój M.potrzebuje więcej czasu na poukładane sobie wszystkiego w głowie, bo na każdym etapie leczenia trzeba wspólnie podejmować decyzję, a to niełatwe.A co to za badania to scd i hba? Nigdy nie slyszałam...I nie jesteś sama. przynajmniej tu.

    3 lata starań
    3xIUI
    XI 2015 I ICSI-SET. 31 dpt :love:
    04.08.2016 - Olga na świecie.
  • avatar
    EwkaMarchewka1985

    24/10/2015 - 11:10

    Mała Mi żeby dojść do celu trzeba to robić małymi kroczkami. No niestety. W chorobie potrzeba badań, które nie oznacza wcale, że wyjdą źle. Pomyślcie,że być może to jest kolejny krok który przybliży was do celu. Rozumiem Cię, że myślisz co dalej, jak będzie, co będzie, to naturalne.Dziwi mnie, że lekarza tak powiedział szczerze. No jak to tak,że jak wszystko ok, to już powinnaś, a jak nie udało się to coś na pewno na miarę armagedonu, że nawet ivf nie wyjdzie. To co mam mi powiedzieć mój, lekarz, gdzie mamy pewność, że zarodek był, znamy jego klasę, a tu dupa. Mam nadzieję,że cię ni uraziłam, tylko uważam, że takie gadanie tylko nakręca was i to wcale nie pozytywnie.

    U mnie dobrze...
    We mnie źle.....
  • avatar
    bloo

    24/10/2015 - 11:10

    dokładnie, mnie też to zdziwiło- co to ma znaczyć, że jakby wszystko było dobrze, to po dwóch iui byłabyś w ciąży?! Co to, lekarz jest jasnowidzem? Prześwietlił jakość pęcherzyka jajowego swoimi kosmicznymi promieniami; upewnił się że nie jest pusty; zsynchronizował okno implantacyjne i dograł fizjologiczne szczegóły, choć nikomu się to na świecie dotąd nie udało? I na tej podstawie wyrokuje, że po dwóch iui powinna byc ciąża, choć rekomendacje jasno mówiąo sześciu próbach? A WHO za chwilę zacznie oficjalnie twierdzić, że dopiero nie mniej prób niż pięć daje podstawy do skierowania pary na IVF, o ile kobieta owuluje, jajowody są drożne, a nasienie nie jest poważnie upośledzone? Wytyczne WHO zostaną opublikowane w ciągu 2 lat, ale ponieważ byłam przy ich tworzeniu już teraz mogę zdradzić, co się w nich znajdzie.

    nie upadajcie na duchu. Wiem, że jest ciężko i to co dziewczyny piszą o workach bokserskich jest absolutną prawdą. Ochłońcie i nie dajcie się demotywować lekarzowi, Wasza płodność istnieje i w końcu zajdziecie w ciążę- ograniczona płodność nie oznacza jej braku! To jeszcze nie czas na rozważanie serio dawstwa czy adopcji, chyba że dyskutujecie o tym niezobowiązująco. Wtedy tak- rozmawiajcie, bo zawsze warto rozważać różne scenariusze, ale to naprawdę jeszcze nie czas na opuszczanie gardy i rezygnację z rodzicielstwa biologicznego.

  • avatar
    EwkaMarchewka1985

    24/10/2015 - 11:10

    Amen siostro :)

    U mnie dobrze...
    We mnie źle.....
  • avatar
    kinga27.30

    24/10/2015 - 12:10

    Na pewno dacie radę... Wierzę, że Twój Mąż jest zdenerwowany, nie panuje nad emocjami - zauważam to po moim, że czasami oni sobie z tym nie radzą i co gorsza nie umieją o tym rozmawiać, ani się do tego przyznać... Spójrz na to w ten sposób - gdyby nie chciał Dzidzi, powiedział by stanowcze NIE i nie podszedł do żadnych badań (a tacy mężowie też istnieją). Może dla Twojego Męża nasienie dawcy lub adopcja są jeszcze zbyt odległymi tematami, może tego jeszcze nie dopuszcza do siebie...
    Poczekajcie na wyniki - trzymam mocne kciuki i życzę Wam spokoju :*

    2014.06. - start
    2016.02.10 - 9tc Aniołek :*
    nied. tarczycy, hiperprolaktynemia, PAI-1 4G + Czynnik V R2 heterozygoty, NK: 24%, CD4/CD8: 2,90, AMH:3,5
    3xCLO, Ovitrelle, Doxtinex, Euthyrox
    HSG - drożne
    Histeroskopia z biopsją - zły obraz
  • avatar
    MalaMi87

    24/10/2015 - 16:10

    Też mnie to wszystko zdziwiło. Myślałam, że podejdziemy do IUI jeszcze dwa razy. Pewnie jeśli badania wyjdą dobrze, to będziemy szli dalej. Nie wiem już co o tym wszystkim myśleć i gubię się w tej sytuacji.

  • avatar
    MalaMi87

    24/10/2015 - 16:10

    Jest to badanie fragmentacji DNA plemników oraz badanie, czy plemniki są zdolne przeniknąć przez otoczkę komórki jajowej.

  • avatar
    EwkaMarchewka1985

    24/10/2015 - 17:10

    Wiem sama po sobie, że posty piszemy pod wpływem emocji. Czytam jak doradzasz innym dziewczynom, że jesteś konkretnaw tym co mówisz, czuć, że jesteś twarda babka. Teraz przełoż to na swoja sytuację. Spójrz na siebie z perspektywy tej twardej laski. Masz plan który realizujesz, razem z mężem. Leczycie się, poddajecie sie trudnym i bolesnym zabiegom. Napiszę coś co wiem, że może powodować lekko mówiąc wkurw, ale to dopiero początek drogi, nie wiesz co was jeszcze czeka i uwierz mi mocno wam kibicuje bo wiem jak to boli. Domyślam się że czujesz się samotna, ale niestety to my ciagniemy w wiekszej mierze ten kierat niepłodności. Nie czas na nerwowe rozmowy o adopcji, lub dawcy nasienia. Nie spalaj sie na starcie, jesteś wytrwala, to będzie dziecko zobaczysz. Bądź razem z mężem wspierajcie się warto zacząć teraz, bo pojawienie się dwóch kresek na teście nie sprawi, że problemy znikną, a wręcz przeciwnie będziecie potrzebni sobie nawzajem jeszcze bardziej. Ja na początku mojej drogi widziałam tylko siebie, tylko ja cierpialam. Teraz po 7 latach starań i 15 latach z mężem, wiem jaka głupio robiłam, bo tego dziecka wcale może nie być, a po nas zostalyby zgliszcza, albo co chyba jeszcze gorzej będzie dziecko, a my bylibyśmy parą obcych i złych na siebie ludzi.

    U mnie dobrze...
    We mnie źle.....
  • avatar
    MalaMi87

    24/10/2015 - 20:10

    Łatwiej wierzyć w kogoś niż w samą siebie :) brakuje mi obiektywizmu w ocenie swojej sytuacji. Za dużo u nas emocji, a za mało racjonalnego myślenia. Masz 100% rację. Czasami bardzo potrzebuję, żeby ktoś mną potrząsnął.

  • avatar
    justysia0301

    26/10/2015 - 12:10

    Mężowie czasem przeżywają bardziej od nas starania, mój nie dopuszcza myśli o adopcji i in vitro na tą chwilę, zgodził się jedynie na inseminację a nadal ma nadzieję, na naturalne poczęcie mimo stymulacji. Nie traci nadziei jak ja, wierzy, że się uda. Powiedział mi, że jeśli do 30 mojej się nic nie zmieni dopiero wtedy będzie myśleć o innych możliwościach. Musisz zrozumieć swojego męża bo dla niego "nasienie dawcy" to podburzenie jego męskości. Faceci to odczuwają w ten sposób właśnie, stąd te nerwy i nieporozumienia. Gdy mój mąż robił badania nasienia to szalał z nerwów, może to samolubne co powiedział ale stwierdził, że gdyby z jego strony był problem to by chyba oszalał, nie poradziłby sobie...więc podsumowując faceci w tej kwestii się bardzo przejmują i sobie nie radzą.
    A co do HSG to robiłam je na RTG i powiem Ci, że wynik jest niejednoznaczny...jak teraz nie zajdę to robię laparoskopię bo wtedy nie ma bólu, wszystko sprawdzają i wynik będzie dobry a tak to nie ma pewności czy wszystko będzie jak trzeba zrobione.

    pozdrawiam i trzymam za Was i wasze małżeństwo kciuki :*

    starania od grudnia 2013...
    słabe owulacje...
    słabe FSH...
    termin na koniec lipca 2016 !
    udało się! :) trzymajcie kciuki ! :)